Polish Dutch English French German

A+ A A-

"Karpiowanie na spontanie cz.2 Powrót do korzeni" - Marcin Janic

  • Kategoria: Piórem karpiarza
  • Opublikowano: piątek, 11, październik 2013 16:59
  • Marcin Janic
  • Odsłony: 4778

Cały czas szukam nowych wód, aby móc kolejny raz pojawić sie na nowym zbiorniku i od nowa go rozpracowywać.

Pamiętam czasy, kiedy zaczynałem przygodę z karpiami. Miałem wiele szczęścia, gdyż w odległości ok 3km od mojego miejsca zamieszkania miałem zbiornik wodny o powierzchni blisko 100ha. Czysta woda, piaszczyste dno porośnięte podwodną roślinnością i duża liczebność karpi powodowała, że mogłem szlifować karpiowy fach, a dla młodego wędkarza to jest najważniejsze, aby móc przetestować wiele, wiele różnych możliwości połowu w różnych miejscach, które jedne z nich były skuteczne, a drugie mniej.


Po ponad 13 latach udało mi się znaleźć zbiornik, który dla mnie bardzo przypomina moją wodę z tamtych lat. Przejrzystość wody sięgająca 3 metry, piasek na dnie i naprawdę potężna ilość roślinności podwodnej spowodowała, że moja wyobraźnia zaczęła działać. Zbiornik ma ok 40ha, a głebokość od 1 do 19 metrów powoduje, że to bardzo ciekawe miejsce. Najważniejsze jest jednak to, że to dzika żwirownia pełna niewiadomych.

Po rekonesansie utwierdziłem sie w przekonaniu, że może tu być bardzo ciekawie. Oczywiście miejsce, które znalazłem dla siebie do łowienia, znajdowało się na półwyspie, a więc wszystko musiałem przetransportować pontonem.

Na głebokości do 2,5 metra dno porośnięte jest "zielonym lasem" sięgającym powierzchni wody.

Oprócz kulek, oraz nasion, które poleciały do wody, zastosowałem bardzo skuteczną metodę nęcenia, mianowicie do wody wrzuciłem ok 25 kul zanętowych naszpikowanych ziarnami, a także dipem. Kule po uformowaniu zostawiam ok pół godziny na ziemi na świeżym powietrzu, aby klej, który jest w zanecie sypkiej, dobrze się związał, wtedy taka kula po wpadnięciu do wody bardzo wolno się rozpada i potrafi nawet 2-3 godziny rozsypywać się i uwalniać aromaty.

Postanowiłem, że zastosuję uproszczoną "metodę", tzn. nie stosuję specjalnego koszyczka do metody, a jedynie oblepiam  ciężarek zanetą z ziarnami. To świetny sposób na ściągnięcie karpi w obręb naszej przynęty. Ten sposób okazał się skuteczny, bo w nocy połakomił się na nią karp o masie 15kg.

Tak mój zestaw prezentuje się pod wodą.

Pierwszy karp wziął 4 godziny po zarzuceniu zestawów. Musze dodać, że to była moja pierwsza zasiadka na tej wodzie. Okazało się później, że ze względu na roślinność podwodną każdy hol musiał odbywać się z pontonu, bo roślinność podwodna skutecznie hamowała rybę w gąszczu.

Kiedy po pierwszym braniu zacząłem wywozić zestaw, będąc już na wodzie w oznaczonym miejscu usłyszałem pisk sygnalizatora. Asia nie miała wyboru i musiała wziąć sprawy we własne ręce, zacięła rybę, ja szybko wróciłem na brzeg, ona wskoczyła na ponton i popłyneliśmy po rybę. Hol karpia z pontonu na wodzie, która jest krystalicznie czysta, jest niesamowicie ekscytujący, gdyż są momenty, kiedy wydaje Ci się, że karp jest już prawie przy powierzchni, a on metr pod robi nawrót i widzisz , jak na dłoni, jak obraca się ciałem i machając ogonem przyspiesza i znika pod pontonem. Był to pierwszy hol Asi z pontonu, ryba walczyła zaciekle, ale hol zakończył się dla nas szczęśliwie, a karp wylądował w podbieraku.

Karp był dosyć pokiereszowany, choć wszystko było już dawno temu zagojone, a jego wyłupiaste oko sprawiało wrażenie, jakby ryba była "zdziwiona", więc Asia nadała mu ksywę "Zdziwiony". Karp połakomi się na bałwanka, który składał się z kulki owocowej pop-up, oraz kulki tonącej o smaku śliwki z pieprzem. Poniżej łowczyni i jej zdobycz:

Nie ma nic przyjemniejszego na zasiadce(oprócz holu i rybki na macie), jak relaks przy kubku ciepłej kawy

Taka ryba, to bardzo miły przerywnik w trakcie połowu karpi. Rekordowy lin, który połakomił na orzechy, był na prawde piękny.

Ostatnią rybą mojej pierwszej zasiadki na nowej wodzie był karp o wadze 15kg, który wziął w nocy i powoził mnie trochę pontonem po zbiorniku, zanim udało mi się go wylądować w podbieraku. Rybka zasmakowała w orzechach arachidowych na zestawie z a'la metoda.

 

Ciekawostka. W tym sezonie udało mi się pojawić nad ta wodą jeszcze raz, tym razem na dłużej, ale niestety rybki żerowały gorzej, mimo to podczas 3-dniowej zasiadki złowiłem dwa karpie, a w tym "Zdziwionego", który połakomił się drugi raz na tą samą przynętę. Foty z drugiej zasiadki poniżej.

Nowa woda, nowe wyzwania, jesienią byłem tam tylko dwa razy, ale widziałem spławy wielkich karpi, dlatego wiem, że cały przyszły sezon na pewno w dużej części będzie poświęcony tej wodzie. Razem z Asią nie możemy się już doczekać nowego sezonu....

 

Marcin Janic

 

Komentarze   

 
0 #3 janusz gabruk 2013-10-13 05:23
Pamiętam,ha,ha, no cóż dla mnie wspomnienia kraju tulipanów są bezcenne...
 
 
-1 #2 Marcin Janic 2013-10-12 07:38
A pamiętasz, jak nagle z tych kanałów, które znajdują się na polach, zaczęli wyłaniać się ludzie na kajakach??? Wrażenia...bezc enne!!! Śmiech mnie bierze na sama myśl, jak można po rowach melioracyjnych pływać kajakami, ale Holendrzy potrafią:)
 
 
0 #1 janusz gabruk 2013-10-12 06:44
super foty,masz rację fajnie jest poznawać nowe wody.Osobiście najmilej wspominam nasz rajd pontonami po kanale,choć byliśmy wtedy bez brania karpiowego ,ale było super.
 

Nie masz uprawnień, zaloguj się aby komentować.

Musisz być zalogowany by móc pisać

Facebook Slider