Ostatnio na forum




Wywiad z Przemysławem Mroczkiem

Ocena użytkowników: / 12
SłabyŚwietny 

altalt

Przemysław Mroczek, redaktor naczelny pisma "Karp Max", jest jednym z najbardziej znanych propagatorów nowoczesnego wędkarstwa karpiowego w Polsce. Karpie łowi od 30 lat.  Jest autorem pierwszej w Polsce książki poświęconej wędkarstwu karpiowemu "Karp", która ukazała się w 1997 roku.

Dwa lata później, wraz z Krzysztofem Ławnickim, rekordzistą Polski w amurze, napisał monografię "Amur i tołpyga", zaś w 1999 roku światło dzienne ujrzała książka "Płoć i krasnopióra", napisana wspólnie z Edmundem Gutkiewiczem.

Od 1995 roku Przemysław Mroczek jest stałym współpracownikiem "Wiadomości Wędkarskich", na łamach których zamieścił setki swoich artykułów, przyczyniając się do niezwykłego boomu karpiowego, który nastąpił w Polsce w ostatnich latach. Jako prezes "Polskiego Towarzystwa Karpiowego" był również pomysłodawcą i organizatorem pierwszych "Cypriniad PTK", które teraz znakomicie żyją własnym życiem, gromadząc setki entuzjastów karpiowania. Co roku, od 2001 r. jest również organizatorem "Karpiowego Pucharu Polski".

W 2003 roku ukazał się pierwszy numer "Karp Maxa", specjalistycznego kwartalnika karpiowego, którego Przemek Mroczek do dzisiaj jest wydawcą i redaktorem naczelnym. Ponadto jest on polskim korespondentem zachodnich pism karpiowych - angielskich "Carp-Talk" i "International Carper", oraz francuskiego "Media Carpe".

Od 10 lat uczestniczy także w prestiżowych zawodach karpiowych, m.in. w "Karpiowych Pucharach Świata" w Fishabil (Francja), oraz Raducie (Rumunia), a także co roku w "World Carp Classic" we Francji (Jeziora Madine, Amance, Orient).

alt


Pan Przemek Mroczek zgodził się na wywiad z naszym portalem. Gorąco zapraszamy do lektury.

1.Czy mógłby Pan opowiedzieć o swoich początkach karpiowania i pasji do cyprinusów?

- Ryby łowię od połowy lat 60-tych, jednak z karpiami zetknąłem się po raz pierwszy w następnej dekadzie. Zaczęło się to w 1974 r., kiedy po raz pierwszy miałem okazję podglądnąć pewnego wędkarza łowiącego karpie. Oczywiście były to karpiki, takie z 2-3 kg, ale bardzo mnie to zaciekawiło, bo w jeziorze, w którym łowiliśmy spławiały się sztuki o wiele większe. Jednak pierwszego swojego karpia złowiłem rok później, kiedy znów podczas wakacji zawitałem nad to jezioro. Ponieważ wędkarza z ubiegłego roku już nie było, sam dochodziłem do tego gdzie i jak łowić te karpie. Nie było tylko problemów, na co łowić, bo do wyboru były ziemniaki, albo ziemniaki. Karpie łowiłem pod trzcinami z łódki. To były ryby do 3,5 kg, niestety większym wówczas nie dawałem rady, po prostu nie miałem odpowiedniego sprzętu, zresztą niewiele kto taki sprzęt miał. Poza tym prawdziwych łowców karpi w Polsce praktycznie nie było. Wszystkie większe okazy łowiono przy okazji zasiadek na inne ryby. Więc takie były początki. Od lat 80-tych połów karpi stał się dla mnie prawdziwą obsesją, zaś od lat 90-tych zawodem.

2. Czy ma pan swoje ulubione wody oraz przynęty (np; firma, zapach, rodzaj)?

- Chyba każdy karpiarz ma swoje ulubione wody. Największym sentymentem darzę pewne małe śródleśne jeziorka na Pomorzu, w których łowię od dobrych 25 lat. Natomiast największe wyzwanie i najbardziej niesamowita woda to dla mnie Jezioro Rainbow we Francji, nad które jeżdżę co najmniej raz w roku. Co do przynęt, nie mam ulubionych, bo każda woda wymaga zazwyczaj innego podejścia, więc nieco innej przynęty. Z drugiej strony, od kilku lat z powodzeniem łowię na kulki wyrabiane przez Zibiego Hukałowicza, które nigdy mnie nie zawiodły. Kiedy jeszcze sam robiłem kulki (teraz zdarza mi się to rzadko), używałem głównie miksów Roda Hutchinsona, zwłaszcza MC/Addicted. Co do zapachów, uważam, że najbardziej uniwersalnym jest scopex. Przynajmniej dla mnie był skuteczny wszędzie tam gdzie inne zapachy zawiodły. Inna sprawa, że dzisiaj nie zwracam już takiej uwagi na zapachy, bo dobry miks jest rzecza najważniejszą.

3. Przejdźmy teraz do działalności na rzecz rozpowszechniania karpiarstwa w Polsce. Jako redaktor naczelny "KarpMaxa" jak ocenia Pan rozwój karpiarstwa w Polsce na przestrzeni ostatnich lat?

- Jest niesamowity! Kiedy wspomnę sytuację na przykład sprzed 10 lat, to jest niebo, a ziemia. Wówczas jeździłem na niemal wszystkie Cypriniady organizowane przez Polskie Towarzystwo Karpiowe i pamiętam jak wędkarze odwiedzający te imprezy spoglądali na tych kilkunastu zapaleńców łowiących karpie - jak na przybyszów z innej planety. Zresztą w tej chwili wędkarstwo karpiowe jest chyba jedyną gałęzią wędkarstwa, która w Polsce (jak zresztą w całej Europie) nie odnotowuje regresu. Wręcz przeciwnie, wciąż się rozwija. Mam tę satysfakcję, że w tym jest też odrobina mojej zasługi.

4. Jaki kierunek działania i promocji karpiarstwa obrał Pan w odniesieniu do kwartalnika "KarpMax", którego jest Pan redaktorem?

- Po prostu dostarczać karpiarzom informacji, której szczerze mówiąc zbyt dużo nie mają. Do ?Karp Maxa? piszą doskonali polscy i zagraniczni karpiarze, o wielkim doświadczeniu, z których rad i spostrzeżeń myślę, że warto skorzystać. Poza tym wymyślając "KM"miałem ideę aby skupić wokół tego tytułu łowców karpi z całej Polski. Od tego roku zaproponowałem serię zawodów pod wspólną nazwą "3 Korony Karp Maxa" organizowanych przez naszą redakcję. Już teraz mogę zapowiedzieć, że na przyszły rok planujemy jedną lub dwie imprezy więcej.

5. Chciałem Pana zapytać o rzecz, o którą wielu karpiarzy się denerwuje, a dotyczy to "KarpMaxa". Dlaczego ostatnimi czasy w kwartalniku "KarpMax" jest tak dużo reklam? Jest to związane z marketingiem czy wynika po prostu z tego, iż nie ma na rynku polskim innych czasopism karpiowych, więc "KarpMax" niejako wypełnia tę niszę i zaspokaja potrzeby firm karpiowych dotyczących reklamowania się? A może coś innego?

- No cóż, nie ma czasopisma na świecie, które obyłoby się bez reklam, bez względu na to czy się to podoba czy nie. "Karp Max" nie jest firmą charytatywną, więc musi na siebie zarabiać. Tak jak we wszystkich mediach, żadna prywatna stacja telewizyjna czy radiowa by bez nich nie ujechała, podobnie jest z gazetami. A to, że ostatnio jest więcej reklam, jest świadectwem tego, że wędkarstwo karpiowe mocno się w Polsce rozwija. Zresztą właśnie w związku z tym od 2 lat zwiększyliśmy objętość KM do 100 stron.

6.Czy obecny kryzys gospodarczy może w jakiś sposób wpłynąć na zatrzymanie rozwoju karpiarstwa w Polsce?

- Na zatrzymanie nie, ale na lekkie zwolnienie, tak.

7. Łowiąc karpie w całej Europie, jak ocenia Pan nasze rodzime wody na tle tych zagranicznych?

- Dobre pytanie. Myślę, że tuż po Francji mamy największy potencjał, jeżeli chodzi o wody karpiowe w Europie. Ale sam potencjał, jak każdy wie, nie wystarczy, trzeba też świadomości, jak tymi wodami gospodarzyć. A ta świadomość u nas po prostu raczkuje. Proszę sobie wyobrazić, że we wspomnianej Francji na wodach państwowych nie ma przepisu nakazującego wypuszczać złowione karpie. Jednak praktycznie nikt ich nie zabiera. To jest tylko i wyłącznie sprawa świadomości, ale też pewnej kultury wędkarskiej. Tam po prostu nie ma "mięsiarstwa". Wędkarstwo traktowane jest jako sport, jako sposób na życie, a nie sposób na pozyskanie mięsa.

8. Jako team CARPTEAMSPORT jesteśmy grupą karpiarzy, którzy rozpoczęli dopiero propagowanie karpiarstwa. Jakie mógłby Pan dać nam wskazówki, aby nasze działania były skuteczne i przynosiły efekty?

- Róbcie swoje i nie wdawajcie się w słowne "wojenki" prowadzone na różnych portalach. Piszcie jak najwięcej o wypuszczaniu karpi i tłumaczcie, że karpie łowi się sprytem, wiedzą i doświadczeniem, a nie sprzętem. Poza tym jesteście ze Śląska, czyli terenu, gdzie karpiarzy jest najwięcej, ale też gdzie trzeba dużo jeszcze zrobić, aby uświadomić wędkarzom, że nie warto zabijać karpi.

9. Co Pan sądzi o nowo powstałej stronie Śląskiego Portalu Karpiowego  - www.carpteamsport.pl ?

- Obserwuję ją od pewnego czasu i szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem Waszego zapału. Trzymajcie tak dalej.

10. Z początkiem 2010r premierę będzie miała 6 część "Na karpie". Czy mógłby pan opisać , jak przebiegały zdjęcia kręcone do tego filmu?czy wszystko szło zgodnie z planem czy może były jakieś wpadki na planie? czy utkwiła Panu w głowie jakaś sytuacja z planu filmu o której nie sposób zapomnieć? No i oczywiście czy karpie chciały współpracować?

- To jak zwykle była nerwówka, bo w niespełna 3 dni trzeba było nakręcić cały film. Ponieważ był kręcony we wrześniu, to ewentualne dokrętki były raczej mało możliwe. Trzeba było się więc sprężyć. Jednak, też jak zwykle, atmosfera na planie była znakomita. Mam okazję, to podziękuję kolegom z Pobiedziskiego Klubu Karpiowego za nieocenioną pomoc w przygotowaniu wszystkiego. Co do karpi, to przyznam, że współpracowały średnio, ale wcale im się nie dziwię, bo kiedy przyjechaliśmy przyszło mocne ochłodzenie i ryby wyniosły się z naszego płytkiego miejsca na głębsze. Ale nie ma co narzekać, brania były. Co do zdarzenia, to zapewne długo zapamiętam dwa jednoczesne brania na moim zestawie, oraz Andrzeja Kiblera, który łowił obok. Co ciekawsze zdarzyło się to ostatniego dnia, kiedy już zaczęliśmy się pakować. Myślę, że w filmie będzie to fajnie pokazane.

11. Czy planuje Pan w przyszłości kolejne części filmu "Na karpie"? A może jakiś całkiem nowy, świeży projekt?

- Musze zacząć od tego, że seria "Na karpie" to nie mój pomysł, a Mariusza Kapuścińskiego, producenta filmów. Więc ja sam planować za bardzo nie mogę. Z drugiej strony oczywiście mam wpływ na to, co się kręci. Na razie kontynuowana będzie seria "Na karpie" ale myślimy też nad zupełnie nowym projektem. Szczegółów na razie zdradzić nie mogę. Bardzo bym chciał zrobić film nad prawdziwie dziką dużą wodą, jednak to wymaga dużo czasu, a przede wszystkim środków, zaś budżet nie jest "z gumy" i choćbym nie wiem co wymyślał, to i tak decydujące słowo ma producent, który po prostu, jak każdy producent, ma "nóż w kieszeni" i pilnuje budżetu.

12. Jakie są Pana plany na przyszłość dotyczące propagowania karpiarstwa w naszym kraju?

- Żyjemy w takich czasach, że planowanie czegokolwiek na zapas nie ma większego sensu. Na pewno chcę dokończyć pisanie swojej drugiej książki, którą rozpocząłem kilka lat temu, ale z braku czasu odłożyłem na "później". To na pewno jest priorytet. A po głowie chodzi mi już następna książka z karpiowymi opowiadaniami.

W imieniu redakcji CARPTEAMSPORT dziękujemy za poświęcony czas i życzymy dalszych sukcesów.

alt

alt


Komentarze (5)
:)
5 środa, 06 stycznia 2010 01:49
marcin.w.1975
Miałem okazje zamienic pare słow z Panem Przemkiem podczas KKP jeszcze na Paprocanach,fajny gosc,a ksiazke karp przeczytalem ze setki razy,dostalem ja od kolegi który mnie zaraził nasza pasja,do dzis ja trzymam i jest jak biblia:)
XXXL
4 niedziela, 08 listopada 2009 11:16
Juźwiński Włodzimierz
Pokażcie mi człowieka który tyle znaczy w polskim środowisku karpiarskim i wszystkim ciągle powrarza "nie wdawajcie się w żadne słowne wojenki" To ewenement w wędkarstwie i nie tylko karpiowym. Szacunek Panie Przemku i tak dalej...
Gratulacje !!!
3 wtorek, 20 października 2009 13:05
robal1971
chylę czoła ;) i życzę dalszej owocnej działalności... pozdrawiam serdecznie...

Zyga
Super
2 czwartek, 15 października 2009 21:37
Darek Mirek
Widać, że można odnieść sukces i być normalnym człowiekiem. Świadczy to o tym, ze Pan Przemek robi to wszystko z pasji a nie dla osiągnięcia nie wiadomo czego.
swietnie
1 czwartek, 15 października 2009 18:36
Woa-VooDoo
Swietnie wyszło wam to :) gratulacje :)
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Poprawiony (poniedziałek, 19 października 2009 14:00)

 

Logowanie
Kontakt
Marcin Janic

gg: 4162713
Aleksander Jojko

gg: 487219
Darek Mirek

gg: 7442067



carpteamsport@o2.pl
Statystyki
Odwiedziło nas już
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
gości.
Szukaj...
Goście online
Naszą witrynę przegląda teraz 91 gości i 4 użytkownik 
  • Marcin Janic
  • klimo
  • lukas
  • Tron
Przyjaciele