Polish Dutch English French German

A+ A A-

"Moje karpiowe patenty"- Mateusz Michnik

  • Kategoria: Piórem karpiarza
  • Opublikowano: piątek, 13, lipiec 2012 09:25
  • Marcin Janic
  • Odsłony: 5798
altalt
Większość z was, a szczególnie ci, którzy dopiero zaczynają zabawę z karpiowaniem rozmyślają nad tym gdzie położyć swoje zestawy na wiosnę. Przeszukując różnorodne fora można się doczytać praktycznie wszędzie, że zestawy najlepiej jest położyć w płytkich miejscach, w najbardziej nasłonecznionych gdzie słońce opiera się o brzeg przez większą część dnia lub przez cały dzień....
.....można także doczytać się artykułów gdzie piszą ludzie, że bardzo dobrym wyborem będzie wybranie miejsca od strony nawietrznej czyli gdzie wiatr wieje przez dłuższy czas w jedną stronę, a co za tym idzie ciepła woda jest spychana pod brzeg, co może nam przynieść upragnione branie.
alt
Trzeba próbować swoich sił nawet kilka metrów od brzegu.

I jeśli mamy szczęście i znajdziemy takie miejsce gdzie te wszystkie czynniki uwzględnione to 80% pracy za nami. Ale co jeśli znajdziemy się na łowisku gdzie strona nawietrzna zbiornika jest nie dostępna przez krzaki, a dorzucenie zestawem nie wchodzi w grę, bo jest po prostu za daleko lub gdy łowisko jest bardzo głębokie od samego brzegu i nie ma tych płytkich miejsc gdzie karp mógłby szukać pożywienia? Wtedy dla początkującego karpiarza zaczynają się poważne schody, bo w większości artykułów są wymienione łowiska gdzie jest sytuacja idealna i wtedy z położeniem zestawu nie ma problemu. Chciałbym w tym artykule wyjaśnić, że gdy nie ma tak idealnych warunków na łowisku to wcale nie oznacza, że nie mamy szans na złowienie naszego upragnionego miśka. Przykładem takiego łowiska jest np. Solina, łowisko bardzo trudne praktycznie zero roślinności podwodnej, a 2m od brzegu głębokość wynosi 6m, w takich sytuacjach bardzo nam się przyda marker. Dzięki niemu jesteśmy w stanie wyczuć co się znajduje na dnie i jaka jest głębokość, ta technika na pewno zajmuje trochę czasu lecz na pewno jest warta pracy którą w nią włożymy ponieważ bez specjalistycznego sprzętu ta technika moim zdaniem jest najprostsza. W takich warunkach oczywiście staram się wybrać miejsce jak najpłytsze i nawet w bardzo bliskiej odległości od brzegu ponieważ przy zachowaniu spokoju nad wodą jest bardzo duża szansa na branie. W drugim etapie staram się wybrać dwa różne miejsca czyli jedno miejsce, w którym nie ma mułu i jest twarde i drugie miejsce, w którym jest lekki namułek ponieważ w takich miejscach mogą przebywać różnorodne małe stworzonka, którymi się pożywia karp. Sądzę, że gdy znajdziemy tego typu miejsca to 70% pracy za nami. Następną bardzo ważną rzeczą to oczywiście dobór przynęty i zanęty. Na wiosnę staram się nęcić punktowo ponieważ wiosną na dnie zbiorników nie ma zbyt dużo pokarmu i karp widząc duża ilość zanęty może to uznać za podejrzane i będzie omijał tego typu miejsca.
alt
Krzaki, a za nimi ostry spad przyniósł mi wiele pięknych karpi.

Zapachy jakie używam na wiosnę to śmierdziele. Co do rozmiaru kulek to staram się używać 14/16mm moim zdaniem o tej porze roku nie ma sensu stosowania większych przynęt ponieważ karp jest bardzo ostrożny i po prostu większa przynęta może go odstraszyć.
alt
Efekt kombinowania - "tony" przynęt do wyboru!

Mam nadzieje, że przynajmniej trochę pomogłem tym początkującym, którzy siedzą od miesięcy na forach czytając jak łowić na wiosnę. Oczywiście największą wiedzę wyniesiecie z nad wody, z własnych porażek musicie wyciągać wnioski. Nie warto się obawiać kombinowania tylko próbować ponieważ każda woda jest inna i do każdej wody trzeba podejść trochę inaczej i pewnie nie raz takie kombinowanie smakami, zestawami, miejscówkami może przynieść rezultaty, a nawet bardzo zaskakujące w postaci ogromnych miśków.
alt
Efekt wiosennej zasiadki. Wypuszczenie z nadzieją na złowienie w następnym roku.

Mateusz Michnik

Nie masz uprawnień, zaloguj się aby komentować.

Musisz być zalogowany by móc pisać

Facebook Slider