"Mały, ale pełen potencjału - Biestrzynnik Duży" - Darek Mirek, Marcin Janic


Biestrzynnik
jest niewielką, liczącą około 760 mieszkańców wsią, położoną w
województwie opolskim w gminie Ozimek. Znana jest głównie ze stawów
powstałych na skutek wydobycia piasku. Szacuje się, że jest ich około siedmiu, ale zagłębiając się w temat
można doszukać się ich około dziesięciu, co na tak niewielki obszar
stanowi imponującą liczbę.

Jest
wśród nich łowisko specjalne PZW Poliwoda, gdzie można wykupić
kilkugodzinną licencję bez konieczności posiadania karty wędkarskiej.
Tuż obok wody rośnie potężny dąb - pomnik przyrody, a w okolicy
znajdują się jeszcze, zabytkowy dworek oraz tablica upamiętniająca
zabitych podczas pierwszej i drugiej wojny światowej żołnierzy.

Największym zbiornikiem znajdującym się na terenie wsi jest tak zwany
Biestrzynnik Duży. Nad zalewem opiekę sprawuje koło PZW. Obowiązują tu
więc zasady przyjęte w regulaminie amatorskiego połowu ryb.
Powierzchnia wody jest sprawą sporną. Według wydanego przez Polski
Związek Wędkarski rejestru połowów wędkarskich stanowi ona 2,10 ha.
Będąc jednak na miejscu od razu można stwierdzić, że powierzchnia jest
znacznie większa. Trudno się oprzeć wrażeniu, że jest ona zaniżona
trzy, czterokrotnie, mimo to trudno ją nazwać wielką wodą. Specyfika
łowiska jest typowa dla wyrobisk piasku. Gwałtownie zmieniająca się
głębokość i znikoma roślinność - tak najkrócej można scharakteryzować
Biestrzynnik Duży. Bardzo ciekawym łowiskiem jest występująca w
środkowej części stawu łacha piasku. Głębokość jaka tam występuje,
dochodzi zaledwie do 0,5 metra, a następnie gwałtownie schodzi do około
5-6 metrów. Bardzo dobrze widoczne jest to latem, pływający ludzie
nagle zatrzymują się na środku stawu, a woda sięga im ledwie do kolan.
W taki też sposób zaobserwować można pływające w pobliży wyspy amury i
karpie. Wielokrotnie udawałem się na wypłycanie i spokojnie
podchodziłem ryby na odległość nawet 5 metrów. Obserwacja sztuk
przekraczających dziesięć kilogramów w naturalnym środowisku robi duże
wrażenie. Kiedy po raz pierwszy zauważyłem to dziwne zjawisko, a
mianowicie fakt, iż ryby podpływają do ludzi tak blisko, byłem bardzo
zaskoczony, dziś jednak wiem, że jest to prawidłowość powtarzająca się
również na innych łowiskach. Ryby przyciąga po prostu to, że pływający
ludzie naruszają dno, uwalniając tym samym pokarm. Poza tym ryby
zwyczajnie się przyzwyczaiły do obecności człowieka, który w tej
sytuacji nie stanowi dla nich zagrożenia. Dużą zaletą jest fakt, iż
wspomniana łacha znajduje się w odległości około 80 metrów od brzegu,
co nie wymusza na nas nęcenia ze środków pływających. Bez większych
kłopotów można nęcić kobrą, a i rzuty z woreczkami PVA dochodzą celu.


Jak wspominałem, roślinność występująca na Biestrzynniku Dużym jest
znikoma i występuje głównie przy samym brzegu. Nie jest ona uciążliwa
podczas holu, gdyż są to rośliny delikatne i sprawiają kłopot jedynie
łowiącym tu dość licznie amatorom spławika dysponującym delikatniejszym
sprzętem. Próżno szukać tu również zaczepów typu korzenie, powalone
drzewa itp. Problemem może być natomiast duża głębokość przy brzegach.
Miejscami wynosi ona 6-7 metrów, co skutecznie wydłuża hol ryby, która
jest tu bardzo waleczna. Mówiąc o utrudnieniach, należy wspomnieć o
turystach licznie wypoczywających nad zbiornikiem. Potrafią dać się
solidnie we znaki. Jest to jednak problem sezonowy i spotykany nad
większością wód.
Zbiornik jest co rocznie zarybiany sporą ilością karpia, który dorasta tu do około piętnastu kilogramów. Największy złowiony karp miał blisko 16kg. Można również złowić ładnego amura o masie zbliżonej do dwudziestu kilogramów. Zbiornik trudno nazwać karpiową wodą. Częściej spotkamy tu miłośników spławika, spiningu czy feedera. Karpiarz jest tu spotykany raczej rzadko, prawdopodobnie z powodu nieświadomości, że pływają tu duże ryby. Ma to swoje plusy, ponieważ miejsc gdzie warto położyć zestaw, jest stosunkowo nie wiele. Jeśli chodzi o dostępność brzegu, to jest on osiągalny z trzech stron, przy czym najlepsze warunki do rozstawienia namiotu są przy brzegu znajdującym się naprzeciw drogi, od strony lasu. W sezonie wakacyjnym doradzałbym jednak zajęcie miejsca przy wspomnianej drodze, ponieważ zważywszy na brak piasku jest on omijany przez plażowiczów.
Zważywszy na wielkość i charakterystykę zbiornika, długotrwałe nęcenie nie ma sensu. Czas warto natomiast poświęcić na obserwację wody i spławiających się ryb. Po ich lokalizacji śmiało możemy położyć zestawy z niewielką ilością zanęty, która z pewnością zainteresuje ryby. W tym przypadku na pewno sprawdzi się nam zestaw z PVA, w którym zastosujemy drobny pellet oraz zmielone kulki proteinowe. Głównie sprawdzają się kulki o smaku mięsnym, jednak nęcąc śmierdziuchami, warto na jeden z zestawów założyć proteinę o smaku truskawki, ananas lub banana, bo te smaki również odpowiadają tutejszym karpiom i amurom. Miejsce, gdzie będziemy łowić, należy odpowiednio przygotować nęcąc kulkami oraz wszelkimi rodzajami ziarna, tak aby ryby wiedziały, że w miejscu położenia zestawów zawsze jest coś do zjedzenia. To zwielokrotni nasze szanse na branie dużej i dzikiej ryby, której nikt przed nami jeszcze nie złowił.
Zbiornik jest co rocznie zarybiany sporą ilością karpia, który dorasta tu do około piętnastu kilogramów. Największy złowiony karp miał blisko 16kg. Można również złowić ładnego amura o masie zbliżonej do dwudziestu kilogramów. Zbiornik trudno nazwać karpiową wodą. Częściej spotkamy tu miłośników spławika, spiningu czy feedera. Karpiarz jest tu spotykany raczej rzadko, prawdopodobnie z powodu nieświadomości, że pływają tu duże ryby. Ma to swoje plusy, ponieważ miejsc gdzie warto położyć zestaw, jest stosunkowo nie wiele. Jeśli chodzi o dostępność brzegu, to jest on osiągalny z trzech stron, przy czym najlepsze warunki do rozstawienia namiotu są przy brzegu znajdującym się naprzeciw drogi, od strony lasu. W sezonie wakacyjnym doradzałbym jednak zajęcie miejsca przy wspomnianej drodze, ponieważ zważywszy na brak piasku jest on omijany przez plażowiczów.
Zważywszy na wielkość i charakterystykę zbiornika, długotrwałe nęcenie nie ma sensu. Czas warto natomiast poświęcić na obserwację wody i spławiających się ryb. Po ich lokalizacji śmiało możemy położyć zestawy z niewielką ilością zanęty, która z pewnością zainteresuje ryby. W tym przypadku na pewno sprawdzi się nam zestaw z PVA, w którym zastosujemy drobny pellet oraz zmielone kulki proteinowe. Głównie sprawdzają się kulki o smaku mięsnym, jednak nęcąc śmierdziuchami, warto na jeden z zestawów założyć proteinę o smaku truskawki, ananas lub banana, bo te smaki również odpowiadają tutejszym karpiom i amurom. Miejsce, gdzie będziemy łowić, należy odpowiednio przygotować nęcąc kulkami oraz wszelkimi rodzajami ziarna, tak aby ryby wiedziały, że w miejscu położenia zestawów zawsze jest coś do zjedzenia. To zwielokrotni nasze szanse na branie dużej i dzikiej ryby, której nikt przed nami jeszcze nie złowił.
Dojazd
Wieś Biestrzynnik znajduje się
zaledwie kilkanaście kilometrów od Jeziora Turawskiego. Jadąc od
południa Polski poruszamy się drogą nr 463 i za miejscowością Dylaki
skręcamy na skrzyżowaniu w prawo, po przejechaniu ok 3km dojeżdżamy do
wyznaczonego celu. Również jadąc od północy musimy skorzystać z drogi
nr 463, bo to w zasadzie jedyna droga prowadząca do tej miejscowości.

Regulaminie
Na
zbiorniku Biestrzynnik Duży zwierzchność sprawuje Koło Wędkarskie,
także obowiązują tu zasady połowu zgodne z zasadami Regulaminu
Amatorskiego Połowu Ryb PZW. Ważna jest również informacja, iż w
okolicy jest jeszcze kilka zbiorników, częściowo prywatnych, są to
zbiorniki komercyjne, jednym z nich jest łowisko karpiowe, jednak na
tych zbiornikach obowiązują zasady ustalone przez gospodarza wody.

Dariusz Mirek
Marcin Janic
Artykuł dostępny również w kwartalniku KARPMAX 2/2011

Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.
Poprawiony (poniedziałek, 08 sierpnia 2011 22:01)























































