Kulki proteinowe - mity i fakty cz.2 - Marcin Janic
Kulka proteinowa jest niejako synonimem słowa karpiowanie. Bez jej udziału łowienie karpi w sumie nie miałoby sensu. Oczywiście karpie lubują się w ziarnach, jednak niemożliwa byłaby wtedy selekcja karpi żerujących w naszym łowisku. Oto kolejna część artykułu dotycząca mitów i faktów o kulkach proteinowych.
Zobacz również: Kulki proteinowe - mity i fakty cz.1
6. Kulki świeże są bardziej skuteczne, niż kulki ususzone.
Zależy, z jakiej strony na to spojrzeć. Jeśli wybieramy się na krótką zasiadkę, łowisko wcześniej było nie nęcone lub nie było czasu na przygotowanie łowiska, wtedy proponowałbym użyć kulek świeżych, które będą pracować w wodzie zaraz po wrzuceniu. Świeża i miękka kulka szybciej oddaje wodzie to, co ma w sobie, dzięki czemu szybciej sciąga karpie w zasięg naszych zestawów. Gdy mam czas na przygotowanie łowiska przed nęceniem i mogę już kilka dni wcześniej wrzucić do wody pierwsza partię zanety, wtedy zawsze stosuję kulki ususzone na kamień. Kulki takie pracują w wodzie o wiele wolniej, bardzo powoli uwalniają swoje aromaty do wody, ale mamy czas, żeby karpie je znalazły. Dodatkowym atutem takich kulek jest ich trwałość. W wodzie, w której jest dużo drobnicy oraz wszystkożerne sumiki karłowate, kulki ususzone na kamień mają większe szanse doczekać się karpi w łowisku.
![]()
Kulki proteinowe chwilę po wyciągnięciu z gotowanej wody.

Kulki wysuszone są odporne na ataki drobnicy i raków.
7. Wiosną i jesienią stosujemy kulki mięsne, natomiast latem owocówki.
Prawie wogóle nie zgadzam się z tą opinią. O ile wczesną wiosną używam kulek raczej mięsnych, to latem i jesienią nie ma to już większego znaczenia. Zarówno latem nęce śmierdzielami, jak i jesienią używam owocówek. Bardzo ciekawym rozwiązaniem i kompromisem jest stosowanie zapachów pomieszanych: banan-krab, ananas-wątroba, szprotka-ananas. Te kombinacje wielokrotnie przyniosły mi bardzo dużo karpiowych brań.

Cała gama owocowych zapachów, które możemy użyć do produkcji kulek.

Połączenie owocówek z zapachami mięsnymi daje doskonałe efekty.

Kulki proteinowe na bazie morskiego pokarmu sprawdzają się w wielu sytuacjach - karpie za nim przepadają.

8. Kulki proteinowe produkowane w domu są tak samo skuteczne, jak kulki kupne.
Osobiście się z tym nie zgadzam.. Kulki produkowane w domu są lepsze. Jestem zwolennikiem produkcji własnych kulek. Od początku mojej przygody z karpiami robiłem kulki. Pierwsze kulki robiłem na zwykłym mixie z TB 50/50 o zapachu truskawki. Robiąc własne kulki mam komfort psychiczny, ponieważ znam wszystkie składniki, jakie znajdują w się w kulce. Kupując gotowe kulki nie wiem praktycznie nic, poniewaz żadne producent nie podaje składu na opakowaniu. Ale przyglądając sie kulką, które kosztują 8-15zł/kg, nie jestem pewny, czy z nimi jest wszystko wporządku. Zawsze zastanawiała mnie jedna rzecz, tanie kulki swą konsystencją przypominają kauczuk, gdy zaczyna się je zgniatać - czy ktoś wie, co producenci używają do ich produkcji?
Gdy używam kupnych kulek, zawsze kupuje te w wyższej półki (od 30zł/kg). Jednak złapanie karpia na kulkę własnej roboty daje więcej satysfakcji. Twierdzę, że robienie kulek to część karpiowania, beż tego nasze hobby jest niepełne.

Gdy robimy kulki w domu, zawsze znamy ich skład i możemy być pewni, że będą skuteczne nad wodą.

Gotowe kulki można kupic już za niewielkie pieniądze, jednak najlepiej zasięgnąć opini kogoś, kto ich już używał, by nie tracić czasu na niepowodzenia.
9. Jakość komponentów do produkcji kulek nie musi być wysoka, liczy się ilość kulek wrzuconych w łowisko - im więcej, tym lepiej.
Nonsens, pogląd stary, nieaktualny. Juz jakiś czas temu stwierdzono, że jakość naszych kulek wpływa na żerowanie karpi lub jego brak. Wychodzi się z założenia, że ryby rozpoznają pokarm i składniki, które są odżywcze. Im kulka lepszej jakości, tym większe zainteresowanie karpi. Osobiście wolę zastąpic dużą ilość kulek ziarnem (kukurydza, rzepak, rzepik) oraz pelletem i wrzucić do wody mniejszą ilość kulek, ale za to bogatych w oleje, aromaty, aminokwasy i składniki odżywcze. Oczywiscie troszkę inną sprawą są wody, gdzie karpia jest bardzo dużo
np: zbiornik Caspe w Hiszpanii czy wody amerykańskie, wtedy potrzebne
są ogromne ilości zanęty, ponieważ rywalizacja pokarmowa jest tak duża,
ze każda ilość naszych kulek znika w bardzo szybkim tempie. Wtedy
jakośc naszych kulek jest mniej istotna, chociaż u nas w Polsce taka
sytuacja w większosci przypadków niestety nam nie grozi.
![]()
![]()
10. Kulka przynętowa powinna sie wyróżniać na dnie wśród zanęty.
Uważam, że to prawda. Wśród kilogramów zanęty, która leży na dnie łowiska, nasza przynęta musi się wyróżniać, aby została szybciej zlokazlizowana przez karpia. Do tego posłużyć nam może kilka prostych i dostępnych rozwiązań. Ja osobiście czesto łowie na tzw. pływaki fluo o intensywnym zapachu. Taka kulka podniesiona max. kilka cm nad dnem wyróżnia się wsród innych kulek zanętowych. Często charakterystyka dna (moczarka, trawa, muł) wymusza na nas stosowanie pop-upów. Jej jasna barwa (fluo) w wielu przypadkach może okazać się "strzałem w dziesiątkę". Dodatkowo warto zamoczyć naszą kulkę w dipie (płynnym lub pudrze), który sprawia, że nasza kulka pachnie bardziej intensywnie i jest łatwiejsza do zlokalizowania. Różnego rodzaju dipy, bostery i zalewy powodują na dnie chmurę zapachową, która zwiększa sznasę na branie. Nasza kulka na zestawie nie ma byc jedną z wielu, ale tą wyjątkową i wyróżniającą się w "tłumie".

Odpowiednia prezentacja przynęty na dnie.
![]()
Kulka podrasowana dipem w proszku.
Marcin Janic
Poprawiony (poniedziałek, 07 czerwca 2010 10:26)






















































