Ostatnio na forum




Wywiad z Prezesem PZW Opole Marianem Magdziarzem

Ocena użytkowników: / 35
SłabyŚwietny 

altalt

Zapraszamy wszystkich karpiarzy na wywiad z Prezesem PZW Opole Panem Marianem Magdziarzem. W wywiadzie zostały poruszone tematy, które nas karpiarzy najbardziej interesują i wywołują spore emocję, w tym podejście PZW do zasad karpiarstwa, zagospodarowanie wód karpiowych, sprawa federacji karpiowej, walka z kłusownictwem, a także miejsce karpiarzy w szeregach PZW.

alt


Witam Pana bardzo serdzecznie. Przejdzmy do pytań.


1. W jaki sposób Pan postrzega zmiany, które zachodzą w naszym kraju, a dotycza zmiany mentaloności wędkarzy dotyczace poławianych ryb ( zasady No kill, Catch&Release - Złap i Wypuść)??

Jest to proces, który przebiega w różnym tempie w zależności od wieku wędkarzy, ich zasobności, doświadczeń i tradycji konkretnych środowisk, kontaktu z europejską kulturą wędkowania, nowoczesnymi polskimi klubami i kołami wędkarskimi, ale z całą pewnością rośnie ilość zwolenników tego sposobu realizacji pasji wędkarskiej, zwłaszcza wśród ludzi młodych. Wielką, może najważniejszą rolę promocyjną mają tutaj media, w tym specjalistyczne portale internetowe.

2. Głównym motorem tych przemian jest karpiarstwo oraz zasady, które tej dziedzinie towarzyszą. W jaki sposób zarządy okręgów zapatrują się na tych wędkarzy - karpiarzy? Czy biorą pod uwagę ich zdanie oraz postulaty?

Zgadzam się z tym, że karpiarze dopracowali się swoistego kodeksu honorowego, stworzyli rodzaj subkultury wędkarskiej godnej uznania i naśladowania. Trzeba jednak pamiętać, że w polskiej tradycji konsumpcji ryb karp ma szczególne miejsce i zawsze był rybą pożądaną i nie jest łatwo zmienić podejście statystycznego konserwatywnego wędkarza tym bardziej, że obecne rozwiązania prawne nie odnoszą się do karpia ze szczególnym szacunkiem. W Okręgu Opolskim PZW uważnie wsłuchujemy się w propozycje karpiarzy, np. od 2008 r. ustanowiono specjalną uchwałą górny wymiar ochronny karpia na wszystkich wodach stojących Okręgu. Rozważamy podobne rozwiązanie dla innych gatunków, w tym amura. W br. wprowadzamy pierwsze zbiorniki i odcinki cieków, gdzie będzie obowiązywać zasada ?No kill?. Okręg  wyraża zgodę na zamykanie łowisk na czas trwania maratonów karpiowych. Wyłączyliśmy z otwartego wędkowania łowisko Nowaki umożliwiając organizację profesjonalnego łowiska karpiowego. Prowadzimy także na wybranych wodach pod ścisłą kontrolą ichtiologiczną intensywne zarybianie karpiem dużym, zachowując niezbędną różnorodność gatunków i równowagę ichtiologiczną. Od kilkunastu lat organizujemy nieoficjalne, a w 2010r. pierwsze oficjalne drużynowe otwarte Mistrzostwa Polski Karpiarzy. W każdym roku na Opolszczyźnie organizowanych jest kilkanaście maratonów karpiowych z zachowaniem zasad "Kodeksu honorowego karpiarzy". Dopracowaliśmy się wielu dobrze przygotowanych organizatorów i sędziów zawodów karpiowych.

3. Czy popiera Pan zasady: No kill, Złap i Wypuść? Dlaczego?

Oczywiście, że popieram, chociaż szanuję także wędkarzy, którzy nie łamiąc regulaminu PZW dokonują często koniecznej selekcji w naszych wodach np. bolenia, suma, klenia, leszcza, krąpia. Za najważniejszą decyzję wychodzącą na przeciw zasadzie nie zabijaj, w której brałem czynny udział i z której jestem dumny, to uchwała ZO PZW o wprowadzeniu zakazu odłowów gospodarczych (sieciowych) z 2005 r. Ta uchwała uratowała około miliona "istnień rybich" na 6000 ha wód zbiorników Turawa, Otmuchów i Nysa .Dzisiaj jeżeli konieczny jest niewielki odłów selekcyjny zalecany przez ichtiologów ,to ryby są przewożone w warunkach gwarantujących przeżycie do innych łowisk Okręgu. Najlepsze systemy stymulacji i selekcji przyroda tworzy sama, ale my także jesteśmy częścią naturalnego środowiska i nigdy nie spełnialiśmy innej roli, niż selekcjonera. Chodzi o to, aby umieć się samoograniczać i dawać szansę "bardziej uprawnionym" do tego rybom drapieżnym.

4. Czy PZW popiera zasady: No kill, Złap i Wypuść? Dlaczego?

PZW to blisko 700 000 wędkarzy. Nasza postawa jest wypadkową poglądów nas wszystkich. Te poglądy bardzo pozytywnie ewaluują w tym kierunku, ale to długa  droga.

5. Czy kłusownictwo w waszym okręgu jest duże? W jaki sposób z nim walczycie?

Nie sądzę, że odbiegamy w szczególny sposób od innych rejonów w kraju. Pokusa dla tych "szczególnych łowców" jest u nas tym większa, że gospodarujemy na blisko 10 000 ha wód, to jest np. blisko 2 razy więcej, niż w Okręgu Katowickim. Receptą na tą plagę jest odwaga i aktywna postawa wędkarzy, silna Społeczna Straż Rybacka (taką mamy), dobra współpraca z Państwową Strażą Rybacką i na końcu chyba najważniejsze, nieuchronność kary.

6. Wielu wędkarzy twierdzi, ze PZW celowo dopuszcza kłusownictwo, ponieważ ochrona danej wody jest kilkakrotnie droższa, niż zarybianie kilka razy do roku tej wody rybą. Czy jest tak w rzeczywistości?

No cóż, przywykliśmy do tego, że przypisuje się nam wszystkie plagi egipskie, stosując spiskową teorię dziejów. Ciągle dowodzimy, że nie jesteśmy wielbłądem, chociaż to widać gołym okiem. Przecież PZW gospodarując na 60% polskich wód jest jedyną organizacją, która je aktywnie zarybia i często z narażeniem zdrowia, swojego mienia, a nawet życia naszych społeczników chroni przed kłusownikami. Do PZW w ostatnich czterech latach wstąpiło ponad 100 000 ludzi. Przecież nie skusiły ich bezrybne wody, ani nasza "kolaboracja z kłusolami". Proszę mi pokazać drugie stowarzyszenie o takiej dynamice rozwoju.

7. Ile rocznie, jako okręg przeznaczacie pieniędzy na walkę z kłusownictwem?

Około 170 000 zł.

8. Ile rocznie, jako okręg przeznaczacie pieniędzy na zarybienia waszych wód?

Około 1 000 000 zł. W 2009 r. zwiększyliśmy normy zarybieniowe  na kwotę ponad    100 000 zł.  Prowadzimy także różne formy wspomagania rozrodu naturalnego, stawiając krześliska, ustanawiając obręby ochronne, tarliska itp.

9. Jakie argumenty przemawiają za decyzjami dotyczacymi zarybień takimi, a nie innymi gatunkami ryb?

Zawsze decyzję poprzedza analiza ichtiologów, często poparta ekspertyzami instytutów naukowych, odłowami kontrolnymi oraz analizą rejestrów. Brane są również pod uwagę propozycje kół, które gospodarują bezpośrednio na poszczególnych wodach pod warunkiem, że te propozycje nie zagrażają równowadze ichtiologicznej akwenu..

10. Wielu karpiarzy spotkało się z dylematem, czy wypełniać rejestry połowów, gdy prztrzymują karpie w workach karpiowych tylko po to, by za chwilę zrobić im zdjęcie i wypuścić do wody. Jaka w takiej sytuacji wędkarz stosoujący zasadę NO KILL powinien postąpic, aby nie narazić się na konsekwencje ze strony organów kontrolujących?


W moim okręgu wędkarz nie ma takich dylematów, ponieważ wpis ryb zabieranych z łowiska następuje po zakończeniu wędkowania. W siatce lub na macie nie może być więcej ryb, niż określa limit regulaminowy łowiska. Problem może powstać przy rybie większej od górnego wymiaru, ale w takich przypadkach SSR wykazuje zrozumienie, gdy ryba oczekuje na pomiar, ważenie i sesje zdjęciową.

11. Posiadacie w swoim okręgu kilka karpiowych wód, w tym najsłynniejszy zbiornik Dębowa w Reńskiej Wsi. Jak to się stało, że postanowiliście uczynić ten zbiornik wodą karpiową?

Ten zbiornik jak wiele innych, wodą karpiowa stał się po wielu latach intensywnego zarybiania. Duże znaczenie miała determinacja działaczy Koła Reńska Wieś Kofama, którzy przez wiele lat przeznaczali z dodatkowych składek członków koła od 15 000-20 000 zł. rocznie na dodatkowe zarybienie. Chcę jednak zapewnić wszystkich, że Dębowa nie jest 70 hektarowa wanną karpiową. Jest to komplementarny zbiornik szczupakowo- linowy zachowujący pełną równowagę ichtiologiczna. We wszystkich gatunkach występują rekordowe okazy. Jest to jednak woda dla koneserów. która bardzo skutecznie uczy pokory wędkarskiej.

12. Jakie korzyści płyną z posiadania wód karpiowych w swoim okręgu?


Trudno jest pokazać proste korzyści mierzone np. w złotówkach. Największą jest znakomita promocja: kół, gospodarzy wód, okręgu, regionu, właściciela wody. Dzięki popularności zbiornika Dębowa przez Samorząd Gminy udało się pozyskać środki unijne na piękne zagospodarowanie terenów otaczających akwen. Powstała ścieżka rowerowa otaczająca zbiornik, parkingi. Wiosną tego roku powstaną slipy do wodowania łodzi, pomosty do cumowania, stanowiska na niedostępnych brzegach, stanowiska dla niepełnosprawnych, wiata z grilem dla wędkarzy. To są zyski pośrednie. Rośnie atrakcyjność oferty Okręgu. W 2009r. na opolskich wodach wędkowało blisko 9 000 wędkarzy z innych okręgów,  to już są konkretne pieniądze, które trafią na zwiększenie zarybienia doposażenie Społecznej Straży Rybackiej i rozwój okręgu.

13. Czy prowadzicie na tych wodach jakąś specjalną politykę? Na czym ona polega?

Ta specjalna polityka to po prostu racjonalna gospodarka. Dążymy do stopniowego wykupu wód na, których podejmiemy długofalowe działania w kierunku ich specjalizacji np. karpiowej

14. Czy jest możliwość w przyszłości, ze takie zasady, jakie obowiązują na wodach karpiowych, będą obowiązywać na innych wodach PZW?

Myślę, że już dzisiaj tam, gdzie są odważni działacze, jest to możliwe i wręcz ma miejsce.

15. Czy trudno jest na danej wodzie wprowadzić odrębne limity połowów np: górny wymiar?

Żyjemy w demokratycznym państwie i funkcjonujemy w demokratycznym stowarzyszeniu. Każda decyzja musi uzyskać aprobatę większości i do tego momentu nie jest to łatwe. Trzeba mieć racjonalne argumenty, trochę autorytetu, żeby tych argumentów chciał ktoś słuchać. Nie da się tego zrobić na zaniedbanej źle zarybianej wodzie tyko dlatego że inni tak robią.

16. Czy planujecie w przyszłosci uruchomienie innych wód karpiowych w waszym okręgu?

Tak, ale to nie będzie rewolucja.

17. Czy karpiarstwo w Polsce to przyszłość dla polskiego wędkarstwa?

To jest jeden z wielu kierunków rozwoju wędkarstwa. Za rozwojem karpiarstwa stoi chyba najlepiej rozwinięty biznes wędkarski. To jest szansa tej dyscypliny i Związek nie powinien się dystansować od takiego modelu rozwoju, tym bardziej, że ten ruch tworzą członkowie PZW. Należę do gorących zwolenników wprowadzenia polskiego karpiarstwa przez PZW do międzynarodowej organizacji sportu wędkarskiego. Mój niepokój budzi jedynie wysoki stopień skłócenie w tym środowisku. Mam nadzieję, że uda się jednak usiąść przy dużym stole np. na Dębowej w czasie Mistrzostw Polski i przynajmniej zbliżyć stanowiska.

18. Czy słyszał Pan o tworzonej przez karpiarzy Polskiej Fedeacji Wędkarstwa Karpiowego? Co Pan sądzi o takich ruchach?

Oczywiście ze słyszałem. Wielu z uczestników tego ruchu znam osobiście.

19. Założyciele federacji uważają, że w zasadzie nie ma potrzeby współpracy z PZW, aby posiadać i gospodarować na własnych wodach. Czy bez współpracy z PZW organizacja masz szansę na sukces?

Ja myślę, że bardzo łatwo jest w pierwszej fazie tworzyć coś przeciwko komuś lub czemuś, ale to rzadko jest trwały fundament. Żeby stworzyć coś trwałego, musi się działać dla osiągnięcia aprobowanych przez większość celów. Życzę sukcesów.

20. Czy uważa Pan Polską Federację Wędkarstwa Karpiowego za konkurenta dla PZW?

W żadnym razie, nawet jeśli założyciele stowarzyszenia za takich się uważają.

21. Powodem tworzenia federacji jest niezadowolenie wędkarzy z działalności i polityki prowadzonej przez PZW. Czy to nie jest sygnał dla ZG PZW, że czas na zmiany i poprawę wizerunku?

Tu nie chodzi chyba o wizerunek, bo byłoby to nieszczere i koniunkturalne. Jestem obecnie członkiem Prezydium  ZG PZW, ale nim mnie spotkał ten zaszczyt, wiele lat działałem z karpiarzami i dla karpiarzy, często przeciwko standardowym opiniom panującym w Związku i często polemizując także z karpiarzami. Wiem, że bardzo zmienia się nastawienie do karpiarstwa w większości okręgów. Kiedy na Zrządzie zaproponowałem podjęcie dialogu z karpiarzami oraz oficjalne uznanie Mistrzostw Polski ,uzyskałem pełne poparcie. Myślę, że to jest właściwe otwarcie do porządkowania tego problemu.  Wierzę, że przy odrobinie dobrej woli konsensus jest możliwy.

22. Czy PZW ma receptę na poprawę jakości wód i ich zasobów, na których gospodaruje?

Ciągła uporczywa praca, mądre zarybianie, dobra ochrona, wspieranie wszelkich działań poprawiających jakość wód, bezwzględna walka z próbami  dewastacji środowiska, wykorzystanie środków unijnych na poprawę gospodarki rybackiej to kilka kluczowych zadań.

23. Czy nadejdą kiedyś czasy w Polsce, że w wodzie ryb będzie dużo, a zarybienie będzie czynnością wręcz niewskazaną?

To jest także moje pobożne życzenie. Mam duże zaufanie do mądrości przyrody.

24. Czy uważa Pan, że zasady panujące w wędkarstwie karpiowym powinny objąć inne dziedziny wędkarstwa?

Część z nich może być adoptowana. Inne wędkarskie specjalności takżę szybko ewaluują w kierunku troski i szacunku dla ryby i jej dobrostanu.

25. Wolna strefa dla Pana - można pozdrowić, napisać coś o siebie...

Dziękuję za zaproszenie na łamy Śląskiego Portalu Karpiowego. Chciałem złożyć tą droga hołd wszystkim tym, którzy z wielką determinacją propagują idee wędkarstwa ograniczającego negatywne skutki dla ryby i wielkie dla niej poszanowanie. Przepraszam internautów, że musieli na ten wywiad czekać chyba zbyt długo.

Dziękujemy za udzielony wywiad i życzymy wszystkiego najlepszego.
Redakcja Śląskiego Portalu Karpiowego

alt

alt


Tomasz Marut, Marcin Janic

Komentarze (14)
..
14 czwartek, 04 marca 2010 15:50
Tomasz Kocoń
komentarz trzynasty był do pana który swój komentarz nie wiem czemu usuną pewnie dla tego że nic mądrego nie miał do powiedzenia i tylko wytkną mi błędy ort.
Dzięki i przepraszam za styl
13 środa, 17 lutego 2010 21:13
Tomasz Kocoń
Dziękuję za poprawienie moich błędów szkoda że nie skupił się pan na czymś innym.Jeśli chodzi o sekretarza to jest to mój przyjaciel i wieloletni kompan wypraw wędkarskich swego czasu również członek straży społecznej obecnie rzucił i odznaką i nie płaci karty ale pan wywnioskował że coś zmyśliłem można wiedzieć skąd? Przepraszam za sposób i budowę zdań.W dodatku pisałem to gdzieś indziej i kiedy skopiowałem to tekst się dziwnie poukładał.Jestem wieloletnim członkiem PZW i od lat widzę jak wody tylko pustoszeją a oni się chwalą nowymi postępami i osiągnięciami,więc jeśli panowie będą się dalej tak angażować i pracować to mogą się następców nie doczekać bo kto będzie chciał przejmować pustynie. Chyba że następcy będą mieli podobne priorytety.A czy pan zauważył że na końcu poprosiłem o wypowiadanie się ludzi zadowolonych z takiej polityki i swoich wód więc temat jest cały czas otwarty proszę się wypowiadać wieżę że tacy są i chętnie przeczytam co dobrego przyniosła ich wodom gospodarka PZW po prostu chciałbym również usłyszeć zdanie drugiej strony na ten temat przecież chwalić się potrafi każdy a wyniki powinni ocenić inni.Nie piszę tego złośliwie tylko jestem tego bardzo ciekaw.
do Tomasza
12 wtorek, 16 lutego 2010 23:18
Konrad Jasik
Zgadzam się z Tobą ale wiesz ja nie myślę w takich kategoriach jak inni od PZW. Po prostu tutaj każdy dużo mówi na forum i narzeka że źle że to nie tak tamto nie tak w PZW. Zamiast gadać ruszyli by tyłki i zrobili coś w swoich kołach, wyszli z inicjatywą ale nikogo to nie interesuje myśli tutaj każdy tylko o sobie i wraz z corocznym opłaceniem karty jego obowiązki się kończą. Aby coś zmienić trzeba rozmawiać nie tutaj tylko się zebrać i przedstawić swoją wizje na zebraniach kół itd. to jest tylko moje zdanie może się myle.
.
11 wtorek, 16 lutego 2010 21:04
Tomasz Kocoń
dla tych którzy nie wiedzą o co mi chodzi niech wejdą na stronę chłopaków z MonsterKarp w Belgi znowu dorwano Polaków z zabitymi rybami to sa właśnie wychowankowie PZW którzy myślą takimi właśnie kategoriami.I choć byśmy tu z kolegami na głowie stanęli to i tak nas wrzucą do jednego wora z tą hołotą zawsze jesteśmy tu w Holandii tymi co im wody zniszczyć przyjechali nic tylko wiecznie się człowiek wstydzi.
trudny wybór
10 wtorek, 16 lutego 2010 20:53
Tomasz Kocoń
z jednej strony masz Konrad rację PFWK jest o tyle źle konstruowane że jeśli jesteś nie tylko karpiarzem a również poławiasz innymi sposobami to jesteś zmuszony zanieść w zębach daninę do PZW (jeśli tak jak ja nie przepada się za komercją)jest to według mnie zła polityka ponieważ mało kogo będzie na to stać i przez to PFWK dużo członków miało nie będzie.Oni twierdzą że tylko są karpiarzami a prawda jest taka że 90% z nich całą wiosnę biega ze spinem a ze swoimi dziećmi na bacika łowią.I po czasie to wyjdzie i zaczną odchodzić bo w PZW nikt im w tym nie będzie przeszkadzał a płacic tu i tu to za dużo.Ale jest też druga sprawa i tu wydaje mi się że się mylisz bo wież mi że jeżeli wydasz w PZW 150ZŁ rocznie a w PFWK choćby dwa razy tyle rocznie to i tak będzie taniej bo te półtorej stówy z PZW szlak trafi w dwa tygodnie a tą kasą którą zapłacisz na federację będziesz się cieszył latami a i twoje dzieci z tego skorzystają. A teraz inna sprawa nie potrafię zrozumieć dlaczego wszyscy twierdzą że PZW jest takie popaprane bo 90% jego członków tak chce,pytam czy PZW jest po to żeby za każdą cenę w tym cenę niszczenia wód włazić w tyłki członkom czy jest po to aby pięknymi zadbanymi i pełnymi ryb wodami pozyskiwać członków mądrzejszych i tych którzy to doceniając odpłacą się dbając aby nad wodą było jeszcze piękniej.To właśnie zrozumieli działacze za granicą a nasi dalej nie potrafią zrozumieć rzucając głupie wymówki z biednych lat o których nie potrafią zapomnieć typu w Polsce ryby się zabija z biedy,słyszałem tą wymówkę już sto razy więc niech mi ktoś pokarze tego którego stać wybulić prawie dwie stówy na kartę a do gara nie ma co wsadzić.To są zwykłe pierdoły wymyślane przez ludzi którzy nie potrafią z nad wody wrócić tak po prostu tylko zawsze muszą mieć ręce upaprane krwią bo tylko to im przedłuża końcówkę. W innych krajach też wielu najpierw poodchodziło ale jak zobaczyli jak zakaz zabijania wpływa na ilość i wielkość oraz radość z łowienia i przebywania nad wodą to szybciutko wrócili a liczba członków zamiast się zmniejszyć to wzrosła.ILE CZASU TRZEBA ŻEBY ZROZUMIEĆ ROZWIĄZANIA KTÓRE SĄ JUŻ DAWNO Z POWODZENIEM SPRAWDZONE I JAKI JEST CEL W ROBIENIU Z POLSKICH WĘDKARZY LUDZI ZACOFANYCH PRZECIEŻ ŚMIEJĄ SIĘ Z NAS JUŻ W CAŁEJ EUROPIE.
PFWK
9 wtorek, 16 lutego 2010 15:26
Konrad Jasik
I z pewnością cena pozwolenie w tej federacji będzie o wiele wyższa niż w PZW, tego chyba nie trzeba ukrywać. W PZW jest x członków w PFWK będzie nieliczna grupa, za każdy zbiornik PFWK będzie płacić dzierżawę w zależności od powierzchni a komu PZW hehe, do tego zarybianie 1kg nie kosztuje 1zł czy 5zł no chyba że kupić narybek zanim urośnie to trzeba lata. Więc można wywnioskować że opłaty będą spore, oczywiście nie zapominajmy o pensjach tych u góry w PFWK. Jakie wnioski aby powędkować trzeba opłacać 2 pozwolenia w PFWK i PZW dla mnie to jest chore i niepotrzebne ale widocznie ktoś chce dorobić się kokosów tylko czyim kosztem naszym oczywiście. Ja podziwiam pana Mariana za to co robi czapki z głów.

Pozdrawiam Konrad

P.S. zwolennicy PFWK nie denerwujcie się za moją wypowiedź to tylko moje zdanie to jest wolny kraj i można mówić co się komu podoba hehe
:):):):)
8 poniedziałek, 15 lutego 2010 21:56
Janusz
Nigdy nie bylem w Holandii na rybach ,z waszych słów wnioskuję że to inny świat .
Nie jestem do końca pewien że krytykowanie działań zarządu okręgu może cokolwiek zmienić ,przecież ludzie którzy tam pracują zostali wybrani w sposób demokratyczny przez osoby którym odpowiada taki stan rzeczy .90 % wędkarzy w Polsce krytykuje i narzeka , jednocześnie nie robiąc nic żeby coś zmienić ,w moim kole na 250 członków na zebranie przychodzi 30 .Prawda jest taka że na dzień dzisiejszy Polskie wędkarstwo nie chce rewolucyjnych zmian ,owszem wszyscy chcą żeby w stawie były ryby ,ale mało kto chce doszukać się prawdziwych przyczyn ich braku , w Polsce statystyczny wędkarz liczy czas od zarybienia karpiem do następnego zarybienia karpiem .
Oczywiście Tomek i Janusz mają rację że przyszedł czas na zmiany w PZW ,tylko że ludzie o takich poglądach nigdy nie będą zasiadać we władzach PZW ,bo nikt ich nie wybierze.
No ale jest iskierka nadziei - PFWK
myślę że za jakiś czas powstaną łowiska gdzie proporcje wydawanych pieniędzy na zarybienie i ochronę będą odwrotne niż w pzw .
reńska wieś
7 niedziela, 14 lutego 2010 21:44
Darek Mirek
Dębowa faktycznie jest bardzo fajną wodą. Gospodarka tam robi wrażenie. Natomiast strasznie utrudniony jest dojazd.
Jak dbamy to i mamy.
6 niedziela, 14 lutego 2010 20:35
Darek63
Co prawda nie jestem z Opola lecz z K-Kożla.Przykładem takim jest koło Reńska Wieś KOFAMA.Polecam do naśladowania.Tu kiedyś też się działo bardzo dużo niedobrego.Kilka lat temu w demokratyczny sposób wybrano nowy zarząd. W którym oprócz (dziadków) są też młodzi ludzie i wszyscy jakoś się umieją dogadać.Co widać i słychać. Nie ma nic ten który nic nie robi.Pozdrawiam.
Ale piękne wody mamy w tym Opolu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
5 niedziela, 14 lutego 2010 17:57
Tomasz Kocoń
Witam i od razu powiem że tak pięknego opowiadania jeszcze nie czytałem.Najpierw myślałem że pan jakieś za różowe okulary nosi
ale potem zrozumiałem!!! że ja po prostu mieszkam w innym Opolu!.Zaraz widać że ktoś mocno popracował żeby wyszło z tego masło maślane.
Zacznę od punktu pierwszego"Jest to proces, który przebiega w różnym tempie w zależności od wieku wędkarzy"i to pańskie zdanie jest od
razu 100% odpowiedzią i całym sednem wystarczy spojrzeć na zdjęcia i wiek członków zarządu aby uświadomić sobie dlaczego ten proces puki
co tak się wlecze
choć te dziadki na szczęście długo już nie pociągną i w tedy wszyscy zobaczą że ten proces normalnienia będzie sto razy szybszy i jeszcze
pytanko macie jakiegoś ichtiologa wyuczonego nie za Gierka czy wszyscy to starzy mięsiarze .Jak by
miała zaraz paść wypowiedź że każdy może wstąpić w szeregi to dam przykład mój kolega został sekretarzem w jednym z Opolskich kół po
miesiącu dostał tel. że ma wypisać protokół z zarybiania o którym nawet nie wiedział i się pod nim podpisać, od razu zrezygnował
stwierdzając że nie będzie uczestniczył w machlojach tych starych ....w .Idziemy dalej punkt 2"pierwsze zbiorniki i odcinki cieków,
gdzie będzie obowiązywać zasada ?No kill?."ja
bym tam
wolał żeby pan wymienił choć jeden taki zbiornik lub odcinek rzeki bo z takiej wypowiedzi bez konkretów można się na koniec roku
łatwo wyślizgnąć.Każdy karpiarz w Opolu wie że jak na karpie to na Dębową albo nad Odrę,na Dębowej żeby coś pływało musieli
wziąć się za to ludzie nie tak zepsuci komuną i wyżarci na karpiach jak nasz zarząd a Odrę karpiem zarybić musiała powódź bo przecież
nie wy!!!No i jeszcze jest komercja,ale to też wasz twór bo jeżdżą tam ludzie którzy nie mogą już na to wszystko patrzeć .Teraz punkt 9
chciałem się dowiedzieć czy ta rzekoma analiza ichtiologów jest do WGLĄDU ponieważ moje koło przez wiele lat doprowadziło do zaniku
lub skarłowacenia wszelkich gatunków ryb w swoich wodach oprócz zarybieniowego karpia nie ma leszcza nie ma lina a okoń dorasta do 6cm
kto jest za to odpowiedzialny i czy ktoś w końcu poniesie konsekwencje zniszczenia całego ekosystemu wody bo taki stan rzeczy
jest prawie w każdym Opolskim kole, pytam!!! który ichtiolog się pod tym podpisał!!!.Ale może się mylę i pan Magdziarz pokaże mi takie
koło i taką wodę i posiedzę koło pana nawet
całą dobę żeby mi pan pokazał jak się łowi piękne dwu kilowe leszcze na przemian z dużymi karasiami a w między czasie trafi się piękny lin przecież
za okrągłą bańkę zł rocznie i to rok w rok gdzieś taka woda musi być???Przecież nikt tych pieniędzy nie ukradł!!!gdzie one pływają???Odp. W lodówkach
i to wszystko
legalnie zgodnie z waszym regulaminem.
Co do straży (społeczniaków)nikogo pan nimi nie przestraszy bo każde dziecko w tym kraju wie że społeczniakowi można nasikać na buty
a on nawet nie może za bardzo pogrozić palcem bo sprawa skończy się dla niego nieprzyjemnie w sądzie,może co najwyżej stanąć obok i
grzecznie zadzwonić po policję a do tego nie trzeba być społeczniakiem.Zawodowa straż hymmm jedni mówią że w Opolu jeździ ich trzech
inni że sześciu ,biorąc pod uwagę linie brzegowe samych rzek na Opolszczyźnie to jest tego pewnie parę set kilometrów i
jak to się ma do sześciu ludzi dla przykładu powiem że na Malince jakieś 8km od głównej siedziby PZW w Opolu pseudo karpiarze
siedzący tam całe lato z oficjalnie rozłożonymi trzema kijami (no w dzień chowają je do trzciny)z uśmiechem twierdzą że widzieli ich
raz i to dwa lata temu 8km w drugą stronę cegielnia Komprachcice stali bywalcy twierdzą że podobno trzy lata temu ktoś ich widział
ale nikt nie wie kto więc to może tylko legenda.Ja ich raz widziałem i faktycznie są tak uzbrojeni że brakuje im tylko bazuki i
samobieżnych wrotek ale druga legenda brzmi że na Opolskiej Ince dostali wciry od chłopaków z za wschodniej granicy i zostali zakuci
we własne kajdanki ale tego akurat nie widziałem więc to nie na sto % he he.Jeszcze wróćmy do wypowiedzi z punktu 3 "Najlepsze
systemy stymulacji i selekcji przyroda tworzy sama, ale my także jesteśmy częścią naturalnego środowiska i nigdy nie spełnialiśmy
innej roli, niż selekcjonera. Chodzi o to, aby umieć się samoograniczać i dawać szansę "bardziej uprawnionym" do tego rybom drapieżnym"
jacy wy jesteście selekcjonerzy kiedy regulamin amatorskiego połowu ryb i limity w nim zawarte pozwalają kołu o liczbie członków 300
zniszczyć każdą wodę w jeden dzień.
Na końcu powiem tak jesteście jednym z ostatnich
pozostałości PRL 90% waszych zasad w ogóle się od tamtych czasów nie zmieniło jak i stołki grzeją dalej te same strupy przez co
nad naszymi wodami panuje takie zacofanie
sami sobie bacika w końcu ukręcicie i na stare lata za te zniszczone wody nikt wam nad wodą ręki nie poda.A na tym forum wiem że są
też zarejestrowani inni wędkarze z Opola więc może by się wypowiedzieli jak to u nich wody są dopieszczone przez pańskich ichtiologów.
Proszę ich o wypowiedzi???
lanie wody
4 niedziela, 14 lutego 2010 17:27
janusz gabruk
Powiem szczerze ,że wywiad wywiadem i nie wiem czym tu zachwycać się.Po prostu lanie wody i mydlenie oczu jak przystało na PZW.Koledzy czas zrozumieć że PZW nigdy nie wprowadzi zasady złów i wypuść,bo przecież chodzi tu o członków ich organizacji.Brak ich,to brak pieniędzy,brak pieniędzy to zagłada PZW.Byłem członkiem PZW do 2009r.,bo w tym roku powiedziałem sobie,że dość płacenia na armię emerytów myślących kategoriami komunizmu.Już same nazwy jak Prezydium ,Sąd koleżeński itp.pachną tamtą erą.Lepiej zapłacić za wodę komercyjną i posiedzieć w ciszy i spokoju.Ktoś pomyśli że znalazł się następny wariat,krytykujący PZW ,odpowiem że nie ,pracowałem w zarządzie swojego koła ,a nawet byłem odznaczony srebrnym medalem,i medalem zasłużony dla wędkarstwa opolszczyzny i jest mi teraz strasznie wstyd z tego powodu ,ale przyznaje się do tego i znam klimaty panujące w PZW.Organizują zawody karpiowe ,bo jest z tego kasa.Jak chcesz zoorganizować zawody karpiowe na ich wodzie to też zapłacisz dla PZW za każdy dzień i od każdego uczestnika czysta promocja karpiarstwa w PZW hi,hi.Panie Prezesie niech mi pan wskaże wodę godną łowienia ryb wokół Opola,bo już nie wspomnę o karpiowaniu...... Okoniówka k.Dobrzenia piękna woda była kiedyś,dzisiaj wyrżnieta.Śródlesie II najpiękniejsza woda do odpoczynku,podziwiam ludzi tam wkładających swoją pracę na rzecz utrzymania tego akwenu,ale ryba jest też wyłowiona i podzielam zdanie jednego z tamtejszych kolegów po co zarybiać jak za moment nic nie będzie .Malina II panie prezesie płacimy za nią dzierżawę,zarybiamy,płacimy za sprzątanie tego akwenu,a posiedzieć tam bardzo trudno,bo można palpitacji serca na bawić się.Pływające pontony,łodzie na silnikach i to wielokonnych,plażowicze i kąpiący się ludzie,przecież to jest horror a nie odpoczynek.Była to moja najbardziej ulubiona woda.Przecież można z tym coś zrobić,tylko trzeba chcieć.Najlepsze rozwiązanie dla PZW to oddanie tej wody właścicielowi,bo po co robić sobie problemy,tak mówią gospodarze tej wody,a pan wie kto tam gospodaruje.Powie ktoś że mądrala się znalazł,a tak panowie ,jak spróbujecie łowić za granicą,bo ja łowię obecnie w holandii to zrozumiecie jaka przepaść nas dzieli.Tutaj jedziesz na karpia to zastanawiasz sie jak dużego złowisz,bo brania na pewno będą,a w Polsce to jak masz branie to jesteś zadowolony bo był odjazd.Czy emeryci z PZW ,bo przecież tacy w 90 procentach zasiadają w zarządach w końcu zrozumieją że czas komunizmu minął....Czy zrozumieją że czasy bambusa minęły.....Przecież te 1000 000 zł wydane na zarybienie to pewnie w 80 procentach zostało zjedzone i wydalone przez ludzi....,a może czas by te sumy co pan prezesie podaje zamienić , zarybianie na rzecz ochrony,a ochronę na zarybianie....ukłony dla pana prezesa i z wędkarskim pozdrowieniem DARZ WODO ....
pzw
3 sobota, 13 lutego 2010 16:56
markus
witam wywiad super a tak zrobic wywiad z prezesem PZW Katowice ciekawe czy by sie zgodzil?
SUPER
2 piątek, 12 lutego 2010 09:58
Konrad Jasik
Super wywiad, super prezes, oby tak dalej naprawde praca wykonywana przez tego Pana godna podziwu. Ale panowie my karpiarze też możemy mieć coś do powiedzenia na zebraniach kół czyt. odpowiedz 15 to my wyjdźmy z inicjatywą i przekonajmy członków kół o zasadzie no kill nie uda się jednemu może uda drugiemu a wtedy wszystko pójdzie w dobrą stronę.

Pozdrawiam
no kill
1 piątek, 12 lutego 2010 01:28
Michał Szwed
panowie nie tylko my wyznajemy zasadę no kill, znam wielu spiningowców, muszkarzy, wyczynowców i innych wędkarzy nie ubliżając nikomu którzy wyznają zasadę NO KILL. Ważne jest to aby postępować z głową i rozumieć w pełni to co robimy i dlaczego tak postepujemy.
Gorące pozdrowienia dla wszystkich No KILL'owców
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Poprawiony (piątek, 12 lutego 2010 00:00)

 

Logowanie
Kontakt
Marcin Janic

gg: 4162713
Aleksander Jojko

gg: 487219
Darek Mirek

gg: 7442067



carpteamsport@o2.pl
Statystyki
Odwiedziło nas już
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
gości.
Szukaj...
SeoPilot.pl
gry gotowanie
Gry Ubieranki dla dziewczyn. Absolutnie najlepsze gry dla dzieci.
wyspagieronline.pl
Goście online
Naszą witrynę przegląda teraz 88 gości i 5 użytkownik 
  • Marcin Janic
  • klimo
  • widawa
  • lukas
  • Tron
Przyjaciele