Ostatnio na forum
Więcej...




"Smok Wawelski okiełznany" - Marcin Janic

Ocena użytkowników: / 6
SłabyŚwietny 
altalt
Gdyby zapytać się statystycznego Polaka, z czym kojarzy mu się Kraków, to pewni odpowiedziałby, ze z Wawelem, smokiem, lub królami Polski.  Gdyby zapytano o to mnie, odpowiedziałbym, ze Kraków kojarzy mi się z karpiami i łowiskiem 3K. A to za sprawą kilku dni, które udało mi się spędzić na tym łowisku. Jest to woda PZW, na której opiekę sprawuje Krakowski Klub Karpiowy.

Zaraz na początku muszę powiedzieć, że chłopaki robią naprawdę kawał dobrej roboty! Za to im chwała. Zbiornik jest w zasadzie niewielki, bo jego powierzchnia, to zaledwie 6,5 h, ale dzięki jego położeniu, rozmieszczeniu brzegów i cypla, który wchodzi głęboko w wodę, każdy łowiący ma do niego dostęp i do jego spadów, dzięki czemu warunki karpiarzy na poszczególnych stanowiskach są podobne. Jest to wyrobisko po żwirowe, maksymalna głębokość wynosi 5m, ale dno charakteryzuje się ostrymi spadami kończącymi się półkami, oraz podwodnymi górkami, których jednak nie ma za wiele i trzeba mieć echosondę, aby je znaleźć ze względu na znaczną głębokość. Myślę, ze tyle wystarczy ogólnych informacji, a teraz przejdźmy do sedna.

Na łowisku pojawiłem się ok 10:00 rano 6 września. Nie zdążyłem się jeszcze wypakować, a już przywitał mnie miło Pan ze Straży prosząc o okazanie dokumentów, zezwolenia, maty karpiowej oraz dużego podbieraka karpiowego. W tym miejscu wspomnę, że mata, podbierak o rozstawie ramion min 80x80cm oraz środek odkażający, to wymóg regulaminu, który znajduję się na odwrocie zezwolenia, które można nabyć na łowisku w rybaczówce tuż przed łowieniem. Doba łowienia, to koszt 35zł. Po krótkiej rozmowie kontroler życzył mi "połamania", a ja mogłem się rozpakowywać. Bardzo się cieszyłem z takiego podejścia gospodarzy do swojego łowiska, porządek oraz moja świadomość, że przestrzegane są karpiowe zasady, wróżył dobrze zasiadce, no a ja zobaczyłem, że nawet na polskim łowisku PZW mogą panować europejskie standardy na najwyższym poziomie.

alt

Moje stanowisko na 3K.

alt

Widok na szczyt cypla.

alt


To był mój pierwszy raz na tej wodzie, a więc wszystko w zasadzie robiłem intuicyjnie. Miejsce do łowienia wybrałem na przeciwko cypla, z którego miałem dostęp do niego z dwóch stron, co zwiększało  moje możliwości i ewentualne kombinacje, gdyby panujące warunki zaczęły się zmieniać. W tym dniu pogoda była ustabilizowana i wiał zachodni wiatr. Do nęcenia obrałem lewy róg cypla w odległości ok 1-4m od trzcin, gdzie głębokość schodził z 1,2m do 1,7m. Za strefą nęcenia głębokość zwiększała się do ponad 2 metrów, a następnie szybko spadała do 4-5metrów. Zanęta, to standardowo kulki proteinowe, pellet i kukurydza, ale taktykę obrałem taką, że do następnych nęceń używałem już tylko kulek i pelletu bez żadnych ziaren. Łowienie rozpocząłem ok 13:00, a pierwsze branie nastąpiło ok godziny 17:00. Był to piękny lustrzeń o masie ponad 8kg. Karp połakomił się na kulkę o smaku irish creme 20mm. Od tej pory mniej więcej co 2-3 godziny następowały kolejne brania. Podczas tej zasiadki dwa smaki spisały się rewelacyjnie, były to kulki proteinowe o smaku kiełbasy produkcji mojego kolegi Mateusza Wyzuja oraz kulki firmy Berkley o smaku kremu whisky. Cały czas kombinowałem, aby urozmaicić podawaną karpiom przynętę. Te smaki łączyłem z ananasem ze Solara, a także ze sardynką i anchovy z Dynamit Baitsa. Na bałwanki też odnotowałem kilka brań. Do rana złowiłem kilka pięknych karpi, największy o masie 11kg.

alt

Pierwszy karp zasiadki w granicach 8kg.

alt

alt

W nocy karpie tez nie dały mi sie nudzić.

alt

Największy karp pierwszej nocy - piękny lustrzeń o masie 11kg.

alt

"Kiełbasa" okazała się być strzałem w dziesiątkę.

alt

Najbardziej efektowne okazało się nęcenie punktowe bezpośrednio na zestaw.


Do czwartku miałem na kiju ok 15karpi, z który udało mi się wyholować 10 sztuk, gdyż dwa karpie się spięły, a trzy sztuki weszły w stare żyłki, które urwane w wodzie stanowiły nie lada problem, karp plątał się z zestawem i nie można było go z nich wyciągnąć. Zanim udało mi się dopłynąć do ryb, luzy powstałe w trakcie  holu i mojego płynięcia skutecznie uwalniały je z mojego haka. Ryby oscylowały w granicach 5 -11kg, a najwięcej sztuk było w granicach 7-9kg. Dobra passa trwał do środy wieczora, w nocy ze środy na czwartek miałem tylko 3 brania i nie były to ryby godne uwagi..ot 4-5kilowe maleństwa.

alt

Kolejny dzień przyniósł serie brań pięknych i zdrowych miśków.

alt

alt

alt

Karpiarz wie, ze dla takich chwil warto żyć i uprawiać ten sport.

alt

Kombinacje "bałwanków" ze sardynka i ananasem były również skuteczne.

alt

alt

Irish creme/lub kiełbasa + ananas, sardynka/ lub banan okazały się również skuteczne.


W czwartek jednak coś się stało, gdyż brania jakby ustały, padający deszcz od środy mógł coś zmienić, jednak kierunek wiatru nadal był zachodni i oprócz lekkiego ochłodzenia powietrza nic się nie zmieniło, więc nie wiedziałem, o co chodzi. Ale w dzień tylko jeden karpiowy odjazd ok godziny 17tej dał mi do myślenia. Karp miał ok 7kg. Musiałem szybko coś wymyślić, bo jeszcze tylko jednak noc została mi do łowienia i nie chciałem jej przespać. Zacząłem główkować, zestawy kładłem blisko cypla na głębokości ok 1,5 metra. Wcześniej były tam brania, teraz ustały. Padający deszcz i chłodne powietrze musiało skutecznie ochłodzić wodę, przynajmniej w tej wierzchniej warstwie, także wniosek nasunął mi się tylko jeden. Prawdopodobnie karpie przeniosły się głębiej, gdyż brak brań oznaczał, że nie pojawiały się w tych płytszych partiach wody. Nie miałem już wiele czasu, bo przy tym zachmurzeniu już po 19tej zaczyna się ciemnieć, a więc wskoczyłem szybko do pontonu, włączyłem echo i zacząłem badać dno w odległości ok 10-20 metrów ot cypla. Z 1,5 metra nagle zaczynał się stok, który zmieniał się w blat na głębokości 4,2-4,3m. I tylko na tej i większej głębokości echosonda pokazywała ryby, które stały w toni, nie były to małe ryby i było ich naprawdę wiele. Decyzja - jeden z zestawów przewożę na ten blat. Nęcenie punktowe - kukurydza, konopie, rzepik i kilka kulek- myślę, że to wystarczy.

alt
Chłodne powietrze i deszcz sprawiły, ze karpie przeniosły się w głębsze partie wody.

alt
Moj "czarny koń" wśród kulek proteinowych...

alt
Łowiąc samemu trzeba mieć dopracowane wszystkie szczegóły. Na zdjęciu statyw i mata karpiowa...w tym miejscu sam wykonywałem zdjęcia ze wszystkimi rybami.

alt
Nie wyobrażam sobie ranka bez kubka kawy z mlekiem - bezcenne.

alt
W czwartek miałem tylko jedno branie spod trzcin.

alt
Wracaj i zawołaj starszyznę!!!:)

Pierwsze branie nastąpiło jakieś 2 godziny po wywiezieniu z nowo wybranego miejsca. Piękny lustrzeń o wadze 10kg zapowiadał ciekawą noc, ale jeszcze nie wiedziałem, jak bardzo ciekawą. Wywiozłem i zdążyłem lekko się zdrzemnąć, kiedy pisk mojego foxa znowu wyrwał mnie z namiotu. Kolejne branie, jest dobrze- pomyślałem, spojrzałem na zegarek, minęła godzina od pierwszego brania. Kolejny karp wylądował na macie. Teraz już drugi zestaw też przewiozłem na głębinę, bo płytsza woda pozbawiła mnie jakichkolwiek złudzeń. Reszta nocy, to  w zasadzie był brak snu, kolejne brania, następne karpie na macie, a od godziny 4 rano brania stały się jeszcze częstsze i co pół godziny któryś z moich bigbajtów oddawał koleje metry żyłki uciekającemu karpiowi, Muszę przyznać, że rano miałem tego, delikatnie mówiąc- dość, niewyspany nie miałem czasu zrobić sobie rannej jajecznicy, ok 9:00 zaciąłem kolejnego karpia, udało mi się go trochę podholować i nagle słyszę pisk drugiego foxa, spoglądam a swinger zaczyna przyklejać się do kija. Nie wiedziałem, jak i co mam zrobić, więc zamknąłem wolny bieg, wędkę wsadziłem między nogi i przytrzymałem, by karp nie wyrwał jej ze stojaka i tak holowałem jednego karpia, a drugi karp z zestawem "jeździł" i robił, co mu się żywnie podoba. Szybko podebrałem pierwszego karpia i zacząłem hol następnego, jednak luzy na kiju zrobiły swoje, karp przy brzegu wypluł zestaw i spokojnie odpłynął.

alt
Zasiadka marki premium Carp Team Sport...

alt
Ostatnie nocy karpie nie dały mi zmrużyć oka.

alt
alt
alt
alt
Tak wygląda piątka w karpiowym podbieraku.

alt
Największy karp tej zasiadki - piękny sazan o masie 11,5kg.

alt
alt
Piątkowy ranek, słońce wreszcie pokazało się na horyzoncie.

alt
Rano w piątek brania karpi stały się jeszcze częstsze, niż przez noc.

alt
Jeden z ostatnich karpi tej zasiadki z krakowskiego łowiska 3K.


To w zasadzie były ostatnie godziny mojego łowienia, bo zaczynałem powoli pakować graty. Ostatnie branie miałem ok 10:00 i był to kilkukilogramowy karpik. Muszę przyznać, że nie przypuszczałem dzień wcześniej, że decyzja o zmianie taktyki przyniesie mi aż takie rezultaty. Tej nocy największym złowionym karpiem był piękny złoty sazan o masie 11,5kg. I nie wiem, który smak był skuteczniejszy: kiełbasa czy krem whisky? Były to  takie fale, kilka brań następowało np: na kiełbaskę, ale nagle wszystko się zmieniało i kolejna seria brań była tylko na irish creme(mój "czarny koń"). O skuteczności irish creme przekonałem się po raz pierwszy na holenderskim łowisku, kulki te dostałem od Piotrka Kużmienko i dzięki nim w ciągu trzydniowej zasiadki wyholowałem kilkanaście pięknych karpi. Swoją skuteczność kulki te potwierdziły na łowisku 3K w Krakowie. A kulki o zapachu kiełbasy okazały się być również rewelacyjnie skuteczne, dlatego na następny sezon już zamówiłem u kolegi Mateusza partię dziesięciu kilogramów świeżych kulasków.

W ciągu 3 dni na kiju miałem 32 karpie, z czego tylko(a może aż) 21 sztuk udało mi się położyć na macie. Były to karpie w granicach 4 - 11,5kg. Szczerze muszę przyznać, że nie spodziewałem się takich rezultatów i mimo, że nie były to wielkie karpie, to zabawa była przednia, a sam zbiornik - rewelacja!!! W tym miejscu muszę podziękować gospodarzom, bo dzięki nim mamy zbiornik PZW, w którym wręcz roi się od dużego karpia. Czyste, schludne, rybne, dobrze zorganizowane - tak w skrócie można opisać łowisko 3K z Krakowa. Zapomniałem nadmienić, a to chyba najważniejsze, że na zbiorniku obowiązuje całkowity zakaz zabierania karpi i wszystkie sztuki muszą być bezwzględnie wypuszczone do wody. Już w tej chwili z moim przyjacielem i kompanem karpiowych wypraw Olkiem Jojko zaplanowaliśmy, że nasza następna wspólna zasiadka odbędzie się właśnie na łowisku 3K, bo to wartościowa i godna uwagi woda, w której czekaj na nas blisko 20-to kilogramowe sztuki.

Marcin Janic
Komentarze (6)
.....
6 sobota, 18 lutego 2012 16:22
Marcin Janic
Oczywiście, że dam znać i na pewno odwiedzę Was w 2012r.!!
:-)))))))
5 sobota, 28 stycznia 2012 15:17
Bartek Koszałka
Dziękujemy za tak miłe slowa o naszym łowisku.Mamy nadzieję że następnym razem dasz znać wcześniej że przyjeżdżasz to Cię milej uraczymy, i poznasz Krakusków z jeszcze lepszej strony:-))))).Łowisko od tego roku jest troszkę (pozytywnie) zmienione, stanowiska są troszkę bardziej dopracowane,rybki łowione na jesieni były duuuużo większe, tak że następnym razem wrażenia będą większe:-;.
Pozdrawiamy i Zapraszamy.
...mala iskierka nadzieji...
4 czwartek, 15 września 2011 15:10
Marcin Janic
a jednak jest choć malutka iskierka szansy na to, aby kiedyś wszystkie wody PZW były tak rybne , jak to łowisko, jednak to wszystko dopiero przed nami...
......
3 czwartek, 15 września 2011 15:08
Marcin Janic
Zapomniałem napisać w artykule, ze podczas mojej zasiadki widziałem ekipę młodych chłopaków, którzy podjeżdżali na każde stanowisko i zbierali wszystkie śmieci, które pozostawili wędkarze!
.....
2 wtorek, 13 września 2011 06:44
janusz gabruk
Marcin super połowiłeś,tak trzymaj,to zajefajnie że są jeszcze wody PZW gdzie jeszcze można połowić,ukłony do opiekunów tamtej wody.....
:)
1 poniedziałek, 12 września 2011 12:40
Tobiasz
Super napisany artykuł .gratuluje pięknych okazów :)
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Poprawiony (poniedziałek, 12 września 2011 10:01)

 

Logowanie
Kontakt
Marcin Janic

gg: 4162713
Aleksander Jojko

gg: 487219
Darek Mirek

gg: 7442067



carpteamsport@o2.pl
Statystyki
Odwiedziło nas już
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
gości.
Szukaj...
Goście online
Naszą witrynę przegląda teraz 107 gości i 6 użytkownik 
  • Marcin Janic
  • klimo
  • widawa
  • lukas
  • pavek
  • Tron
Przyjaciele