Polish Dutch English French German

A+ A A-

"Zimowe karpiowanie" - Michał Mostowik

  • Kategoria: Piórem karpiarza
  • Opublikowano: poniedziałek, 24, czerwiec 2013 13:52
  • Marcin Janic
  • Odsłony: 4998
alt
Łowiska skute lodem, temperatura na 'minusie', wyposzczeni po zimowej przerwie postanowiliśmy się wybrać nad rybnickie morze w poszukiwaniu wielkich karpi. Czas pozwalał nam jedynie na 3 dobry wędkowania więc plan był prosty, siadamy w poniedziałek od 12 do czwartku do 12.

Trzy dni przed wyjazdem zaopatrzyłem się w komponenty i postanowiłem ukulać coś swojego na zasiadkę. Głównym celem było zrobienie szybko pracującej kulki o zapachu squida i kryla. Po paru próbach udało mi się wyłonić skład który pracował w zimnej wodzie najszybciej. Pracę kulki poprawił najbardziej mikro pelete, kruszony pelet i różnego rodzaju dodatki typu birdfood.
alt

Na stanowiskach meldujemy się już o godzinie 8.00, pogoda na zaskoczyła, silny wiatr, opady śniegu i widoczność max 50m. Każdy z nas pomyślał o tym samym 'chyba był zrzut', zaciekawiony podszedłem do wody sprawdzić czy jest ciepła, i okazało się ze jest bardzo ciepła jak na zimową porę roku. Gdy mieliśmy już rozbite namioty przyszedł czas na zastawy końcowe. Ja zakładałem dwa razy długość wędziska strzałówki, metr leadcoru, bezpieczny klips i oczywiście przypon. Na jednym zestawie postawiłem  łamanego d-riga a na drugim 20cm przypon blow out z miękkiej plecionki.
alt

Jak zanęcić w taką pogodę ? To pytanie chodziło nam po głowie przez dłuższy czas. Na wywózkę nie ma szans, z rzutu poleci za blisko. Rozwiązanie było bardzo proste, spod w rękę z spombem i na molo.Nęciłem mieszanką drobnych partykuł (kukurydza, konopie) kulkami własnej roboty oraz peletem 20mm i 26mm. Wszedłem na molo obrałem punk na azymucie i trzeba było wziąć się za rzucanie. Do wody poszło około 5kg mieszanki, a następne wyrzuciliśmy z kobry około 5kg kulek wałsnego wyrobu w rozmiarze 22mm. Przez pierwsze godziny nie działo się nic ciekawego, praktycznie do godziny 20.00 sygnalizatory nawet nie piskły. Około godziny 20.00 pierwszy strzał, piękny odjazd, karp wywija żyłkę z kołowrotka w szybkim tempie. Podbiega kumpel i zacina, jest siedzi ! Po holu w podbieraku ląduje 'dyszka', Odkażanie pyska, muszę dodać że ryba była pierwszy raz na haku bo pyszczek miała czsty. No i oczywiście trzeba zrobić pamiątkowe zdjęcie, bo przecież jak na pierwszą wyprawę na nieznaną wodę to całkiem dobry wynik. Godzina 23.30 kolejny odjazd tym razem u mnie, podnoszę wędkę i czuje że zapowiada się fajna walka. Po paru minutach kaprpik o wadze 7kg ląduje w podbieraku. Ucieszony wpuszczam go do wody. Reszta nocy upłynęła w miarę spokojnie, było jeszcze branie piąteczki. Rano około 7.00 wstaliśmy i trzeba było działać żeby złowić tą 20dziestę. Mgła pozwoliła wywieźć na odległość około 150m, do łodki poleciały nasiona, gruby pelet i oczywiście zestaw z przynętą. Na jednym zestawie postawiłem bio squida z pop up 12mm squid DB a na drugim pelet 26mm oblepiony pastą zrobioną z miksy squid kryl. Dzień upłynął spokojnie, przy ściąganiu zestawy zahaczyłem o jakiś zaczep, trochę się na siłowałem ale udało się wyswobodzić haczyk. Przy brzegu okazało się ze mam na haku muszę rozmiarów kołowrotka w rozmiarze 8000. Od razu pomyślałem że karpiki maja się tu dobrze.
alt
alt

Branie znowu przyszło w noc, tym razem na zestawie kolegi, od razu widać było że to nie wyścigówka ale godny przeciwnik, przy ważeniu okazało się ze to 16.2kg, odkarzanie fotka i do wody. Ja dołowiłem w nocy jeszcze jedną piątkę, a poza tym znowu bez brania aż do następnego dnia. Trzeci ostatni dzień zasiadki, godzina 14.00 branie u mnie na wędce, mały karpik 2 może 3kg, przy podbieraniu odjazd u kolegi, po podebraniu okazało się ze to 4-5kg. Przez dzień nie działo się nic specjalnego, najwięcej brań było w nocy, również ostatniej nocy było ciekawie. Bez dwóch zdań ta noc nie należała do leniwych,średnio co 2-3h miałem branie ale nistety największe karpie miały po10kg. W czwartek do południa nie działo się nic ciekawego, około godziny 9.00 zaczęło się pakownie bo dobra kończy się o 12.
alt

Mile wspominamy tą zasiadkę, była to udana zasiadka, morał tej zasiadki był taki:

'Dobrze zorganizowane zimowe łowienie może być bardzo przyjemne'

Michał Mostowik

Nie masz uprawnień, zaloguj się aby komentować.

Musisz być zalogowany by móc pisać

Facebook Slider