"Gdy kulki zawodzą" - Maciej Kropiowski
Każdy
z nas pewnie miał taką zasiadkę na której karpie nie chciały z nami
współpracować, nie wiadomo dlaczego ,zastanawiamy się co zrobiliśmy żle
,czy to może wina zestawów , może nie trafiliśmy kulkami w gusta
karpi,słaby żer? Pytania dwoją się i troją , mijają kolejne godziny a
sygnalizator milczy.Ostatnia zasiadka była właśnie taką.Nad wodą
kompletnie nic się nie działo.
Próbowałem
wszystkiego- zmiany kulek różnych kombinacji, bałwanek , słodkie,
owoce,mieszane ,wszystkiego po trochu?Nic nie dawało rezultatu,wtedy
postanowiłem działać.Ściągnąłem jedną wędkę ,tradycyjny zestaw z
ciężarkiem zamieniłem na koszyk do metody do tego dowiązałem około
siedmio- centymetrowy sztywny D rig z fluorocarbonu.Zrobiłem trochę
pasty pelletowej którą oblepiłem koszyk.Zastanawiając się co założyć na
włosa ,pomyślałem że spróbuje czegoś nowego,kiedyś oglądając angielskie
filmy karpiowe widziałem jak na ich przełowionych łowiskach duże karpie
brały na bardzo małą przynętę , a była nią np. sztuczna pływająca
kukurydza lub kolorowa sztuczna pianka zamoczona w dipie, ja założyłem
drobny 10mm pływający pellet.Pellet taki jest bardzo miękki przy rzucie
łatwo spadał i bardzo szybko się rozpuszczał.Do głowy przyszedł mi
pewien pomysł.Czytałem kiedyś o ochronie kulki przed rakami i
drobnicą,kulki wtedy wkładało się do papierowego woreczka po herbacie
lub do specjalnych opakowań,jako że takowych nie miałem a na wyprawie
herbatę posiada chyba każdy, kilka torebek opróżniłem, wsadziłem tam
trzy sztuki pelletu pływającego, związałem wszystko sznurkiem pva- żeby
nie spadło przy rzucie. Przynętę zamoczyłem w dipie rybnym, wsadziłem
torebkę z pelletem w pastę. Cały zestaw gotowy był do rzutu.A
prezentował się tak:



Torebka
działa jak gąbka,świetnie wchłania dip.Pellet w takiej torebce dłużej
wytrzymuje w wodzie, spokojnie bez problemów kilka godzin
wytrzyma.Jedynym problemem takiego zestawu jest to że ciężko się tym
rzuca, najlepszym rozwiązaniem jest łódka do wywożenia, wtedy problem
rzutów znika. Zestaw powędrował do wody , zrobiłem sobie lekką przerwę
na kolacje i relaksowałem się nad wodą. Wieczorem trochę się ochłodziło
więc czas oczekiwania na branie ,postanowiłem wykorzystać na zbieranie
drewna na ognisko przy którym spędzałem noc . Po jakimś czasie odzywa
się sygnalizator! Jest branie , po pracy kija wydaje mi się że nie jest
to mały karpik, które często zdarzało mi się łapać na metodę. Pod
brzegiem trochę wariuje, nie chcę dać za wygraną , robi zwroty w rożne
kierunki ,ostatecznie bezpiecznie ląduje w podbieraku.

Na
początku byłem w lekkim szoku, nie spodziewałem się brania na ten
zestaw,szczerze mówiąc rzuciłem go na spróbowanie z myślą : "może
akurat coś weżmie" .Co najważniejsze zestaw się sprawdził. Często na
wodach przełowionych , na których kulki proteinowe wrzucane są
kilogramami ,warto spróbować czegoś nowego . Na ten sposób złapałem
jeszcze kilka mniejszych karpi , więc zachęcam do kombinowania. Warto!
Maciej Kropiowski
Redakcja: Artykuł został nagrodzony bonem o wartości 100zł na zakupy w internetowym sklepie karpiowym www.carpcity.pl . Gratulujemy.
Maciej Kropiowski
Redakcja: Artykuł został nagrodzony bonem o wartości 100zł na zakupy w internetowym sklepie karpiowym www.carpcity.pl . Gratulujemy.
Komentarze (2)
Piekna sprawa
2
środa, 12 października 2011 20:16
sokool
Gratuluje pomysłu oraz właściwego jego wykorzystania . Ja również spróbuję tego systemu . wygląda bardzo wiarygodnie i zachęca do testów .
kombinejszyn
1
środa, 12 października 2011 18:36
Sebastian Lang
bardzo fajny artykol:-)
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.
Poprawiony (środa, 12 października 2011 17:12)
























































