Polish Dutch English French German

A+ A A-

"Początki zawsze są trudne" - Radosław Kozak

  • Kategoria: Piórem karpiarza
  • Opublikowano: czwartek, 04, lipiec 2013 18:43
  • Marcin Janic
  • Odsłony: 5289
alt
Jak Cię widzą, tak Cię piszą - Każdy zaczynający przygodę z karpiowaniem spotkał się na pewno z podobną sytuacją. Mój staż karpiarza jest bardzo, bardzo krótki. Latem 2012 roku zakochałem się w połowie tych ryb. Biorąc starego feddera do ręki, zarzucając swój pierwszy zestaw karpiowy do wody, czułem jakbym to robił od zawsze, jakbym karpiowanie wyssał z mlekiem matki.

Nie ważne było dla mnie, czy wędkę położę na sky-podzie, czy podpórce zrobionej minutę temu z pobliskiej brzozy.

Brak sygnalizatora, swingera (wtedy nawet nie wiedziałem co to jest.) fotela, namiotu schodziło na dalszy plan. Siedząc cały dzień i noc na wiadrze, nasłuchując dźwięku hamulca mojego Zebco, było dla mnie kwintesencją wędkowania. Adrenalina jaka towarzyszyła mi wtedy, była niedopisania. Nie wiedziałem wtedy, że takie nocne czuwanie przy wędce, nie ma w ogóle wpływu na częstotliwość brań. Starałem się zachowywać bardzo cicho, kontrolowałem nawet głośność przełykania śliny. Chciałem bardzo, żeby piękny Pan Karp zaszczycił mnie swoją obecnością na mojej żyłce.

alt

Nowo poznany kolega nawet mi kibicował, żeby moje marzenie się spełniło. Pewnie w oczach znawców tematu, leżących w swoich karpiowych namiotach, na swoich  karpiowych łóżkach kilkanaście metrów obok, wyglądałem dość śmiesznie. W porównaniu z ich obozowiskiem i sprzętem wypadałem łagodnie mówiąc - dość blado.

alt

Czułem na sobie te drwiące spojrzenia, widziałem  szydercze uśmiechy. Dla mnie była to najwspanialsza noc w życiu, a dla nich kolejna głośna, zakrapiana prywatka nad wodą. Mogłem tylko z nimi konkurować kulturą, zachowaniem, szacunkiem dla natury. Obiecałem sobie wtedy, że jeszcze przyjdzie taki dzień, w którym się spotkamy. Będę wtedy lepiej przygotowany do karpiowania. Rzeczy materialne przyjdą z czasem, lecz dobrego zachowania  człowiek uczy się całe życie. Przykre jest takie traktowanie lecz niestety się zdarza. Wędkowanie to  nie jest wyścig zbrojeń, gdzie słabszy nie ma prawa bytu. Niektórzy o tym zapomnieli.   

"Młody, tylko Nas nie przerzuć!"- słychać było głos z namiotu obok, gdy tylko próbowałem przerzucić zestaw. Było to trochę  stresujące, jednak nie poddawałem się. Wiedziałem , że Oni kiedyś tez zaczynali od zera. "Zapomniał wół, jak cielęciem był" - chciało się powiedzieć.

Noc zakończyła się jedynym braniem w tej części zbiornika. "Młody" utarł nosa starym wyjadaczom !
alt

Radosław Kozak

Nie masz uprawnień, zaloguj się aby komentować.

Musisz być zalogowany by móc pisać

Facebook Slider