Polish Dutch English French German

A+ A A-

"Łowisko Pogalewo - wyzwanie" - Przemysław Pająk

  • Kategoria: Piórem karpiarza
  • Opublikowano: niedziela, 15, wrzesień 2013 18:53
  • Marcin Janic
  • Odsłony: 4196

Po raz kolejny odwiedziliśmy Łowisko Pogalewo - gliniankę położoną w woj. dolnośląskim niedaleko Brzegu Dolnego.

 Woda ta znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie pięknie wijącej się wśród lasów i grądów, rzeki Odry, więc prócz amurów gigantów i karpi występujących w łowisku, możemy tu spotkać bażanty, bobry, czaple a na pewno cisze i spokój wśród zieleni otaczającej wodę.

Na zbiorniku, dookoła linii brzegowej i na środku na zatopionym wale, pojawiło się sporo grążeli co dodatkowo uatrakcyjnia wodę, postanowiliśmy to wykorzystać i zestawy powędrowały właśnie pod grążele i na przeciwległy brzeg pod zatopione krzaki. Woda ta, choć pływa w niej sporo karpi i amurów, które co jakiś czas się spławiają nie należy do łatwych, jest kapryśna i wymagająca, ale właśnie takie wody lubię najbardziej. Sporo czasu poświęciłem na dokładne sprawdzenie dna echosondą i stukadełkiem, ponieważ na dnie na głębokości do ok 2,5 metra występuje moczarka i wywłócznik. Nie lubię łowić na dnie o którym nic nie wiem, przypadkowe położenie zestawu gdziekolwiek mija się z celem, więc zawsze badam dokładnie dno, dla rozeznania i wybrania najlepszego według moich teorii miejsca. Przejrzystość wody na Pogalewie pozwala na oglądanie pięknych rozległych podwodnych łąk co dodatkowo pobudza wyobraźnię. Są również czyste place i miejsca z miękkim i twardym dnem więc z wyborem odpowiedniej miejscówki nie było problemu. Koledzy z Teamu Łowisko Pogalewo łowili niedaleko nas, swoje zestawy położyli przy zalanych drzewach i pod przeciwległy brzeg co okazało się dobrym wyborem...

Do wody, w wybrane miejsca, powędrowało trochę pelletów, kulek i kukurydzy, podzieliliśmy miejscówki na "amurowe" i tam poszły słodkości i na "karpiowe" gdzie zanęcaliśmy typowymi śmierdzielami. Podglądając płytsze miejscówki kamerką podwodną widać było spory szum - na początku pojawiły się jak zawsze drobne rybki, mieliśmy nadzieje że zwabią te większe.

Czas w oczekiwaniu na pierwsze ryby, które według naszych teorii powinni pojawić się na matach w przeciągu doby, umilał nam Kamil nasz BIG COOK klubowy, serwując grilowe przysmaki...

Kolejna wywózka :

Nasza teoria się sprawdziła, większe ryby weszły w zanętę, sielankę zakłócił piękny odjazd i pierwsza ryba wylądowała na mojej macie:

Hol na zarośniętym zbiorniku pełnym zalanych krzaków jest mega imponujący, ale nie należy do łatwych, kolejne dwa odjazdy u kolegów łowiących obok i u nas w nocy, gdzie ryba weszła w podwodne zawady, nauczył nas pokory do tej wody, tym razem karpie wygrały.

Dyskusje na temat przynęt, "smakowanie kulek" wymiana doświadczeń to co w karpiowaniu najlepsze... planowaliśmy zmianę taktyki.

 

Następnego dnia nasze porażki zdeterminowały nas do działań, łowisko zostało donęcone kukurydzą i pelletami i na macie wylądował piękny pełnołuski z pod grążeli:

Na zakończenie zasiadki wspólna fotografia :

ale to nie był koniec - woda obdarowała nas jeszcze jednym pięknym odjazdem, tym razem z przeciwległego brzegu, hol z powodu odległości był długi, walka zacięta ale udało się, karp 11,5kg, wielka radość:

Obowiązkowa dezynfekcja :

I ryba wraca w dobrej kondycji do wody:

Podsumowując, zasiadka w doborowym towarzystwie, gdzie stara kameralna glinianka obdarowała nas kilkoma holami pięknych ryb i nowymi doświadczeniami, już planujemy kolejną zasiadkę z zamiarem łowienia amurów , może tym razem ta trudna ale urokliwa woda okaże się dla nas bardziej łaskawa...

Przemysław Pająk

Nie masz uprawnień, zaloguj się aby komentować.

Musisz być zalogowany by móc pisać

Facebook Slider