Ostatnio na forum
Więcej...




"Mięsiarze okiem początkującego "karpiarza" " - Piotr Labus

Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 
altalt
Do napisania tego artykułu skłoniło mnie wiele wypowiedzi karpiarzy na temat wędkarzy, którzy złowioną rybę zabierają do domu, czyli popularnych "mięsiarzy". Powiem szczerze i przyznaję się bez bicia, ja jeszcze niedawno, rok temu, również zabierałem rybę do domu, zachwycając się 2 kilowym karpikiem, nie mówiąc już o nieco większych sztukach.
Dlaczego? Ponieważ nie miał mi kto uświadomić czemu warto wypuszczać ryby, nigdy do głowy by mi nie przyszło, że złapane ryby wypuszczać, bo po co by je łowić? Od lat, wędkarze łowili po to, aby rybę zjeść, zabrać ją do domu, skonsumować, dlatego tak szczerze nie dziwię się dziadkom, którzy siedzą na malutkim krzesełku z wędką sprzed 30 lat, polując na płocie, nęcąc je chlebem i pisakiem, aby zaoszczędzić na zanęcie. Za naukę już za późno o szlachetnym wypuszczaniu ryb, tacy ludzie nauczeni są od wielu wieków zabierania ryb i cokolwiek byśmy im powiedzieli, oni i tak wiedzą lepiej, jeżeli ktoś nie wierzy, najwidoczniej nie miał do czynienia ze starszymi osobami. W tej kwestii nic się nie poradzi, można jedynie na nich narzekać, albo wyzywać od mięsiarzy, niszczących rybostan naszych wód, lecz ja proponuję, po prostu to w pewien sposób zaakceptować, a dla bardzo wrażliwych zlekceważyć. Jednak chciałbym się tu skupić, na ludziach którzy są dużo bardziej niebezpieczni w wyławianiu największych okazów, niż dziadki którzy zdołają wyciągnąć na swoim sprzęcie maksymalnie 2kilowego karpia, na grupie na którą nie ma rady. Czy tak naprawdę nie ma rady? Przyjrzyjmy się pewnemu przykładowi: Jest pewien młodzieniec, nazwijmy go Bolek, łowi ryby od małego, każdą wolną chwilę spędzałby nad wodą, oczywiście ryby zabiera do domu, bo tak było od pra dziada, to dlaczego miałby robić inaczej? Pewnego pięknego ranka natrafia na miejsce i okres brań cyprinusów i udaje mu się wyholować najpierw 5 kg karpia, a następnie swojego największego miśka 10kg. Jest to dla niego niesamowite przeżycie, skacze z radości, nie potrafi uwierzyć, że udało mu się wytargać takiego kloca. Od razu myśli jaka to mamusia będzie zadowolona, jak przyniesie 15kg mięsa do domu, już zaciera ręce na smażonego karpia, mmmm, aż mu ślinka cieknie. Przychodzi do domu, wszyscy zachwyceni, a on co robi? Myśli jak to w przypadku homo sapiens- jeżeli udało mu się złowić takiego olbrzyma, to wcale to nie jest takie trudne i pomalutku zaczyna kompletować sprzęt, sprzęt godnego ?karpiarza??. Przynęty z robaków zamieniły się na kulki, a koszyczek zastąpił zestaw samozacinający. Po paru latach Bolek ma już naprawdę godne sukcesy na swoim koncie, lecz pytam się, co robi ze złowioną rybą? Oczywiście zabiera do domu, bo jakże inaczej. Ciągle rośnie w tym, że każda szuka nieważne jaka duża, jest zjadana i po kilku latach nawet jak na swojej drodze spotyka karpiarzy, który obchodzą się ze złowioną rybą z nieskazitelną delikatnością, nie zmienia się, nikt mu już nie jest w stanie uświadomić jakie korzyści wypływają z wypuszczania złowionych ryb i tak przez całe swoje życie robi, jak robił na początku stając się mięsiarzem. Nie będę wspominał o ludziach którzy twierdzą, że wypuszczają ryby a tak naprawdę wszystko zabierają, bo szkoda naszych nerwów, na takich nic się nie poradzi. Lepiej moim zdaniem skupić się na grupie którą opisałem powyżej. Może lepiej zastosować profilaktykę?

alt


Zobaczmy co się dzieje gdy na swojej drodze Bolek spotyka karpiarza:

Młodzieniec w wolNe chwile jeździ nad wodę, łapie w swoim mniemaniu wielkie karpie do 3 kg i jest zadowolony z życia. Pewnego ranka, obok niego rozkładają się karpiarze, sprzęt mają z najwyższej półki, on zachwycony całym majdanem próbuje zagadać do nieznajomych, oni chętnie przygarniają go do swego towarzystwa, opowiadają mu o swoim wrażeniach, przeżyciach związanych z odjazdami wielkich okazów, i jak ksiądz na kazaniu przedstawiają mu argumenty które przemawiają za zasadą NO KILL, Bolek zafascynowany całym karpiowym światem przyjmuję tą zasadę dość sceptycznie, ale co tam, wymieniają się telefonami, i gdy karpiarze zapraszają Bolka na wspólną zasiadkę, on jest zachwycony i nie wahając się ani sekundy od razu się zgada. Bolek po zakupionych akcesoriach karpiowych które zaproponowali mu koledzy umawia się w danym miejscu na konkretną godzinę i wspólnie z karpiarzami odbywa pierwsza zasiadkę karpiową, podczas której koledzy i Bolek łowią piękne okazy, oczywiście warunkiem zasiadki była zasada No kill. Wszystkie karpie wracają do wody, a Bolek jest bogatszy w wiedzę karpiowania i obchodzenia się z rybami. Zachwycony efektami, czeka już z niecierpliwością na kolejną zasiadkę, która niebawem się odbywa. Ryby nie są tak chętne do współpracy jak ostatnio, lecz udaje się im wyciągnąć kilka sztuk, co podwójnie motywuje Bolka. I tak to nasz bohater staje się człowiekiem który zaczyna zbać o przyrodę, o ryby, nie zabiera już złowionych sztuk do domu, a przynajmniej tych powyżej 5 kg, co jest bardzo istotne. Uwierzcie mi, jeżeli młody człowiek złowi swoją pierwszą życiową rybę i jest ktoś kto mu pokarze jak się z nią obchodzić, wpoi mu zasady CATCH and REALISE, mówiąca jaką szkodą jest zabijać taką wielką rybę, rybę co musiała żyć przez 30 lat w tej wodzie aby urosnąć do takich rozmiarów, a teraz ktoś bez serca wyciągnie, zabije i zje, to nawet jak potem pojedzie sam na zasiadkę, złowi godnego cyprinusa to z pewnością go nie zabierze, lecz będzie się z nią obchodził, tak jak się obchodzić z rybą powinno. Nie mówię, tu, że wszystkie złowione ryby będzie wypuszczał, bo to już zależy indywidualnie od człowieka, lecz najważniejsze jest to, że wielkie karpie złowione przez Bolka będą wypuszczane, co jest najistotniejsze moim zdaniem. Z czasem  zamieni się w prawdziwego karpiarza w pełni tego słowa znaczeniu, tak jak w pewnej bajce brzydkie kaczątko zamieniło się w łabędzia. Wiem, może powyższe przykłady są zbyt uogólnione, lecz pomyślcie, jakby karpiarze byli bardziej otwarci, aby podzielić się wiedzą i pokierować młodych ludzi ile byśmy zyskali za parę lat? Nie mówię tu o tym, że mają Bolkowi zdradzać, gdzie na co i o której godzinie oraz puścić go samego na karpiową zasiadkę, bo jestem pewny, że wszystko co złowi wyląduje w jego zamrażarce, lecz ukierunkować jest punkt widzenia na nieco inną drogę, a u młodego człowieka jest to bardzo łatwo zrobić, wiem po sobie i zaraz przedstawię mój przykład.
Mój przypadek jest nieco inny, od dawna chciałem wybrać się na karpie, lecz nigdy nie wiedziałem gdzie, zawsze mi cos nie wychodziło i nigdy nie złowiłem mojego wymarzonego karpia. Mimo wielu prób zaczerpnięcia wiedzy,  skontaktowania się różnymi karpiarzami, nigdy nie  udało mi się znaleźć chętnych- nie mówiąc już o wspólnej zasiadce, zawsze byłem otwarty za sugestie, lecz niestety? Pewnego pięknego poranka na niewielkiej wodzie gdzie zazwyczaj spędzałem czas, spotkałem karpiarzy, pogadałem z nimi trochę, dowiedziałem się że są w tej wodzie wielkie karpie, więc postanowiłem spróbować swoich sił. Czy do tej pory zabierałem ryby?  Tak, zabierałem wszystko, nigdy nie było mowy o wypuszczaniu. Od tej pory kiedy planowałem zasiadkę na mojej wodzie, czytałem dużo artykułów o tematyce karpiowania, i nie raz natknąłem się na tematy dotyczące mięsiarzy, zasady NO KILL i z ciekawości czytałem. Dało mi to do myślenia, oczywiście ryby dalej zabierałem, ale nie wiedziałem co zrobię gdy złowię mojego życiowego miśka. Nadeszła upragniona zasiadka, i odziwo miałem imponujące efekty, pierwsze 2 karpie mi się urwały, lecz 3 wyciągnąłem, miał 10kg i co z nim zrobiłem? Szczerze-wypuściłem go bez zastanowienia, wiadomo, dla człowieka który zabiera ileś lat ryby i teraz wypuszcza to nieco dziwne wrażenie, ale uznałem, że tak będzie dla niej i w prawdzie dla mnie najlepiej. Pomyślałem sobie- za rok złapię Cię i będziesz większy, gdy odpływał mój pierwszy, olbrzymi dla mnie cyprinus, czułem się naprawdę dumnie, że zrobiłem jak zrobić się powinno z dużo rybą. Do końca zasiadki złowiłem jeszcze 3 karpie, najmniejszy miał 5kg i ten też wrócił do wody. Od tej pory postanowiłem łowić tylko karpie, choć mój sprzęt na to nie wskazuje, i pewnie niejeden miłośnik cyprinusów spotkawszy mnie nad wodą uważa za mięsiarza, widząc sprzęt totalnie amatorski.

alt

alt

alt


Niestety tak to się już przyjęło, że prawdziwy karpiarz to z prawdziwym arsenałem, dlatego w tytule słowo "karpiarz" dałem w cudzysłowie. Wiem, że zachowanie nad wodą, a nie sprzęt jest dowodem na to czy jest się mięsiarzem, czy karpiarzem lecz to tylko teoria, w dzisiejszych czasach pierwszy kontakt wizualny już w podświadomości tworzy wizję danego człowieka, przepraszam, jeżeli kogoś uraziłem, lecz w większości przypadków tak właśnie jest. Wracając do mojej przygody z karpiami, po przyjeździe do domu, pierwsze co- postanowiłem zrobić matę, bo oczywiście podczas pierwszej zasiadki nie miałem nic by pomogło mi nie skaleczyć karpia. Gdy zrobiłem matę karpiową z pianki pod panele, postanowiłem nabyć odpowiedni podbierak akurat tak szczęśliwie się zdarzyło, że nie musiałem kupować, bo wujek podarował mi podbierak o bardzo drobnej średnicy oczek, dość duży dzięki czemu mogłem go użyć bez wahania jako karpiowy. Podczas kolejnej zasiadki ustanowiłem mój nowy rekord, łowiąc karpia, którego waga przekraczała 11 kg, mówię przekraczała, ponieważ waga którą posiadam ma zakres wartości tylko do 11kg, więc niestety nie byłem w stanie określić masy mojego cyprinusa. Mata i podbieram spełniły swojego zadanie, a karp wrócił do swojego wodnego środowiska. Będąc na 2 zasiadce, nawet przez myśl mi nie przyszło, żeby zabić wielkiego karpia, byłoby mi go szczerze żal, po moim pierwszym wypuszczeniu ryby, teraz nie umiałbym zabić miśka, wiedząc że mogę go złapać za rok większego.
Zawsze szukałem kogoś kto by mi pokazał świat karpiowania, lecz niestety nie było mi dane nikogo znaleźć, lecz napisałem ten artykuł, bo wiem, że jeżeli znalazłby się ktoś i pokazał mi karpiowanie w praktyce, moja "przemiana" nastąpiłaby dużo szybciej. Młody człowiek jest otwarty na sugestie, dlatego uważam, że trzeba uczyć mojego pokolenia pokory i zasady No Kill, dlatego zachęcam wszystkich karpiarzy do bycia bardziej otwartym, oczywiście są ludzie którzy tylko wykorzystają wiedzę, a ryby dalej będą zabierać, lecz wydaję mi się, że będą to wyjątki. Nikt karpiarzem się nie rodzi, lecz staje poprzez naukę, w moim przypadku uczę się sam mając dostęp do internetu, natomiast napisałem ten artykuł, ponieważ nie każdy po przeczytaniu paru artykułów jest zdolny do wypuszczenia swojej pierwszej życiowej ryby i stania się miłośnikiem  cyprinusów.

alt

alt



Piotr Labus

Redakcja: Artykuł został nagrodzony bonem o wartości 100zł na zakupy w internetowym sklepie karpiowym www.ravenfishing.pl. Gratulujemy
Komentarze (11)
super...
11 piątek, 18 listopada 2011 21:55
lukasz
Też po fotkach poznaje :), gratuluje życiówki
zasiadki
10 czwartek, 10 listopada 2011 07:43
Piotr Labus
no to super:) to mamy niedaleko, bo ja jstem z Bykowiny:D Jak bedziesz miał chwile to odezwij się, moje gadu 7351852. pozdrawiam
Zasiadki
9 środa, 09 listopada 2011 22:56
Bartosz Lediński
Ja też jestem z Rudy Śląskiej Kochłowic pytałem bo zauważyłem znajome łowiska na twoich zdjęciach hehe !!! To spoko połowimy razem w przeszłym roku
Dobry artykuł!
8 wtorek, 08 listopada 2011 21:02
Mateusz Wyzuj
Pozdrawiam!
gratulacje!!!!
7 wtorek, 08 listopada 2011 17:20
Marcin Janic
film super...gratulacje!!! niech się ucza koledzy ze sprzętem "za miliony", co im brać nie chce hahaha
dzieki
6 wtorek, 08 listopada 2011 08:04
Piotr Labus
dzieki za pochlebne komentarze:) jestem z Rudy Śląskiej, jakby ktoś był chętny do wpsólnych zasiadek to z miłą chęcią:D a co do sprzętu to zgodze się, że pozwala on na wycholowanie więcej sztuk i mamy większą szansę w przypadku walki z naprawde wielkim karpiem. Tego nie neguje, lecz jeżeli ktoś widzi kilku wędkarzy ze sprzętem amatorskim, to od razu pomyśli "o mięsiarze", a nie "a może jest tak jakiś karpiarz", o tym mówie, ale mniejsza z tym. Sezon niestty pomału się kończy, jeszcze tydzień temu udało mi się wycholować moją nową życiówke, ale niesty waga znów zawiodła :( Podaje link: http://www.youtube.com/watch?v=pqQKWz6jPa8
Sprzęt
5 wtorek, 08 listopada 2011 02:49
Piotr K
Artykuł zawodowy GRATULACJE!Piotrze...a co do zprzętu o czym pisał kolega Sebastian to nie jest tak całkiem do końca, mimo wszystko sprzęt łowi, oczywiście jeżeli wędkarz wie jak go użyć. Jasne że rybie wszystko jedno na jaki sprzęt będzie złowiona, ale nie wszystko jedno czym łowimy. Jeżeli damy Kubicy malucha to nawet taki as nie wygra żadnego wyścigu, a z drugiej strony dając Józkowi z Kurozwęcza ferrari zabije się chłopina po kilku metrach.Podsumowując, dobry sprzęt w rękach dobrego fachowca to sukces a nie przypadek i ślepe szczęście.
Dekalog
4 poniedziałek, 07 listopada 2011 23:10
Piotr Ciastoń
Pozwolę sobie pokazać coś co moja kobieta znalazła na necie myślę że będzie pasować do tego artykułu pozdrawiam Piotr.


Stary Dekalog wędkarza

Dr Stefan Olszewski, wędkarz, tuż po I wojnie światowej napisał ten piękny dekalog.
Powinniśmy zapoznać się z nim i wziąć sobie do serca a nie tworzyć jakieś nowe kodeksy, czasami nie życiowe. Jest to jeden z najstarszych przepisów jaki został utworzone dla wędkarzy .

1. Będziesz szanował ryby jako stworzenia Boże i piękny lud wodny.
2. Będziesz ułatwiał im spokojny żywot, dbał o ich rozmnożenie, bronił je przed wszelkiego rodzaju szkodnikami i krzywdą płynącą z chciwości i głupoty ludzkiej.
3. Będziesz nie tylko wiernym wykonawcą praw przepisów ochronnych, ale dobrowolnym strażnikiem i poplecznikiem, dbając, aby nikt ich nie przestępował.
4. Będziesz łowił ryby w sposób możliwie najdelikatniejszy, nie zadając im zbędnych cierpień, będziesz je łowił tylko dla sportu, dla poznania ich życia i obyczajów, nie zaś dla napełnienia torby.
5. Pamiętaj, nie to cię wyróżnia od innych wędkarzy, jakie ryby łowisz, ale jak je łowisz, wiesz bowiem przecie, że można łowić łososia z powodzeniem, ale brzydko, nader zaś pięknie nawet płotkę.
6. Nie będziesz dążył do tego, aby złowić jak najwięcej ryb, ale jak największe okazy w każdym gatunku i to w warunkach wymagających od ciebie wysokich zalet sportowych.
7. Pamiętaj, że wędkarstwo jest sztuką wymagającą umiejętności czytania w wodzie i długoletniej wprawy, dlatego też bądź wolny od jednostronności i zarozumialstwa sportowego, chętny do uczenia się od innych, wytrwały w obserwacjach i doświadczeniach.
8. Ze złowioną rybą będziesz postępował rozumnie i po rycersku: zwrócisz jej wolność, jeśli zdobyłeś ją łatwo, jeśli nie jest okazem godnym zabrania jej do torby, a broń Boże nie zatrzymasz jej nigdy, jeśli przypadkiem złowiłeś ją w czasie ochronnym lub jeśli nie ma wymiarów przepisanych prawem lub regulaminem towarzystwa, do którego należysz.
9. Pamiętaj, że nie sam lubisz i chcesz łowić ryby, ale że należysz do wielkiej rodziny wędkarskiej; nie przeszkadzaj więc innym w łowieniu, bądź chętny do usług i pomocy koleżeńskiej, dbały o dobro i rozwój zarówno własnego towarzystwa, jak i wszystkich bratnich stowarzyszeń wędkarskich.
10. Pamiętaj, że wędkarz powinien się cieszyć szacunkiem rybaków zawodowych, uznaniem właścicieli i dzierżawców wodnych, być uważanym przez wszystkich za bezinteresownego sportowca, miłośnika i opiekuna przyrody wodnej.
zapraszamy!
3 poniedziałek, 07 listopada 2011 22:11
Marcin Janic
zapraszamy na zlot CTS-u, który niebawem na portalu będzie ogłoszony, a wcześniej na nasze stoisku portalowe na targach w Zabrzu...
zasiadki
2 poniedziałek, 07 listopada 2011 21:44
Sebastian Lang
baaaaaaaardzo fajny artykol:-) a swoja droga na przyszlosc SPRZET NIE LOWI TYLKO WEDKARZ i powtarzam to kazdemu ktory nie jedzie na ryby bo bedzie go wstyd ze ma bambusa zamiast konkret patykow.pozdrawiam PS.z kad jestes?bo jak mamy blisko to mozemy polowic razem i sie zintegrowac hehe:-)
Karpiarze mięsiarze
1 poniedziałek, 07 listopada 2011 21:26
Bartosz Lediński
Gratuluje bardzo ciekawego artykułu.
Skąd jesteś kolego jeśli mogę spytać ?
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Poprawiony (poniedziałek, 07 listopada 2011 19:50)

 

Logowanie
Kontakt
Marcin Janic

gg: 4162713
Aleksander Jojko

gg: 487219
Darek Mirek

gg: 7442067



carpteamsport@o2.pl
Statystyki
Odwiedziło nas już
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
gości.
Szukaj...
Goście online
Naszą witrynę przegląda teraz 101 gości i 5 użytkownik 
  • Marcin Janic
  • klimo
  • widawa
  • lukas
  • Tron
Przyjaciele

Program Gadu Gadu 7 pobierz

Program Gadu Gadu 7 pobierz