Centrum Teamowe







Sprawdź to








Zawody za 100 na 100 !!! - Szymanowice 04-06.06.2010

Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

altalt

W dniach 04-06 czerwca odbyły się Zawody Karpiowe na zbiorniku w Szymanowicach. Zawody zostały zorganizowane przez szymanowicki klub Carp Team Szymanowice. Zbiornik świetny, ryby sporo, towarzystwo ciekawe -więc nawet chwili się nie zastanawialismy tylko wystawiliśmy trzy ekipy i Stalowe Haki znów wyruszyły na podbój karpiowej wody. Udział w zawodach zapowiedziało 16 drużyn z Południowo Wschodniej Polski i wszyscy w komplecie stawili się w piatkowy poranek nad lowiskiem.

Przybyli koledzy z Sandomierza, Polańca, Mielca, Rzeszowa, Tarnowa, Nowej Deby, Kilec no i oczywiście reprezentacja Stalowej Woli czyli Stalowe Haki "czyli nasza zwariowana kompanija "  w deszczowy poranek, ulewny poranek-bardzo mokry poranek. Pogoda niestety na samym starcie nie sprzyjała budowaniu goracej atmosfery. Na szczescie już na poczatku do wszystkich uczestników dotarła informacja, że koledzy z sandomierskiego klubu, którzy własnie kończyli tygodniowy trening na zbiorniku wyciagneli ponad 300 kilo karpia. Ta informacja natychmiast rozpaliła do czerwoności emocje wszystkich uczestników.  Nikomu już nie przeszkadzał lejący się wiadrami desz ani błoto, w którym zakopywały się nasze samochody. Szybkie i sprawne losowanie stanowisk i rozjechaliśmy się na swoje miejscówki. I na samym już poczatku totalne ciekawe zaskoczenie -wszystkie trzy nasze druzyny wylosowały identyczne stanowiska jakie mielismy na ubiegłorocznych Ogolnopolskich zawodach. Dla nas było to o tyle intrygujace, ze właśnie na tych zawodach zajęlismy pierwsze miejsce. Po godzince oczekiwania w samochodach az przestanie padac deszcz, przystapilismy do szybkiego rozkladania sprzetu. I już o 12.00 kijaszki wszyskich uczestnikow zostały oficjalnie zarzucone w toń pełną prawdopodobnie sympatycznych cyprinusków. Oczywiście  od razu rozpoczeła się również integracja. To co wydarzyło się przez kolejne dwa dni przeszło oczekiwania wszystkich. Takiej swietnej atmosfery i takiego rozlożenia w łowieniu karpii wśród poszczegolnych drużyn nie spodziewal się z pewnością nikt. Już po kilku godzinach na zestawch Daniela i Piedrusia rozpocal się dwudniowy festival brań. Prawdziwe świeto karpia na jednej miejscówce. Do wieczora mieli już około 30 kg ryb a pozostałe 16 drużyn - czekało z niecierpliwością na swoje brania umilając sobie czas pogawedkami i nieustającymi wedrówkami po stanowiskach. Piatkowe popołudnie na szczescie było już sloneczne i w sumie do końca zawodów mieliśmy słoneczną i goraca pogode. Wieczoram ciekawe wydarzenie na stanowisku kolegów z Tarnowa. W naszej cześci zbiornika nic się nie dzialo więc silne branie u Adama wywołało natychmiastowe zbiegowisko i mnostwo komentarzy. To był przepiekny hol ! Dłuuuugiii, pociagły i taki ?piekny !. Kiedy jednak ryba była w połowie dystansu, weszła najpierw w sasiedni zestaw a nastepnie ?zniknał z powierzchni, bliżej postawiony marker. Hol jednak nadal był piekny i wzbudzał mnóstwo westchnień wśród zgromadzonych kolegów. Kiedy jednakże ryba była tuz tuz i miała się pokazac na powierzchni?zamiast karpia pojawił się  marker . Cóż. Ryba się spieła, sedzia nie zaliczył markera do wyniku-ale hol był przepiekny !. Po pierwszej nocy sytuacja zaczela się nieco klarować. Lowiło tylko kilka druzyn. Między innymi nasze Stalowe Haki a w dodatku to oni wąłsciwie prowadzili osiągając niesamowita przewage nad pozostałymi drużynami, którym udalo się cokolwiek wyciagnąc. Dał znac po prostu duzy profesjonalizm i troche szczescia w losowaniu. Zatoka w której wylosowali stanowisko była jak się poźniej okazalo jedynym miejscem, gdzie żerował ryba. Ale  pozostałe druzyny sasiadujące z chłopakami nie osiagali takich wyników. Przyczyna była prosta, nasi chłopcy najpierw spedzili duuuzo czasu na wodzie zanim postawili zestawy a poza tym wywozili zestawy ponad 300 metrów, czego nie robił nikt. Ta taktyka dała im ogromny sukces. I chwala im za to. Sobota okazała się dniem megaintegracji. Rozmowy każdy z każdym były już normalnym zjawiskiem. Tata z Mattim mieli za sasiadow przesympatycznych kolegów Krzysia i Łukasza z Cyprinusa, z którymi ?przegadali? prawie całe zawody. -Prawie- ponieważ niewielka ilośc czasu Tata z pewnych przyczyn musiał poświęcić na awaryjne wyjazdy w celach zaopatrzeniowych. Również koledzy z Tarnowa okazali się wspaniałymi kompanami do karpowych dywagacji. Daniel i Piedruś męczyli kolegów z druzyny Karp Fana oraz Dawida i Piotra z mieszanej drużyny klubów szymanowickich. Tylko Adaś cierpiał katusze i sporadycznie wyprawial się na pogaduchy, ze względu na totalny atak alergii, który go dopadł na trawiastym brzegu łowiska. Sobotni poranek przyniósł pierwszy i w sumie ostatni odjazd na zestawach Mattiego. Piekny i przeciągły dźwiek sygnalizatora uradował nasz serca. Niestety po około dwoch minutach holu ryba się wypieła a Matti ściagnał wyprostowany haczyk ! Do wieczora dywagowaliśmy z kolegami jaka ryba mogła wygiąć silny haczyk Kordy. Cóz-tak bywa. Do sobotniego wieczora dwie drużyny zaczely powoli gonic naszych liderów i już było jasne, że układ ryb na łowisku w tych dniach pozwoli na połowienie tylku kilku drużynom. Ale jakie to były połowy !. W sobotę wieczorem Daniel z Piotrem mieli już na koncie około 75 kg a druga druzyna około 30 kg a wiec przewaga dośc spora. Ostatnia noc jak to zwykle bywa na zawodach była czasem nadziei dla pozostałych drużyn. Wszyscy liczyli na to, ze ryba w końcu się pztremieści i można będzie coś połowić. Niestety karpie stały w miejscu jak zaklęte dając satysfkację tylko kilku zespołom. Na szczeście atmosfera wsród uczestników zawodów była tak wspaniała, że w calości rekompensowała niedobory w braniach. W sobotę wieczorem nasz sasiad Łukasz wyciąga w końcu slicznego pełnołuskiego piątaka. Emocje z tum były o tyle ciekawe, że od południa cała grupa dyskutowala o kulce na którą ten karp został zlowiony. Mimo iż każdy stwierdził, że na te kulke nie ma zadnych szans na złowienie, Łukasz oficjalnie oświadczył, że jak odprawi swoje specjalne magiczne modły to nie ma siły i ryba weźmie w ciagu pół godziny od połozenia zestawu. Mineło co prawda kilkanaście godzin ale zdziwienie i zaskoczenie wszystkich było ogromne. Ostatnia noc uplyneła wszystkim na sympatycznych pogaduchach z nowymi kolegami i każdy raczej pogodził się z układem w klasyfikacji. Poranek umocnił jedynie pozycję trzech drużyn. Nasze Stalowe Haki miały już na koncie prawie 120 kilo karpia, tuz za nimi z wynikiem ponad 70 kilo Dawid i Piotr z mieszanego zespołu oraz koledzy z mieleckiego Karp Fana z wynikiem około 40 kg. Zawody powoli dobiegały końca. Na łowisku panowała przesympatyczna atmosfera pomimo tak nietypowego wyniku. Sprawne skladanie sprzetu, standardowa wymiana numerow telefonów, zaproszenia na łowiska do siebie-to atmosfera końcówki zawodów. Wręczenie nagród, wspólne zdjęcia i  rozjechalismy się wszyscy szczęśliwi i bardzo zadowoleni do domów.

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt

alt


I można by się pokusic o ogólne stwierdzenie, - było fajnie. Ale naszym zdaniem na uwage zasługuje coś szczególnego co było podstawową ideą tych zawodów. Była wyjątkowo swietna atmosfera, dawno tak nie bawilismy się na zawodach karpiowych. Może nie wszystkim się udało ale połowiono baaardzo duzo ryb. Zwycięzcy otrzymali nagrody. Możnaby rzec, że było tak jak na większości zawodów-ale- !!! Koszt tych zawodów wynosił zaledwie 100 zł od drużyny ! I nagle wszyscy zrozumieli, że wcale nie sa nam potrzebne komercyjne, superdrogie zawody, w których dwadzieścia drużyn zrzuca się na nagrody dla trzech, które sa potem sprzedawane na allegro. Nagle wszyscy zrozumieli, że nam karpiarzom wystarcza ta wspaniała niezapmniana atmosfera, która tworzymy sami na łowisku. Wszyscy zrozumieli, że tak na prawde drogie zawody organizowane w Polsce zamiast propagowac karpiarstywo skutkuja zjawiskiem odwrotnym, blokuja karpiarzom możliwość spotykania się na tak wspaniałych imprezach w Polsce, odwiedzania nowych łowisk, zdobywania nowych przyjaźni.  Zrozumieliśmy, że to kluby, które organizuja zawody maja decydujacy wpływ na ten problem i to od nich zalezy rzeczywisty wplyw na rozwój i propagowanie karpiarstwa w Polsce. Warto zatem doceniac i szanowac Kluby, które propaguja karpiarstwo w sposób rzeczywisty, przyjazny dla karpiarzy. W związku z powyzszym organizatorom tego wspaniałego wydarzenia, klubowi CARP TEAM Szymanowice, wszyscy uczestnicy złozyli na sam koniec gorace podziekowania za ich prace oraz wręczono im pamiątkowy upominek, nadając jednoczesnie honorowy tytuł Dobrego Organizatora. Oby więcej takich klubów, oby więcej takich zawodow.
Było wspaniale i z pewnością wrócimy tu za rok?być może na Potyczke Teamów Polski Południowo Wschodniej zorganizowanej przez ten sympatyczny Klub na tym zaczarowanym zbiorniku !

alt


Piotr "Tata" Gawroński

Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Poprawiony (wtorek, 15 czerwca 2010 06:52)

 

Statystyki
Odwiedziło nas już
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
gości.
Goście online
Naszą witrynę przegląda teraz 132 gości i 6 użytkownik 
  • klimo
  • WISLA BANDIT
  • lukas
  • JANUSZHGA
  • pavek
  • Tron

Potyczka Teamów



Zajrzyj na forum