I miejsce "I Roczek SPK" - "Na amury" - Krzysztof Głowa
Czy karpie i amury można łowić w taki sam sposób? Najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest fakt, że podczas wielu zasiadek karpiowych zdarzają się częste (charakterystyczne) brania, które zazwyczaj skutkują spięciem lub w ogóle nie zacięciem ryby. Zazwyczaj sprawcami tych brań są amury, które ciężko jest zaciąć na typowy karpiowy zestaw. Co rozumiem pod pojęciem typowego zestawu?
Ciężarek zamocowany na sztywno, krótki przypon zrobiony z plecionki lub fluorocarbonu i stosunkowo długi włos. Oczywiście również i na taki zestaw można złowić amura jednak dzieje się to rzadziej niż jeśli byśmy zastosowali konstrukcje specjalnie wykonaną pod tą rybę. Ale może od początku.
Chcąc łowić amury przede wszystkim trzeba być pewnym, że na danym zbiorniku te ryby występują (banalne ale jakże ważne). Jak to zrobić? Popytać się wędkarzy albo obserwować wodę. Kiedyś na jednym zbiorniku na którym często łowiłem występowała bujna podwodna roślinność, która również sięgała powierzchni wody. Po dwóch latach od kiedy lokalny związek wędkarski zarybił ten staw(nie duży kilku hektarowy zbiornik) amurem roślinność po prostu zniknęła. Dla mnie osobiście było to szokiem jak w tak stosunkowo krótkim czasie może zniknąć tyle zielska. Dopiero później dowiedziałem się o zarybieniu od znajomego wędkarza. Oczywiście nie twierdzę, że całą roślinność zjadły amury bo również na jej zniknięcie miały wpływ inne czynniki (np. zwiększające się zanieczyszczenie zbiornika) jednak uważam, że znaczna populacja amura też miała wpływ na tą sytuację. Jeśli ktoś nie jest pewien czy w jego zbiorniku pływają amury niech pomyśli sobie co działo się z roślinnością. Może to da mu jakąś wskazówkę.
Jeśli już znajdziemy zbiornik, w którym pływają amury trzeba zabrać się do wytypowania odpowiedniego miejsca. Czym ja się kieruje? Po pierwsze w miejscach, w których najczęściej nęcę i łowię musi panować cisza. Uważam, że amur jest rybą stosunkowo płochliwą i na pewno kręcący się wędkarze w pobliżu nie spowodują, że będziemy mieli więcej brań. Moimi ulubionymi miejscówkami się miejsca pod samym brzegiem, najlepiej pod zwisającymi drzewami lub w pobliżu trzcin. Najczęściej nęcę na jednej stronie zbiornika a na drugiej łowię.

Zwisające gałęzie wierzb wydają się być dobrą miejscówką.

Pas trzcin też wygląda obiecująco
Jeśli chodzi nęcenie łowiska to moim zdaniem jest tylko jedna zasada, która brzmi "nie żałuj". W skład mojej zanęty wchodzi głównie kukurydza oraz kulki. Czasem również zalewam wszystko jakimś słodkim boosterem jednak szczerze mówiąc nie zauważyłem znaczącej poprawy brań z zanętą dopaloną lub nie. Moim zdaniem jeśli wsypie się około 10 kg gotowanej kukurydzy ma ona już tak intensywny zapach, że więcej nie potrzeba. Co do kulek to standardowo wybieram głównie te o zapachu owocowym. Najlepiej sprawdziła mi się do tej pory truskawka (choć może dlatego, że głównie jej używałem). Jednak czasem również trafiały mi się amury na kulki o zapachu skorupiaków lub scopex/skorupiaki. Ilość zanęty również dobieram odpowiednio do warunków panujących na łowisku. Chodzi mi tutaj głowienie o potencjalną ilość białej ryby oraz do wielkość zbiornika. Jednak zawsze staram się wsypać trochę za dużo niż za mało. Amur jest rybą, która dobrze i szybko reaguje na zanętę i często tylko dzięki jej dużej ilość można go ściągnąć do nęconego łowiska. W tym momencie również muszę powiedzieć, że nie zgadzam się z opiniami jakoby amur nie zapamiętywał miejsca, w którym znajduje pokarm. Moim zdaniem do nęconego łowiska amury przypływają regularnie a nie tylko incydentalnie.

Jeśli mamy już zanęcone łowisko, trzeba teraz skonstruować zestaw końcowy. Szczerze mówiąc wybierając się na amura rezygnuje z zestawów samo zacinających. Uważam, że właśnie ciężarek zamontowany na sztywno bardzo często jest przyczyną niezaciętych brań. Amur inaczej niż karp pobiera pokarm. Nie wsysa kulki jak to robią miśki ale ją chwyta swoimi wargami. Jeśli stosujemy zestaw samo zacinający ciężarek stawiający opór powoduje, że kulka po prostu wypada z pyska ryby. Moim zdaniem najlepszym wyjściem jest zastosowanie zestawu przelotowego z małym udoskonaleniem. Około 30-40 cm od ciężarka zaciskami normalny ciężarek aby ten blokował obciążenie główne. W ten sposób ryba po zacięciu nie będzie mogła się tak łatwo wyhaczyć. Powodowane to będzie przez fakt, że zablokowany ciężarek będzie ciążył w dół nie dając rybie możliwości wypięcia się. Co do przyponu, stosuje zazwyczaj dłuższe niż te stosowane na karpia. Zazwyczaj robie około 30 centymetrowe przypony(w zależności od dna, w tym przypadku myślę o dnie twardym). Czy stiff ring?i czy nie? Tutaj już pozostawiam wybór poszczególnym łowcą. Udało mi się złowić amury na sztywniaki i na zwyczajne miękkie przypony. Niestety mam jeszcze za mało doświadczenia aby jednoznacznie powiedzieć, że jeden jest lepszy od drugiego. Jedyną moją radą może być to, że włos stosowany przeze mnie jest krótki. Kulka znajduje się zaraz koło haczyka.

Jeżeli chodzi o przynętę to zazwyczaj stosuje kulki proteinowe. Choć z drugiej strony myślę, że lepiej jest zakładać na włos kukurydzę. Jednak kiedy łowię w ten sposób mam obawy, że weźmie mi jakiś leszcz lub karaś i znowu będzie trzeba przerzucać zestaw płosząc jednocześnie ryby. Dlatego uważam, że właśnie kulka jest lepszą i bardziej selektywną przynętą.
Na koniec chciałbym jeszcze dodać, że złowiony amur powinien być odpowiednio traktowany. Po pierwsze chodzi mi tutaj o MATĘ! Najlepiej dość długą i szeroką aby ryba nie ześlizgiwała na ziemie. Po drugie jest to dość delikatna ryba i kiedy już zacznie skakać trzeba ostrożnie ją uspokoić. Najlepiej przykrywając ją drugą częścią maty. Też należy uważać przy robieniu zdjęć ponieważ amur lubi się często wyślizgiwać z rąk. Szczególnie po szybkim i zdecydowanym holu, kiedy ryba na brzegu ma jeszcze dużo sił. Obchodźmy się ze złowionymi rybami ostrożnie! No KILL
Analiza została zrobiona na podstawie 63 zgłoszeń amurów zamieszczonych w Paradzie Łowców, kwartalnika Karp Max w latach 2005-2009(bez numeru 1.2005 oraz 4.2009).

Krzysztof Głowa
Poprawiony (niedziela, 10 października 2010 19:21)




























































To chyba na tyle
jako że ten rok troszkę był dla mnie taki amurowy , może dorzucę od siebie kilka spostrzeżeń .
Analiza z Karp Maxa może być odrobinę myląca ,wszyscy doskonale wiemy że amur w dużej większości jest przyłowem podczas zasiadek karpiowych , dlatego też zdecydowanie więcej jest ich łowionych na kulki ,w tym przypadku akurat o smaku truskawki .Z moich tegorocznych doświadczeń jednak wynika że jeśli amur ma do wyboru kulkę lub kukurydzę to znacznie prędzej doczekamy się brania na tę drugą,dlatego uważam że podczas zasiadki amurowej ,nie powinniśmy rezygnować z kukurydzy jako przynęty , nawet kosztem naszej pracy związanej z częstymi braniami leszczy(wywózka ,donęcanie itd. )
Zauważyłem również że okres intensywnego żerowania amurów jest w miarę powtarzalny ,akurat na moim łowisku były to godziny poranne -od wschodu słońca do max. godziny 11:00 w okresie letnim , w innych porach roku dużo brań miałem w nocy. W moim przekonaniu amur jest strasznym miłośnikiem kąpieli słonecznych i ciepłej wody ,dlatego w upalne letnie dni maksymalnie długo przebywa w górnych ciepłych partiach wody ,dlatego też czas żerowania jest krótki ale bardzo intensywny -rano najeść się do syta i na plażę:).Trochę inaczej to wygląda w czasie niskiego ciśnienia ,podczas wietrznej deszczowej pogody - dla mnie typowej pogody amurowej ,kiedy to brania amura można się spodziewać o każdej porze dnia i nocy(temperatura wody w takim okresie jest podobna na wszystkich głębokościach a aura nie sprzyja plażowaniu )-Kiedyś brałem udział w zawodach sierpniowych podczas przetaczającego się potężnego frontu niżowego , który zniszczył kilka wiosek w woj. opolskim - w efekcie można powiedzieć że to były zawody amurowe a nie karpiowe , czołowe miejsca przypadły łowcom amurów.
P.S Czy temat został wyczerpany? Chyba raczej nie. Każda następna ryba uczy czegoś nowego. Dlatego pewnie za kilka lat będzie trzeba pisać od nowa ;)