Ekipa CARP TEAM SPORT CATCH & RELEASE

Marcin Janic


Nazywam się Marcin Janic. Wędkarstwem interesowałem się już jako mały chłopiec. Interesowały mnie te małe uklejki i karaśki, które pływały w pobliskiej sadzawce. Z biegiem czasu wstąpiłem do PZW ucząc się sztuki wędkarskiej. Pierwsze dwa lata poświeciłem na łowienie normalnymi metodami, takimi jak spławik, fedder czy spinning. Jednak z biegiem czasu, w przerwie zimowej przeglądając czasopisma wędkarskie wpadłem na pomysł, że jeżeli ci goście z gazety łowią takie okazy, to ja też mogę. Pomyślałem,że jedynym rozwiązaniem jest zrobienie własnych kulek proteinowych, długie - systematyczne nęcenie oraz zasiadka. I tak od roku 2001 zaczęła się moja przygoda z karpiem. Oczywiście były wzloty i upadki, jednak karpiowaniu pozostałem wierny do dziś. Do dziś zgłębiam tajniki tego pięknego sportu, poznaje nowe wody, nowych karpiarzy a efektem tego jest nasz portal karpiowy , który zdecydowałem się uruchomić, aby każdy mógł tu znaleźć coś dla siebie. Team CARPTEAMSPORT CATCH&RELEASE powstał już w 2008r. Mimo moich 25lat, mogę pochwalić się wieloma pięknymi karpiami, w tym sztukami ponad 20-kilogramowymi. I mimo tych setek złowionych karpi, moja pasja nadal rośnie w siłę i myślę, że dzięki temu nasz TEAM będzie aktywnie uczestniczył w "budowaniu"karpiarstwa w naszym kraju.



Aleksander Jojko


Witam,mam 30 lat, pochodzę z Ziemi Cieszyńskiej, gdzie od najmłodszych lat łowiłem w rzece Wiśle i jej dopływach, wtedy ulubioną metodą był spławik i spining. Po ukończeniu studiów zmieniłem miejsce zamieszkania na Tarnowskie Góry, w których mieszkam do dziś. Pobliski zbiornik Nakło Chechło początkowo traktowałem zupełnie rekreacyjnie gdzie lubiłem popływać, spędzić czas ze znajomymi. Obecnie nasz zalew kojarzy mi się z dużym karpiem i amurem, tu własnie rozpoczeła sie moja przygoda z karpiowaniem i zawiązały  znajomości z grupą zapaleńców stosujących metodę Catch&Release. Czas, w którym nie jestem na zasiadce spędzam z rodziną, synem Adamem, który urodził się w lipcu 2009 roku oraz moja Ewą, która niejednokrotnie towarzyszy nam nad wodą oraz pomaga w przygotowaniu karpiowych przysmaków. Na moim koncie mam kilka ładnych miśków, te największe z wody komercyjnej, jednak żaden z nich nie przekroczył 20 kg, co mam zamiar zmienić w najblizszym czasie. Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia nad wodą 


Darek Mirek

alt

Mam 25 lat i łowieniem karpi zajmuję się od ponad 10lat Pasję pomagał mi rozwijać kumpel towarzyszący mi od początku! Zdecydowanie "karpiowanie" to moje największe hobby, któremu poświęcam się o każdej porze roku. Latem w terenie, zimą przygotowując sprzęt, czytając  i  przeglądając setki zdjęć i oczywiście wspominając sezonowe osiągnięcia. Na łowisku wypoczywam a nie przyjeżdżam "załadować siatę". Szanuję każdą, nawet małą rybę! Staram się pokazywać wędkarzom, że wypuszczanie ryby się opłaca. Nad wodą nie trawię mięsiarzy, chamstwa i ludzi, którzy wiedzą wszystko o wszystkim. No kill to moja podstawowa zasada i sądzę, że jedyna słuszna. Zamiast pisać o sobie wolę posiedzieć nad wodą. Moim największym, wędkarskim marzeniem jest by w Polsce zmieniła się wędkarska mentalność. Wyniki przyjdą same! Motto to: karp nie musi być duży! Ważne żeby miał metr.


Janusz Wojsa

altalt

Łowieniem karpi zajmuję się od tak długo jak Darek, ponieważ od początku jeździmy na ryby razem, na karpia konkretnie około 10 lat. Kartę wędkarską posiadam od 1995 roku, ale wędkuję już dłużej. Sezon co roku rozpoczynam praktycznie od pierwszego stycznia, ponieważ poza karpiem i amurem interesuję się innymi rybami i metodami. Lubię na przykład posiedzieć z bacikiem lub pomachać spiningiem, jednak to łowienie miśków jest u mnie zdecydowanie na pierwszym miejscu. Oczywiście stosuję i propaguję zasadę NO KILL. Zimą jak każdy karpiarz kompletuję, wymieniam sprzęt oraz przeglądam zdjęcia z zasiadek nie mogąc się doczekać nadejścia sezonu. Mój dotychczasowy rekord karpia to 19 kg oraz amur 14 kg. Oczywiście marzę o pokonaniu magicznej bariery 20 kilogramów. Mam nadzieje, że mentalność wędkarzy w Polsce zmieni się i zasada NO KILL będzie obecna wszędzie. Moja dewiza to: "Człowiek z wędką to nie wędkarz, tylko osoba z narzędziem do połowu ryb. Wędkarzem jest ten kto przychodzi nad wodę łowić, myśleć i czuć" Pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą.


Eugeniusz Suleja

altalt

Nazywam się Eugeniusz Suleja, mieszkam w Bytomiu. Rodowite miasto, z którego pochodzę to Kłobuck nie daleko Częstochowy. Wyłącznie karpiowaniem zajmuje się od dwunastu lat. Mój największy karp do tej pory, jakiego złowiłem miał 17,50kg. Złowiony na zbiorniku Rybnickim. Innych złowionych karpi do tej pory nie będę wymieniał, ale mogę wam powiedzieć ,ze było ich naprawdę sporo.Do tej pory ani razu nie łowiłem na zbiornikach komercyjnych ,preferuję tylko zbiorniki należące do P Z W, takie zbiorniki są moim prawdziwym wyzwaniem. Karpiowanie to moje hobby i pasja, jestem tym uzależniony, a jeszcze tym bardziej, iż wspólne zasiadki spędzam z moją drugą polówką.

Pozdrawiam wszystkich Karpiarzy.Do zobaczenia nad wodą.


Ewelina Suleja

altalt

Nazywam się Ewelina Suleja. Moja pasja i zamiłowanie do kapiarstwa zaczęła się cztery lata temu. Jeżdżąc wcześniej z moją drugą polówką na ryby , zaraziłam się karpiowaniem. Więc postanowiłam sobie wyrobić kartę wędkarską, aby wspólnie z swoim mężem łowić karpie.Mimo krótkiego mojego stażu, moja największa dotychczasowa życiówka, to karp o wadze 17 kg. Mimo tego karpia mam złowionych kilkanaście przepięknych karpi. I mam to zamiar zmienić w swoim czasie. Dlatego staram się co weekend spędzać czas na karpiowaniu. Łowienie karpi to dla mnie wielka przyjemność.

Pozdrawiam wszystkich karpiarzy i zachęcam do wspólnego spędzania czasu nad wodą oraz zdobywania coraz lepszych efektów w karpiowaniu.


Janusz Gabruk

altalt

Nazywam się Janusz Gabruk .Pasją wędkarską zajmuję się od 1978r.Można powiedzieć że przeżyłem w  wędkarstwie różne etapy od łowienia na kije z bambusa do epoki węglowej.W latach 90-tych pasjonowałem się wędkarstwem wyczynowym startując w wielu zawodach różnej rangi od mistrzostw koła do mistrzostw polski.W tamtych latach zawsze chodziły mi po głowie duże ryby,a szczególnie gdy widziałem piękne spławy karpi,ale nie miałem kontaktu z bracią karpiarzy.W 2002 r. poznałem kilku pasjonatów karpiarstwa i tak mnie zarazili swoja pasją że wierny miśkom jestem do dziś. Moim wiernym kibicem zawsze jest moja żona,która często jest ze mną na łowisku i znosi udręki robienia kulek sposobem domowym w czym jestem jej bardzo wdzięczny. Rekordy no cóż karp ponad 15 kg nie jest wynikiem ,ale myślę że nie tylko o rekordy w naszym karpiowaniu chodzi ,a o super wypoczynek i obcowanie z naturą.


Pozdrawiam gorąco .....

Piotr Gabruk

altalt

Nazywam się Piotr Gabruk .Pasją wędkarską zaraził mnie oczywiście ojciec z którym jeżdżę zawsze na zasiadki.Pamiętam gdy byłem chyba 10-latkiem ojciec nie chciał mnie zabrać na karpiowanie, a to z powodu ujemnych temperatur panujących w nocy,bał się że zmarznę.Byłem nie ugięty i pojechałem i tak zostało do dziś. Mój największy karp to 12,6 kg którego udało mi się wycholować z pontonu przy super podpowiedziach mojego taty. Uwielbiam spędzać wolne dni nad wodą,może nie mam jeszcze dostatecznej wiedzy o karpiowaniu,ale wiem jedno, że jak wędkarze się nie opamiętają się to nie długo nie będziemy mieli co łowić w naszych wodach.Zostałem tak wychowany przez ojca ,że rybą też należy się szacunek,bo bez nich nie będzie naszej pasji....


Mateusz Wyzuj

altalt

Nazywam się Mateusz Wyzuj.Pochodzę z Bielaw Szelejewskich (dawne województwo Leszczyńkie). Wędkowaniem interesuję się od najmłodszych lat. Zaraził mnie tym mój wujek. Ale wiadomo jak to było kiedyś - co się złowiło to do siat). Do teraz większość wędkarzy tak postępuje i twierdzą jeśli ja tego nie zjem to zje mój kotek! Z czasem moje myślenie się zmieniło. Zacząłem łowić karpie z i pokochałem te piękne ryby! Od dobrych kilku lat wiem, ze rybie należy sie szacun, a jeśli nie będzie jej(a już jest ich mało-coraz mniej) to gdzie my wędkarze będziemy wypoczywać! Dzięki takim portalom, jak ŚPK i godnym zachowaniem nad wodą dajemy przykład młodym wędkarzom i oni widząc nas zaczynają rozumieć, ze ryba to coś więcej, jak kolacja! Odpływający karp, któremu zwróciło się wolność, to najwspanialszy widok. To nagroda za cierpliwość i obcowanie nad wodą w zgodzie z naturą! Dajmy przykład młodym, a za kilka lat będzie o wiele więcej takich pływających nagród nad wodą! Pozdrawiam wszystkich karpiarzy!


Pozdrawiam i oczywiście do zobaczenia nad wodą.