Wywiad z Prezesem PZW Opole Marianem Magdziarzem
Zapraszamy wszystkich karpiarzy na wywiad z Prezesem PZW Opole Panem Marianem Magdziarzem. W wywiadzie zostały poruszone tematy, które nas karpiarzy najbardziej interesują i wywołują spore emocję, w tym podejście PZW do zasad karpiarstwa, zagospodarowanie wód karpiowych, sprawa federacji karpiowej, walka z kłusownictwem, a także miejsce karpiarzy w szeregach PZW.

Witam Pana bardzo serdzecznie. Przejdzmy do pytań.
1. W jaki sposób Pan postrzega zmiany, które zachodzą w naszym kraju, a dotycza zmiany mentaloności wędkarzy dotyczace poławianych ryb ( zasady No kill, Catch&Release - Złap i Wypuść)??
Jest to proces, który przebiega w różnym tempie w zależności od wieku wędkarzy, ich zasobności, doświadczeń i tradycji konkretnych środowisk, kontaktu z europejską kulturą wędkowania, nowoczesnymi polskimi klubami i kołami wędkarskimi, ale z całą pewnością rośnie ilość zwolenników tego sposobu realizacji pasji wędkarskiej, zwłaszcza wśród ludzi młodych. Wielką, może najważniejszą rolę promocyjną mają tutaj media, w tym specjalistyczne portale internetowe.
2. Głównym motorem tych przemian jest karpiarstwo oraz zasady, które tej dziedzinie towarzyszą. W jaki sposób zarządy okręgów zapatrują się na tych wędkarzy - karpiarzy? Czy biorą pod uwagę ich zdanie oraz postulaty?
Zgadzam się z tym, że karpiarze dopracowali się swoistego kodeksu honorowego, stworzyli rodzaj subkultury wędkarskiej godnej uznania i naśladowania. Trzeba jednak pamiętać, że w polskiej tradycji konsumpcji ryb karp ma szczególne miejsce i zawsze był rybą pożądaną i nie jest łatwo zmienić podejście statystycznego konserwatywnego wędkarza tym bardziej, że obecne rozwiązania prawne nie odnoszą się do karpia ze szczególnym szacunkiem. W Okręgu Opolskim PZW uważnie wsłuchujemy się w propozycje karpiarzy, np. od 2008 r. ustanowiono specjalną uchwałą górny wymiar ochronny karpia na wszystkich wodach stojących Okręgu. Rozważamy podobne rozwiązanie dla innych gatunków, w tym amura. W br. wprowadzamy pierwsze zbiorniki i odcinki cieków, gdzie będzie obowiązywać zasada ?No kill?. Okręg wyraża zgodę na zamykanie łowisk na czas trwania maratonów karpiowych. Wyłączyliśmy z otwartego wędkowania łowisko Nowaki umożliwiając organizację profesjonalnego łowiska karpiowego. Prowadzimy także na wybranych wodach pod ścisłą kontrolą ichtiologiczną intensywne zarybianie karpiem dużym, zachowując niezbędną różnorodność gatunków i równowagę ichtiologiczną. Od kilkunastu lat organizujemy nieoficjalne, a w 2010r. pierwsze oficjalne drużynowe otwarte Mistrzostwa Polski Karpiarzy. W każdym roku na Opolszczyźnie organizowanych jest kilkanaście maratonów karpiowych z zachowaniem zasad "Kodeksu honorowego karpiarzy". Dopracowaliśmy się wielu dobrze przygotowanych organizatorów i sędziów zawodów karpiowych.
3. Czy popiera Pan zasady: No kill, Złap i Wypuść? Dlaczego?
Oczywiście, że popieram, chociaż szanuję także wędkarzy, którzy nie łamiąc regulaminu PZW dokonują często koniecznej selekcji w naszych wodach np. bolenia, suma, klenia, leszcza, krąpia. Za najważniejszą decyzję wychodzącą na przeciw zasadzie nie zabijaj, w której brałem czynny udział i z której jestem dumny, to uchwała ZO PZW o wprowadzeniu zakazu odłowów gospodarczych (sieciowych) z 2005 r. Ta uchwała uratowała około miliona "istnień rybich" na 6000 ha wód zbiorników Turawa, Otmuchów i Nysa .Dzisiaj jeżeli konieczny jest niewielki odłów selekcyjny zalecany przez ichtiologów ,to ryby są przewożone w warunkach gwarantujących przeżycie do innych łowisk Okręgu. Najlepsze systemy stymulacji i selekcji przyroda tworzy sama, ale my także jesteśmy częścią naturalnego środowiska i nigdy nie spełnialiśmy innej roli, niż selekcjonera. Chodzi o to, aby umieć się samoograniczać i dawać szansę "bardziej uprawnionym" do tego rybom drapieżnym.
4. Czy PZW popiera zasady: No kill, Złap i Wypuść? Dlaczego?
PZW to blisko 700 000 wędkarzy. Nasza postawa jest wypadkową poglądów nas wszystkich. Te poglądy bardzo pozytywnie ewaluują w tym kierunku, ale to długa droga.
5. Czy kłusownictwo w waszym okręgu jest duże? W jaki sposób z nim walczycie?
Nie sądzę, że odbiegamy w szczególny sposób od innych rejonów w kraju. Pokusa dla tych "szczególnych łowców" jest u nas tym większa, że gospodarujemy na blisko 10 000 ha wód, to jest np. blisko 2 razy więcej, niż w Okręgu Katowickim. Receptą na tą plagę jest odwaga i aktywna postawa wędkarzy, silna Społeczna Straż Rybacka (taką mamy), dobra współpraca z Państwową Strażą Rybacką i na końcu chyba najważniejsze, nieuchronność kary.
6. Wielu wędkarzy twierdzi, ze PZW celowo dopuszcza kłusownictwo, ponieważ ochrona danej wody jest kilkakrotnie droższa, niż zarybianie kilka razy do roku tej wody rybą. Czy jest tak w rzeczywistości?
No cóż, przywykliśmy do tego, że przypisuje się nam wszystkie plagi egipskie, stosując spiskową teorię dziejów. Ciągle dowodzimy, że nie jesteśmy wielbłądem, chociaż to widać gołym okiem. Przecież PZW gospodarując na 60% polskich wód jest jedyną organizacją, która je aktywnie zarybia i często z narażeniem zdrowia, swojego mienia, a nawet życia naszych społeczników chroni przed kłusownikami. Do PZW w ostatnich czterech latach wstąpiło ponad 100 000 ludzi. Przecież nie skusiły ich bezrybne wody, ani nasza "kolaboracja z kłusolami". Proszę mi pokazać drugie stowarzyszenie o takiej dynamice rozwoju.
7. Ile rocznie, jako okręg przeznaczacie pieniędzy na walkę z kłusownictwem?
Około 170 000 zł.
8. Ile rocznie, jako okręg przeznaczacie pieniędzy na zarybienia waszych wód?
Około 1 000 000 zł. W 2009 r. zwiększyliśmy normy zarybieniowe na kwotę ponad 100 000 zł. Prowadzimy także różne formy wspomagania rozrodu naturalnego, stawiając krześliska, ustanawiając obręby ochronne, tarliska itp.
9. Jakie argumenty przemawiają za decyzjami dotyczacymi zarybień takimi, a nie innymi gatunkami ryb?
Zawsze decyzję poprzedza analiza ichtiologów, często poparta ekspertyzami instytutów naukowych, odłowami kontrolnymi oraz analizą rejestrów. Brane są również pod uwagę propozycje kół, które gospodarują bezpośrednio na poszczególnych wodach pod warunkiem, że te propozycje nie zagrażają równowadze ichtiologicznej akwenu..
10. Wielu karpiarzy spotkało się z dylematem, czy wypełniać rejestry połowów, gdy prztrzymują karpie w workach karpiowych tylko po to, by za chwilę zrobić im zdjęcie i wypuścić do wody. Jaka w takiej sytuacji wędkarz stosoujący zasadę NO KILL powinien postąpic, aby nie narazić się na konsekwencje ze strony organów kontrolujących?
W moim okręgu wędkarz nie ma takich dylematów, ponieważ wpis ryb zabieranych z łowiska następuje po zakończeniu wędkowania. W siatce lub na macie nie może być więcej ryb, niż określa limit regulaminowy łowiska. Problem może powstać przy rybie większej od górnego wymiaru, ale w takich przypadkach SSR wykazuje zrozumienie, gdy ryba oczekuje na pomiar, ważenie i sesje zdjęciową.
11. Posiadacie w swoim okręgu kilka karpiowych wód, w tym najsłynniejszy zbiornik Dębowa w Reńskiej Wsi. Jak to się stało, że postanowiliście uczynić ten zbiornik wodą karpiową?
Ten zbiornik jak wiele innych, wodą karpiowa stał się po wielu latach intensywnego zarybiania. Duże znaczenie miała determinacja działaczy Koła Reńska Wieś Kofama, którzy przez wiele lat przeznaczali z dodatkowych składek członków koła od 15 000-20 000 zł. rocznie na dodatkowe zarybienie. Chcę jednak zapewnić wszystkich, że Dębowa nie jest 70 hektarowa wanną karpiową. Jest to komplementarny zbiornik szczupakowo- linowy zachowujący pełną równowagę ichtiologiczna. We wszystkich gatunkach występują rekordowe okazy. Jest to jednak woda dla koneserów. która bardzo skutecznie uczy pokory wędkarskiej.
12. Jakie korzyści płyną z posiadania wód karpiowych w swoim okręgu?
Trudno jest pokazać proste korzyści mierzone np. w złotówkach. Największą jest znakomita promocja: kół, gospodarzy wód, okręgu, regionu, właściciela wody. Dzięki popularności zbiornika Dębowa przez Samorząd Gminy udało się pozyskać środki unijne na piękne zagospodarowanie terenów otaczających akwen. Powstała ścieżka rowerowa otaczająca zbiornik, parkingi. Wiosną tego roku powstaną slipy do wodowania łodzi, pomosty do cumowania, stanowiska na niedostępnych brzegach, stanowiska dla niepełnosprawnych, wiata z grilem dla wędkarzy. To są zyski pośrednie. Rośnie atrakcyjność oferty Okręgu. W 2009r. na opolskich wodach wędkowało blisko 9 000 wędkarzy z innych okręgów, to już są konkretne pieniądze, które trafią na zwiększenie zarybienia doposażenie Społecznej Straży Rybackiej i rozwój okręgu.
13. Czy prowadzicie na tych wodach jakąś specjalną politykę? Na czym ona polega?
Ta specjalna polityka to po prostu racjonalna gospodarka. Dążymy do stopniowego wykupu wód na, których podejmiemy długofalowe działania w kierunku ich specjalizacji np. karpiowej
14. Czy jest możliwość w przyszłości, ze takie zasady, jakie obowiązują na wodach karpiowych, będą obowiązywać na innych wodach PZW?
Myślę, że już dzisiaj tam, gdzie są odważni działacze, jest to możliwe i wręcz ma miejsce.
15. Czy trudno jest na danej wodzie wprowadzić odrębne limity połowów np: górny wymiar?
Żyjemy w demokratycznym państwie i funkcjonujemy w demokratycznym stowarzyszeniu. Każda decyzja musi uzyskać aprobatę większości i do tego momentu nie jest to łatwe. Trzeba mieć racjonalne argumenty, trochę autorytetu, żeby tych argumentów chciał ktoś słuchać. Nie da się tego zrobić na zaniedbanej źle zarybianej wodzie tyko dlatego że inni tak robią.
16. Czy planujecie w przyszłosci uruchomienie innych wód karpiowych w waszym okręgu?
Tak, ale to nie będzie rewolucja.
17. Czy karpiarstwo w Polsce to przyszłość dla polskiego wędkarstwa?
To jest jeden z wielu kierunków rozwoju wędkarstwa. Za rozwojem karpiarstwa stoi chyba najlepiej rozwinięty biznes wędkarski. To jest szansa tej dyscypliny i Związek nie powinien się dystansować od takiego modelu rozwoju, tym bardziej, że ten ruch tworzą członkowie PZW. Należę do gorących zwolenników wprowadzenia polskiego karpiarstwa przez PZW do międzynarodowej organizacji sportu wędkarskiego. Mój niepokój budzi jedynie wysoki stopień skłócenie w tym środowisku. Mam nadzieję, że uda się jednak usiąść przy dużym stole np. na Dębowej w czasie Mistrzostw Polski i przynajmniej zbliżyć stanowiska.
18. Czy słyszał Pan o tworzonej przez karpiarzy Polskiej Fedeacji Wędkarstwa Karpiowego? Co Pan sądzi o takich ruchach?
Oczywiście ze słyszałem. Wielu z uczestników tego ruchu znam osobiście.
19. Założyciele federacji uważają, że w zasadzie nie ma potrzeby współpracy z PZW, aby posiadać i gospodarować na własnych wodach. Czy bez współpracy z PZW organizacja masz szansę na sukces?
Ja myślę, że bardzo łatwo jest w pierwszej fazie tworzyć coś przeciwko komuś lub czemuś, ale to rzadko jest trwały fundament. Żeby stworzyć coś trwałego, musi się działać dla osiągnięcia aprobowanych przez większość celów. Życzę sukcesów.
20. Czy uważa Pan Polską Federację Wędkarstwa Karpiowego za konkurenta dla PZW?
W żadnym razie, nawet jeśli założyciele stowarzyszenia za takich się uważają.
21. Powodem tworzenia federacji jest niezadowolenie wędkarzy z działalności i polityki prowadzonej przez PZW. Czy to nie jest sygnał dla ZG PZW, że czas na zmiany i poprawę wizerunku?
Tu nie chodzi chyba o wizerunek, bo byłoby to nieszczere i koniunkturalne. Jestem obecnie członkiem Prezydium ZG PZW, ale nim mnie spotkał ten zaszczyt, wiele lat działałem z karpiarzami i dla karpiarzy, często przeciwko standardowym opiniom panującym w Związku i często polemizując także z karpiarzami. Wiem, że bardzo zmienia się nastawienie do karpiarstwa w większości okręgów. Kiedy na Zrządzie zaproponowałem podjęcie dialogu z karpiarzami oraz oficjalne uznanie Mistrzostw Polski ,uzyskałem pełne poparcie. Myślę, że to jest właściwe otwarcie do porządkowania tego problemu. Wierzę, że przy odrobinie dobrej woli konsensus jest możliwy.
22. Czy PZW ma receptę na poprawę jakości wód i ich zasobów, na których gospodaruje?
Ciągła uporczywa praca, mądre zarybianie, dobra ochrona, wspieranie wszelkich działań poprawiających jakość wód, bezwzględna walka z próbami dewastacji środowiska, wykorzystanie środków unijnych na poprawę gospodarki rybackiej to kilka kluczowych zadań.
23. Czy nadejdą kiedyś czasy w Polsce, że w wodzie ryb będzie dużo, a zarybienie będzie czynnością wręcz niewskazaną?
To jest także moje pobożne życzenie. Mam duże zaufanie do mądrości przyrody.
24. Czy uważa Pan, że zasady panujące w wędkarstwie karpiowym powinny objąć inne dziedziny wędkarstwa?
Część z nich może być adoptowana. Inne wędkarskie specjalności takżę szybko ewaluują w kierunku troski i szacunku dla ryby i jej dobrostanu.
25. Wolna strefa dla Pana - można pozdrowić, napisać coś o siebie...
Dziękuję za zaproszenie na łamy Śląskiego Portalu Karpiowego. Chciałem złożyć tą droga hołd wszystkim tym, którzy z wielką determinacją propagują idee wędkarstwa ograniczającego negatywne skutki dla ryby i wielkie dla niej poszanowanie. Przepraszam internautów, że musieli na ten wywiad czekać chyba zbyt długo.
Dziękujemy za udzielony wywiad i życzymy wszystkiego najlepszego.
Redakcja Śląskiego Portalu Karpiowego


Tomasz Marut, Marcin Janic
Poprawiony (piątek, 12 lutego 2010 00:00)

























































Pozdrawiam Konrad
P.S. zwolennicy PFWK nie denerwujcie się za moją wypowiedź to tylko moje zdanie to jest wolny kraj i można mówić co się komu podoba hehe
Nie jestem do końca pewien że krytykowanie działań zarządu okręgu może cokolwiek zmienić ,przecież ludzie którzy tam pracują zostali wybrani w sposób demokratyczny przez osoby którym odpowiada taki stan rzeczy .90 % wędkarzy w Polsce krytykuje i narzeka , jednocześnie nie robiąc nic żeby coś zmienić ,w moim kole na 250 członków na zebranie przychodzi 30 .Prawda jest taka że na dzień dzisiejszy Polskie wędkarstwo nie chce rewolucyjnych zmian ,owszem wszyscy chcą żeby w stawie były ryby ,ale mało kto chce doszukać się prawdziwych przyczyn ich braku , w Polsce statystyczny wędkarz liczy czas od zarybienia karpiem do następnego zarybienia karpiem .
Oczywiście Tomek i Janusz mają rację że przyszedł czas na zmiany w PZW ,tylko że ludzie o takich poglądach nigdy nie będą zasiadać we władzach PZW ,bo nikt ich nie wybierze.
No ale jest iskierka nadziei - PFWK
myślę że za jakiś czas powstaną łowiska gdzie proporcje wydawanych pieniędzy na zarybienie i ochronę będą odwrotne niż w pzw .
ale potem zrozumiałem!!! że ja po prostu mieszkam w innym Opolu!.Zaraz widać że ktoś mocno popracował żeby wyszło z tego masło maślane.
Zacznę od punktu pierwszego"Jest to proces, który przebiega w różnym tempie w zależności od wieku wędkarzy"i to pańskie zdanie jest od
razu 100% odpowiedzią i całym sednem wystarczy spojrzeć na zdjęcia i wiek członków zarządu aby uświadomić sobie dlaczego ten proces puki
co tak się wlecze
choć te dziadki na szczęście długo już nie pociągną i w tedy wszyscy zobaczą że ten proces normalnienia będzie sto razy szybszy i jeszcze
pytanko macie jakiegoś ichtiologa wyuczonego nie za Gierka czy wszyscy to starzy mięsiarze .Jak by
miała zaraz paść wypowiedź że każdy może wstąpić w szeregi to dam przykład mój kolega został sekretarzem w jednym z Opolskich kół po
miesiącu dostał tel. że ma wypisać protokół z zarybiania o którym nawet nie wiedział i się pod nim podpisać, od razu zrezygnował
stwierdzając że nie będzie uczestniczył w machlojach tych starych ....w .Idziemy dalej punkt 2"pierwsze zbiorniki i odcinki cieków,
gdzie będzie obowiązywać zasada ?No kill?."ja
bym tam
wolał żeby pan wymienił choć jeden taki zbiornik lub odcinek rzeki bo z takiej wypowiedzi bez konkretów można się na koniec roku
łatwo wyślizgnąć.Każdy karpiarz w Opolu wie że jak na karpie to na Dębową albo nad Odrę,na Dębowej żeby coś pływało musieli
wziąć się za to ludzie nie tak zepsuci komuną i wyżarci na karpiach jak nasz zarząd a Odrę karpiem zarybić musiała powódź bo przecież
nie wy!!!No i jeszcze jest komercja,ale to też wasz twór bo jeżdżą tam ludzie którzy nie mogą już na to wszystko patrzeć .Teraz punkt 9
chciałem się dowiedzieć czy ta rzekoma analiza ichtiologów jest do WGLĄDU ponieważ moje koło przez wiele lat doprowadziło do zaniku
lub skarłowacenia wszelkich gatunków ryb w swoich wodach oprócz zarybieniowego karpia nie ma leszcza nie ma lina a okoń dorasta do 6cm
kto jest za to odpowiedzialny i czy ktoś w końcu poniesie konsekwencje zniszczenia całego ekosystemu wody bo taki stan rzeczy
jest prawie w każdym Opolskim kole, pytam!!! który ichtiolog się pod tym podpisał!!!.Ale może się mylę i pan Magdziarz pokaże mi takie
koło i taką wodę i posiedzę koło pana nawet
całą dobę żeby mi pan pokazał jak się łowi piękne dwu kilowe leszcze na przemian z dużymi karasiami a w między czasie trafi się piękny lin przecież
za okrągłą bańkę zł rocznie i to rok w rok gdzieś taka woda musi być???Przecież nikt tych pieniędzy nie ukradł!!!gdzie one pływają???Odp. W lodówkach
i to wszystko
legalnie zgodnie z waszym regulaminem.
Co do straży (społeczniaków)nikogo pan nimi nie przestraszy bo każde dziecko w tym kraju wie że społeczniakowi można nasikać na buty
a on nawet nie może za bardzo pogrozić palcem bo sprawa skończy się dla niego nieprzyjemnie w sądzie,może co najwyżej stanąć obok i
grzecznie zadzwonić po policję a do tego nie trzeba być społeczniakiem.Zawodowa straż hymmm jedni mówią że w Opolu jeździ ich trzech
inni że sześciu ,biorąc pod uwagę linie brzegowe samych rzek na Opolszczyźnie to jest tego pewnie parę set kilometrów i
jak to się ma do sześciu ludzi dla przykładu powiem że na Malince jakieś 8km od głównej siedziby PZW w Opolu pseudo karpiarze
siedzący tam całe lato z oficjalnie rozłożonymi trzema kijami (no w dzień chowają je do trzciny)z uśmiechem twierdzą że widzieli ich
raz i to dwa lata temu 8km w drugą stronę cegielnia Komprachcice stali bywalcy twierdzą że podobno trzy lata temu ktoś ich widział
ale nikt nie wie kto więc to może tylko legenda.Ja ich raz widziałem i faktycznie są tak uzbrojeni że brakuje im tylko bazuki i
samobieżnych wrotek ale druga legenda brzmi że na Opolskiej Ince dostali wciry od chłopaków z za wschodniej granicy i zostali zakuci
we własne kajdanki ale tego akurat nie widziałem więc to nie na sto % he he.Jeszcze wróćmy do wypowiedzi z punktu 3 "Najlepsze
systemy stymulacji i selekcji przyroda tworzy sama, ale my także jesteśmy częścią naturalnego środowiska i nigdy nie spełnialiśmy
innej roli, niż selekcjonera. Chodzi o to, aby umieć się samoograniczać i dawać szansę "bardziej uprawnionym" do tego rybom drapieżnym"
jacy wy jesteście selekcjonerzy kiedy regulamin amatorskiego połowu ryb i limity w nim zawarte pozwalają kołu o liczbie członków 300
zniszczyć każdą wodę w jeden dzień.
Na końcu powiem tak jesteście jednym z ostatnich
pozostałości PRL 90% waszych zasad w ogóle się od tamtych czasów nie zmieniło jak i stołki grzeją dalej te same strupy przez co
nad naszymi wodami panuje takie zacofanie
sami sobie bacika w końcu ukręcicie i na stare lata za te zniszczone wody nikt wam nad wodą ręki nie poda.A na tym forum wiem że są
też zarejestrowani inni wędkarze z Opola więc może by się wypowiedzieli jak to u nich wody są dopieszczone przez pańskich ichtiologów.
Proszę ich o wypowiedzi???
Pozdrawiam
Gorące pozdrowienia dla wszystkich No KILL'owców