Polish Dutch English French German

A+ A A-

Karpiowanie na spontanie cz.1 - Marcin Janic

  • Kategoria: Piórem karpiarza
  • Opublikowano: niedziela, 01, wrzesień 2013 08:45
  • Marcin Janic
  • Odsłony: 4432

Ostatnio bardzo lubię nieplanowane wypady, zresztą jest to związane z moją pracą, która nie pozwala mi na częste i dłuższe zasiadki.

Przyzwyczaiłem się do tego, że czasem do ostatniej chwili nie wiem, gdzie będę jutro siedział. Jest to z jednej strony uciążliwe, gdyż wybierając wody musimy być pewni , że ryby jest dosyć sporo, aby bez wcześniejszego nęcenia móc w dosyć szybki czasie ściągnąć rybę w łowisko. Podstawowa sprawa, to wybór miejsca Niewątpliwe o sukcesie takiej szybkiej zasiadki decyduje w dużej mierze wybór miejscówki. Gdy mamy mało czasu, to nie ryba ma znaleźć naszą przynętę, ale my musimy znaleźć rybę. W zasadzie musimy jej podstawić przynętę pod nos. Zdaję sobie sprawę, że im większa woda, tym trudniej ze znalezieniem ryb, dlatego do takiego szybkiego łowienia wybieram najczęściej max kilkuhektarowe wody. Najważniejsza sprawa, kiedy pojawiam się na łowisku – patrzę na kierunek wiatru i to co dzieję się na brzegu nawietrznym. Bardzo często wiatr spycha cały „syf” ze zbiornika w to miejsce, co powoduje, że karpie w poszukiwaniu pokarmu często przemieszczają się i wtedy spławiają się w takich miejscach. Dodatkowo w ciepłe letnie dni zwracam uwagę na roślinność podwodną, wyspy, a także gałęzie drzew zwisające do wody. Gdy to wszystko jest, to wtedy wiem, że mój zestaw położę na brzegu nawietrznym przy wyspie pod zwisającymi gałęziami tuż przy pasie podwodnej roślinności. Oczywiście często jest tak, ze nie wszystkie te warunki są spełnione, ale warto zwracać na to uwagę. Poza tym bardzo ważna jest opinia wędkarzy, którzy łowili w naszym miejscu w ostatnich dniach, często przed wybraniem miejsca warto zamienić kilka słów z napotkanymi po drodze wędkarzami i spróbować wyciągnąć od nich trochę informacji. Niewielkie wody mają to do siebie, że w kilkanaście minut możemy je obejść i w tym czasie zaobserwować, czy coś dzieje się nad wodą.

Widok na nasze nowe łowisko, na którym spędziliśmy pierwszą nockę pełni nadziei na branie...

...i udało się, miejsce pod przeciwnym brzegu przy zwalonym drzewie okazało się dobry wyborem. Branie nastąpiło o 3 w nocy i piękny karp wylądował w moim podbieraku.

Nasza przynęta i zanęta

Na co będziemy łowić, to już sprawa indywidualna, czy to będzie mała kuleczka, czy duża kula – wg mnie to bez znaczenia. Małe wcale nie oznacza, że rybę szybciej skusimy do brania, jest to uzależnione od pory roku, a także charakteru łowiska. Ja w tym przypadku zawsze działam podobnie, mam przygotowane wiadro gotowanego ziarna, a w drugim mam pokruszone kulki o różnych smakach zmieszane z pelletem, zarówno drobny o wielkości 8mm, jak i grubym 20mm. Pellet zanętowy w ciepłej wodzie bardzo szybko pracuje, przez to jest atrakcyjny dla nas karpiarzy ze względu na praktycznie natychmiastowe działanie po wrzuceniu do wody, a tym samym jest atrakcyjny dla ryb, bo ściąga je w obręb naszego zestawu. W nawyku mam, że na zestaw z przynętą sypie dwie łychy ziaren i łychę pokruszonych kulek z pelletem. Możemy dodatkowo podrasować pracę naszej przynęty podwieszając do haczyka siateczkę PVA z drobno zmieloną zanętą, która zaraz po wpadnięciu na dno zaczyna pracować tworząc chmurę wizualno-zapachową.

 Drobna zanęta podana punktowo na zestaw, czyli pokrojone kulki proteinowe i kilka rodzajów pelletów.

Wybierając miejsce na krótką zasiadkę nie bójmy się miejsc zarośniętych, gdyż właśnie w takich miejscach znajduje się naturalny pokarm i to przyciąga ryby.

Ilość sprzętu

Tego tematu się akurat boję, bo ilekroć próbowałem ze względu na krótki czas łowienia zniwelować ilość naszego sprzętu, to jakoś do dzisiaj mi się to nie udało. Kombinowałem, odejmowałem, ujmowałem, odkładałem, a i tak nawet na nocną zasiadkę muszę wziąć pokrowiec z wędkami, podpórki, łóżko, śpiwór, małe bivvy, małą kuchenkę, torbę z akcesoriami, łódkę zanętową, wiaderko z ziarnami, coś do jedzenia dla siebie, jednorazowy grill i wózek transportowy…no i praktycznie jestem załadowany od stóp do głowy, gdy transportuje sprzęt na moje stanowisko…a próbowałem szczerze ograniczyć się do minimum. Wtedy sobie uświadamiam, że w karpiowym fachu, to właśnie jest minimum i że nie warto z tym walczyć, gdyż jestem z góry przegrany. Wiele razy próbowałem i poległem.

Ta "szybka" jedno dobowa zasiadka przyniosła mi aż 4 karpie. Najważniejszy w tym przypadku był wybór odpowiedniej miejscówki.

 Oczywiście na szybkich „zasiadkach na spontanie” będziemy potrzebować oprócz wiedzy i umiejętności , również szczęścia, bo dobrze jest, jak trafimy na ustabilizowane ciśnienie i optymalne warunki pogodowe. Ale tego się nie dowiem, dopóki nie pojawimy się nad wodą, bo praktyka czyni mistrza, a więc do roboty!!!

 

Marcin Janic

 

Nie masz uprawnień, zaloguj się aby komentować.

Musisz być zalogowany by móc pisać

Facebook Slider