Selektywność proteiny - Marcin Janic
Kilka lat temu wróżono, że kulkę proteinową zastąpi jakaś nowa przynęta, która będzie jeszcze bardziej skuteczna. I co? I do tej pory nic bardziej skutecznego na cyprinusy nie wymyślono. Kulka proteinowa nadal króluje w arsenale karpiarza.
Prawdą jest, że kulki proteinowe chronią nas od brań drobnicy, dla których kulka jest po prostu za duża i za twarda. Kulki proteinowe są różnego typu, mogą być zrobione na prostej bazie, z dodatkiem różnego rodzaju mączek, aż poprzez te skomplikowane, których przepisy trzymają w tajemnicy poszczególni karpiarze. Oczywiście gama zapachowa jest już taka szeroka, że śmiem twierdzić, iż nie ma chyba już żadnych granic dotyczących poszczególnych zapachów, które są tworze po prostu poprzez mieszanie między sobą podstawowej gamy zapachowej.
Mimo, iż kulki od zawsze były sygnowane, jako najlepsza przynęta na karpia, to wiadomo również, że jest to dobra przynęta na inne gatunki ryb. Może proteina nie jest aż tak skuteczna na inne ryby, jak na karpie i amury, jednak bardzo często przy okazji łowimy inne gatunki ryb, takie jak; liny, leszcze i duże płocie, tołpygi, jazie a nawet węgorze i sumy.
Mimo, iż producenci mają w swojej ofercie kulki proteinowe małej średnicy w sam raz na liny czy leszcze, to wędkarze to ignorują. Nadal w arsenale "zwykłego wędkarza" królują czerwone robaki, kukurydza z puszki i mady. A przecież osobiscie łowiąc na kulki proteinowe złapałem wiele okazów ryb innego gatunku, niż karp.
Na rzece Ebro i w jeziorze Caspe w Hiszpanii w momencie, gdy chwilowo wprowadzono zakaz połowu suma na żywca, wszyscy zaczęli łowić sumy na duże kulki proteinowe nasączone tranem i była to skuteczna metoda, jednak wędkarze wrzucali do wody tony tej zanęty, co powodowało zakwaszenie i zaleganie popsutej zanęty na dnie. Mimo zniesienia zakazu, sumy polubiły tą przynętę i często są przyłowem podczas łowienia karpi.
Na rynku znajduje się wiele kulek proteinowych różnych firm o średnicy 10-12mm. Tej wielkości kulki są idealne do połowu takich gatunków ryb jak liny, płocie, jazie i leszcze. Duże leszcze bez problemu biorą także na duże kulki specjalnie dla karpi. Co do smaki i zapachu, to uważam iż sprawa jest otwarta, ponieważ zdarzyło się kilka razy, ze sum wziął koledze na kulkę fluo o zapachu ananasa, natomiast węgorzowi spodobała się kulka tutti-frutti. Z założenia jednak możemy przyjąć, że kulki owocowe stosujemy, gdy nastawiamy się na ryby spokojnego żeru, natomiast mięsne śmierdziele dla drapieżników. Zaznaczam jednak, że nie jest to regułą.
Musze przyznac, iż wszystkie rekordowe ryby spokojnego żeru złapałem na kulki proteinowe podczas połowu karpi. Prawda jest też, że były to raczej przyłowy, niż regularne połowy - nie licząc leszczy, jednak proponowałbym nie lekceważyć skuteczności proteiny, bo dzięki niej możemy liczyć na branie rekordowej ryby każdego gatunku ryby. Oczywiście nie zapominajmy, że inne gatunki też podlegają zasadzie CATCH&RELEASE.
pozdrawiam i do zobaczenia nad wodą
Marcin Janic
Poprawiony (piątek, 11 września 2009 15:15)























































