"Bez nęcenia nie ma łowienia" cz.2 - Marcin Janic
Bardzo lubię stosować mieszanki zanętowe składające się przynajmniej z 3-4 rodzajów ziaren, kulek i pelletu. Uważam, że takie zanęty są bardzo skuteczne, szczególnie podczas szybkiego łowienia.
Oczywiście ich wadą jest to, że budzą zainteresowanie wśród mniejszych ryb, aczkolwiek w wielu przypadkach ruch w wodzie i zamieszanie spowodowane przez mniejsze ryby może być naszym sprzymierzeńcem, ponieważ ściąga to w łowisko większe sztuki, które są zainteresowane tym, co się dzieje. Najczęstsze składniki, z jakich tworzę mieszanki zanętowe, to: konopie , rzepak, rzepik, kukurydza, orzechy arachidowe, krojone lub mielone kulki, oraz drobny pellet oraz zanęta sypka. Zawsze jednak podstawą każdej mojej mieszanki są nasiona oleiste, takie jak konopie, rzepak i rzepik, które mają intensywny i charakterystyczny zapach, pobudzają ryby do żerowania i przyspieszają proces przemiany materii u ryb. Dzięki takiej zanęcie możemy w łowisku utworzyć zanętowy dywan składający się z drobnych ziaren, które nie są w stanie nasycić głodu ryb, ale zmuszają je do ciągłego żerowania - zabieg prosty, ale niezwykle skuteczny. Bardzo dobrym dodatkiem do takiej mieszanki jest mielony tuńczyk z puszki i wędzone szprotki w oleju, które pełnią funkcję naturalnego boostera.
Nie zapomnijmy o zanęcie "grubej", czyli kulkach i dużym pellecie, bo taka zanęta potrafi często zdziałać cuda zatrzymując w łowisku największe sztuki, dodatkowo jest ona odporna na ataki drobnicy, przez co dłuższy czas może przetrwać pod wodą, pracując wydzielając substancje wabiąco-zapachowe, co zwiększa szansę na pojawienie się ryb w obrębie naszego łowiska.
Robimy kule zanętowe:
"Dipować, ale z umiarem"
Karp ma bardzo dobrze rozwinięty zmysł węchu, przez otwory znajdujące się poniżej linii oczu ryba potrafi wyczuć zapachy i inne substancje, w tym aminokwasy, które wydzielane są przez inne stworzenia żyjące w wodzie, o czym pisałem powyżej. Podobne zadanie mają stosowane przez nas dipy. Ja również lubię dipować, jednak po swojemu. Co to znaczy? Dipuje głównie kulki proteinowe mojej produkcji przeznaczone do nęcenia dipem również własnej produkcji. Taki dip składa się z bazy Liquid DipBase, oleju łososiowego oraz atraktorów, które używam do produkcji kulek. Kulki dipuje zaraz po ugotowaniu i tak przygotowane susze. Dzięki temu wierzchnia warstwa kulek nasączona jest dodatkową ilością atraktorów, który zaczyna pracować zaraz po wpadnięciu kulek do wody powoli, ale intensywniej od atraktorów zawartych w samej kulce, co wzmacnia efekt przyciągania. Na zdjęciach krok po kroku, jak przygotować własny dip.
Robimy własny dip.
"Nie wierzę w cuda, najważniejsze jest przygotowanie"
Im więcej czasu spędzam nad woda, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że najważniejsza jest praca, która wkładamy w przygotowanie naszego łowiska. Ważnej jest, aby zwracać uwagę na szczegóły, nie popadać w rutynę i aby podchodzić do każdej zasiadki indywidualnie, jakbyśmy po raz pierwszy przygotowywali miejsce na danej wodzie i chcieli rozpracować ją od początku wykorzystując przy tym nasze wcześniej zdobyte doświadczenie. Przez ostatnie kilka sezonów przeleciałem chyba przez większość zanętowych nowości: kulki, pellety, dipy, boostery, substancje wzmacniające smak, cudowne proszki, świecące przynęty i w zasadzie wróciłem do punktu wyjścia, a to głownie dzięki orzechom arachidowym, na które zacząłem łowić. Nie wiem, jak to się w zasadzie stało, ale przestałem intensywnie dipować, bosterować, oblepiać przynęty kolorowymi proszkami, a karpie i tak biorą. Uważam, że w połowie karpi najważniejszy jest właśnie zapach naszej zanęty i przynęty, bo przecież to dzięki zmysłowi węchu karp znajduje pożywienie i wyczuwa zapachy, jednak najważniejsze jest umiarkowanie w używaniu wszelkich dopalaczy, bo jak mówi przysłowie:, "co za dużo, to nie zdrowo". Warto również pamiętać, że bez nęcenia nie ma skutecznego łowienia, bo gdy nawet wybierzemy odpowiednie miejsce do łowienia, to jeśli nie zastosujemy jakiegokolwiek nęcenia, to na branie będziemy czekać zawsze o wiele dłużej.
Marcin Janic
Oczywiście ich wadą jest to, że budzą zainteresowanie wśród mniejszych ryb, aczkolwiek w wielu przypadkach ruch w wodzie i zamieszanie spowodowane przez mniejsze ryby może być naszym sprzymierzeńcem, ponieważ ściąga to w łowisko większe sztuki, które są zainteresowane tym, co się dzieje. Najczęstsze składniki, z jakich tworzę mieszanki zanętowe, to: konopie , rzepak, rzepik, kukurydza, orzechy arachidowe, krojone lub mielone kulki, oraz drobny pellet oraz zanęta sypka. Zawsze jednak podstawą każdej mojej mieszanki są nasiona oleiste, takie jak konopie, rzepak i rzepik, które mają intensywny i charakterystyczny zapach, pobudzają ryby do żerowania i przyspieszają proces przemiany materii u ryb. Dzięki takiej zanęcie możemy w łowisku utworzyć zanętowy dywan składający się z drobnych ziaren, które nie są w stanie nasycić głodu ryb, ale zmuszają je do ciągłego żerowania - zabieg prosty, ale niezwykle skuteczny. Bardzo dobrym dodatkiem do takiej mieszanki jest mielony tuńczyk z puszki i wędzone szprotki w oleju, które pełnią funkcję naturalnego boostera.
Nie zapomnijmy o zanęcie "grubej", czyli kulkach i dużym pellecie, bo taka zanęta potrafi często zdziałać cuda zatrzymując w łowisku największe sztuki, dodatkowo jest ona odporna na ataki drobnicy, przez co dłuższy czas może przetrwać pod wodą, pracując wydzielając substancje wabiąco-zapachowe, co zwiększa szansę na pojawienie się ryb w obrębie naszego łowiska.
Robimy kule zanętowe:

1. Tworzymy miks zanętowy - konopie, rzepak, orzechy arachidowe, kukurydza, kulki proteinowe i pellet.

2. Następnie wsypujemy zanętę sypką i wszystko mieszamy.

3. Wywar z ziaren wykorzystujemy do wyrobienia odpowiendniej konsystencji zanęty.

4. Zanętę zalewamy dipem, chociaż nie jest to konieczne i zależy jedynie od gustu.

5. Z zanęty formujemy kule i układamy na ziemi.

6. Pozwalamy kulom zanętowym, aby lekko podeschły.
"Dipować, ale z umiarem"
Karp ma bardzo dobrze rozwinięty zmysł węchu, przez otwory znajdujące się poniżej linii oczu ryba potrafi wyczuć zapachy i inne substancje, w tym aminokwasy, które wydzielane są przez inne stworzenia żyjące w wodzie, o czym pisałem powyżej. Podobne zadanie mają stosowane przez nas dipy. Ja również lubię dipować, jednak po swojemu. Co to znaczy? Dipuje głównie kulki proteinowe mojej produkcji przeznaczone do nęcenia dipem również własnej produkcji. Taki dip składa się z bazy Liquid DipBase, oleju łososiowego oraz atraktorów, które używam do produkcji kulek. Kulki dipuje zaraz po ugotowaniu i tak przygotowane susze. Dzięki temu wierzchnia warstwa kulek nasączona jest dodatkową ilością atraktorów, który zaczyna pracować zaraz po wpadnięciu kulek do wody powoli, ale intensywniej od atraktorów zawartych w samej kulce, co wzmacnia efekt przyciągania. Na zdjęciach krok po kroku, jak przygotować własny dip.
Robimy własny dip.

1. Do przygotowania dipu potrzebujemy bazę Liquid Dip Base, olej rybny oraz atraktory.

2. Wszystkie płynne dodatki mieszamy.

3. Liquid Dip Base powinien stanowić 60% całego roztworu.

4. Pozostałe 40%, to oleje i atraktory.

5. Gotowym dipem zalewam kulki zaraz po wyjęciu ich z gotujące sie wody, a tuż przed suszeniem.

6. Takie kulki lekko podsuszam, a następnie mrożę. To świetny sposób na polepszenie właściwości zapachowych naszej proteiny.
"Nie wierzę w cuda, najważniejsze jest przygotowanie"
Im więcej czasu spędzam nad woda, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że najważniejsza jest praca, która wkładamy w przygotowanie naszego łowiska. Ważnej jest, aby zwracać uwagę na szczegóły, nie popadać w rutynę i aby podchodzić do każdej zasiadki indywidualnie, jakbyśmy po raz pierwszy przygotowywali miejsce na danej wodzie i chcieli rozpracować ją od początku wykorzystując przy tym nasze wcześniej zdobyte doświadczenie. Przez ostatnie kilka sezonów przeleciałem chyba przez większość zanętowych nowości: kulki, pellety, dipy, boostery, substancje wzmacniające smak, cudowne proszki, świecące przynęty i w zasadzie wróciłem do punktu wyjścia, a to głownie dzięki orzechom arachidowym, na które zacząłem łowić. Nie wiem, jak to się w zasadzie stało, ale przestałem intensywnie dipować, bosterować, oblepiać przynęty kolorowymi proszkami, a karpie i tak biorą. Uważam, że w połowie karpi najważniejszy jest właśnie zapach naszej zanęty i przynęty, bo przecież to dzięki zmysłowi węchu karp znajduje pożywienie i wyczuwa zapachy, jednak najważniejsze jest umiarkowanie w używaniu wszelkich dopalaczy, bo jak mówi przysłowie:, "co za dużo, to nie zdrowo". Warto również pamiętać, że bez nęcenia nie ma skutecznego łowienia, bo gdy nawet wybierzemy odpowiednie miejsce do łowienia, to jeśli nie zastosujemy jakiegokolwiek nęcenia, to na branie będziemy czekać zawsze o wiele dłużej.

Mielony tuńczyk oraz szprotka wędzona w oleju - świetny dodatek do mieszanki zanętowej.

Marcin Janic
Artykuł dostępny również w kwartalniku KARPMAX 04/2011

Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.
Poprawiony (poniedziałek, 02 stycznia 2012 15:25)
























































